Zapraszam do lektury drugiej części artykułu poświęconego prawdziwej legendzie inwestowania, jaką niewątpliwie jest Warren Buffett. Poprzednio dowiedzieliście się, jak dorastał, stawiając pierwsze kroki w biznesie, kto miał największy wpływ na rozwój jego strategii inwestycyjnej oraz jak rozwijał swoją finansową karierę. Przedstawiony również został udział Warrena w zażegnaniu skandalu związanego z bankiem inwestycyjnym Salomon Brothers, który mógł się przerodzić w ogólnokrajową zapaść systemu finansowego.
Dziś dowiecie się, jak niebagatelny wpływ miał Buffett na jeden z największych kryzysów ostatniego ćwierćwiecza. Poznacie również jego życie prywatne, a także kluczowe zasady, którymi kieruje się podczas inwestowania.
Jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszej części, koniecznie to nadróbcie, klikając w ten link.
Życzę udanej lektury!
Spis treści
Kryzys z 2008 roku
Kolejnym testem charakteru dla Buffetta okazał się 2008 rok. Pięć lat wcześniej FED, w ramach łagodzenia polityki monetarnej i pobudzenia gospodarki, istotnie obniżył stopy procentowe. Tym samym kredyt stał się tani, co zachęciło do jego zaciągania. Banki zarabiające na udzielaniu takich pożyczek nieodpowiedzialnie przyznawały je nawet osobom nieposiadającym stałego dochodu. W pogoni za jak największymi zyskami nie sprawdzały nawet, czy dana osoba będzie w stanie podołać zaciągniętym zobowiązaniom. Napływ gotówki wywołał zwiększony popyt na rynku nieruchomości, co przełożyło się na błyskawicznie rosnące ceny domów i mieszkań. Dodatkowo powstało wiele absurdalnych instrumentów finansowych opartych na tych ryzykownych pożyczkach hipotecznych.
Zaczęto dostrzegać sygnały zwiastujące nadciągającą inflację. To skłoniło FED do podwyższenia stóp procentowych. Niestety nie zniechęciło to kredytobiorców, mimo że mieli coraz większe problemy ze spłatą zadłużenia. Rosła liczba niespłacanych kredytów, a banki zaczęły zajmować hipoteki i próbować sprzedawać nieruchomości swoich dłużników. Doprowadziło to do przebicia bańki na amerykańskim rynku nieruchomości. Doszło do efektu domina, a banki popadły w ogromne tarapaty. Cały sektor był zagrożony utratą płynności. Bankructwo banku inwestycyjnego Lehman Brothers stało się początkiem wielkiej paniki.

Gdy widmo niewypłacalności padło na wiele innych amerykańskich instytucji finansowych, przerażeni bankierzy szukali pomocy u kogokolwiek, kto był jeszcze wypłacalny. Natomiast potrzebowali czegoś więcej niż pieniędzy. Musieli odzyskać jeszcze zaufanie społeczeństwa.
Warren Buffett miał już wtedy ugruntowaną pozycję. Jeśli inwestował w jakąś spółkę to tak, jakby wystawiał jej certyfikat jakości. Inwestorzy wiedzieli, że zaryzykuje swoje środki tylko wtedy, gdy będzie się spodziewał zadowalającego zwrotu.

Źródło: fot. Mario Tama
Warren zainwestował 5 miliardów dolarów w Goldman Sachs oraz 3 miliardy dolarów w General Electric, kupując uprzywilejowane akcje oraz opcje na zakup akcji. Wsparł również Bank of America. Pomogło to w znacznej mierze załagodzić panikę na rynku. Jego zaufanie, które przełożyło się na konkretne działania, pomogło uwierzyć, że i tym razem amerykański rynek się odbije.
Oprócz tego publicznie wzywał wtedy do zachowania spokoju i długoterminowego inwestowania. Opublikował esej w New York Times pt ” Buy American. I Am.” (tłum. Kupuj amerykańskie. Ja tak robię.), w którym wyjaśnił, dlaczego uważa ówczesną sytuację za dobrą okazję inwestycyjną.
Warren upiekł wtedy kilka pieczeni przy jednym ogniu. Po pierwsze, zarobił wiele miliardów dolarów w ciągu kilku lat na zyskach wynikających z zakupu uprzywilejowanych akcji w czasie ogromnej przeceny. Po drugie, wzmocnił swoją reputację człowieka, który potrafi świetnie ocenić ryzyko i wykorzystywać okazje w kryzysowych warunkach. Po trzecie, udzielił pomocy finansowej kluczowym firmom, przez co przyczynił się do minimalizowania skutków kryzysu, w którym i tak ucierpiało bardzo wielu Amerykanów.

Źródło: fot. Jim Watson, AFP
W 2011 roku z rąk prezydenta Baraca Obamy, Warren Buffett otrzymał najwyższe cywilne odznaczenie Stanów Zjednoczonych w uznaniu zasług przyczyniających się do poprawy bezpieczeństwa i interesów narodowych USA.
Owczesny prezydent w nastepujący sposób opisał tego inwestora, biznesmana i filantropa: „Dziś znamy Warrena Buffetta nie tylko jako jednego z najbogatszych ludzi na świecie, ale także jako jednego z najbardziej podziwianych i szanowanych. (…) Niezrażony finansowymi modami, uparcie poszukiwał wartości, wspierał obiecujące firmy i udowodnił, że uczciwość to nie tylko dobra cecha — to coś dobrego dla biznesu.”
Jaki jest Warren Buffett?
Żeby lepiej zrozumieć wyjątkowość Warrena Buffetta, musimy poznać choć trochę jego charakter. Żeby to zrobić, postarajmy się ocenić, jak mocno odbiega od profilu zamożnej osoby. W ramach przypomnienia – znajduje się na 6 miejscu listy najbogatszych ludzi wg rankingu Forbesa.

Źródło: forbes.com
Warren nadal mieszka w domu, który kupił ponad 50 lat temu za 32 tysiące dolarów. Nie jest to imponująca posiadłość, którą ktokolwiek mógłby skojarzyć z takim majątkiem.

Źródło: architecturaldigest.com
Jego dzieci uczęszczały do szkół publicznych. Nie dostawały samochodów po ukończeniu 16 lat, co jest bardzo częstą praktyką w Ameryce. Buffett nie ma zamiaru pozostawić im swojej fortuny, którą w większości przeznacza na cele dobroczynne.

Źródło: fot. Mark Peterson
Oprócz bezpośredniej pomocy wspiera również w znaczący sposób budżet państwa. Nie uchyla się od płacenia podatków w odróżnieniu od firm takich jak Amazon czy Tesla. Od 1965 roku Berkshire Hathaway wpłaciła ponad 100 miliardów dolarów do amerykańskiego fiskusa. Tylko w 2024 roku spółka wydała na ten cel ponad 26,8 miliarda dolarów.
Do pracy jeździ Cadillac’em z 2014 roku. Ma ochronę, ale tylko dlatego, że jego popularność stała się dla niego niebezpieczna. Kilka lat wcześniej można go było często spotkać w lokalnym McDonaldzie, do którego wstępował w drodze do biura, zamawiając śniadanie w zależności od notowań rynkowych (np. tańsze śniadanie za 2,95 dolara gdy rynki spadają, droższe za 3,17 USD, gdy rosną).

Źródło: tuscon.com
Zresztą jego żywieniowe nawyki również się nie zmieniły. Jego dieta często obejmuje kukurydzę, frytki, placki ziemniaczane, bananową kremówkę, truskawkowe ciastka i kilka Cherry Coke dziennie. Nigdy nie widziano go pijącego wodę. Podczas podróży do Chin zabrał ze sobą kupony do McDonald’a i jadł hamburgery.

Źródło: fot. Gillian Zoe Segal
Jego biuro jest proste i skromne co możecie zobaczyć sami na tym nagraniu. Nie ma tam miejsca na przepych i drogie pozerstwo. Żadnego płaskiego telewizora, żadnego komputera. Proste biurko, kanapa, komoda, parę foteli i stolik kawowy. Znajdziemy tam za to masę pamiątek, które opowiadają wspaniałą przygodę nietuzinkowego inwestora. Warto wspomnieć, że Warren zdecydował się na przeprowadzkę do biura, dopiero gdy w jego domu zaczęło brakować miejsca na nowe dokumenty. Wcześniej nie widział takiej potrzeby.
Zasady Buffeta w inwestowaniu
Chociaż najczęściej kojarzy się z nim wygłaszany przez niego cytat Gusa Levy’ego „bądź chciwy, gdy inni się boją; bądź przestraszony, gdy inni są chciwi”, Buffett chętnie dzieli się wieloma radami odnośnie inwestycji. Oto niektóre z nich.
- Inwestowanie jest koniecznością
Warren Buffett uważa inflację za ukryty podatek, który jest tworzony przez rządy nieumiejętnie zarządzające pieniędzmi. Ponieważ większości podatków można uniknąć lub je zoptymalizować, a inflacji nie, inwestowanie jest w pewnym sensie koniecznością w celu ochrony kapitału. Szczególnie dla osób z niskimi dochodami i oszczędnościami.
- 6% to już zadowalający roczny zwrot w długim okresie
Buffett uważa, że osoby szukające bardzo wysokich stóp zwrotu inwestują zbyt chciwie i prawdopodobnie stracą kapitał. Do zbijania fortuny służy biznes – inwestowanie ma ochronić i pomnożyć wypracowany majątek.
- Traktuj inwestowanie jak partię w golfa z 20 uderzeniami trwającą całe życie
Każde uderzenie (inwestycja) musi być bardzo przemyślane. Warren Buffett potrafi latami nic nie kupować, czekając na odpowiedni moment kupna już dawno wybranych spółek. Tak było w przypadku akcji Coca-Coli, na które czekał 4 lata.
- Unikaj kasyn i losowego inwestowania
Buffett jest przeciwnikiem kasyn, argumentując, że to niemoralne i nieodpowiednie, by państwo zarabiało na czymś takim poprzez podatki. Przenosząc to na inwestycje, oznacza to unikanie przypadkowych ruchów, uleganiu emocji czy rekomendacji.
- Unikaj startupów i IPO/ICO
Warren uważa, że wczesne etapy rozwoju firm są trudne do wyceny. Inwestorzy często wtedy działają na emocjach, a nie realnych podstawach. Według niego wiele startupów służy zebraniu pieniędzy od akcjonariuszy pod pozorem tworzenia produktu, który często nie ma szans na sukces rynkowy. Uważa, że wyceny startupów są często zawyżone i dochodzi do upiększeń w księgowości. Preferuje kupowanie firm, które istnieją dłużej i których wartość jest bardziej mierzalna.
- Patrz tylko na biznes, a nie na ekonomię czy gospodarkę
Buffett nie przejmuje się fluktuacjami makroekonomicznymi, recesjami czy przerwami w łańcuchach dostaw. Uważa, że dobry biznes jest odporny na gospodarkę, ponieważ przedsiębiorcy potrafią się dostosować i ciężko pracować nawet w trudnych warunkach. Wiadomości ekonomiczne często bywają rozpraszające i mogą negatywnie wpływać na emocje.
Przykładem tego może być jego niezachwiana wiara w biznes ubezpieczeniowy. Obecny rozwój AI i samochodów autonomicznych rodzi przypuszczenia, że zysk ubezpieczalni będzie coraz niższy, gdyż samochody autonomiczne powodują mniej wypadków. Warren trafnie zauważa, że to prawda, jednak części do takich aut są bardzo drogie, a więc w gruncie rzeczy nic się w tym sektorze nie zmieni.
- Unikaj biznesów sezonowych
Inwestowanie w coś tylko dlatego, że jest aktualnie modne lub aktualnie pożądane (np. sprzęt fitness podczas lock-downów) jest ryzykowne, bo za biznesem nie stoi silny fundament, który obroni się w każdych warunkach, tylko chwilowo sprzyjająca sytuacja.
- Kupuj biznes, a nie akcje
Warren namawia, by kupno akcji rozpatrywać jako stawanie się współwłaścicielem danej firmy. To podejście skłania do głębszej refleksji, dokładniejszego researchu i trwania w swojej decyzji, w chwilach powszechnego zwątpienia.
- Myśl zawsze długoterminowo
Buffet preferuje kupno akcji na okres 10-20 lat, a najlepiej na całe życie. Dzięki temu nie zaśmieca swojego umysłu dziennymi zmiennościami cen akcji, a koncentruje się na dogłębnej analizie wyników sprzedażowych obserwowanych firm.
- Czytaj dużo, zwłaszcza raporty roczne firm
Buffett spędza 6-8 godzin dziennie na czytaniu sprawozdań finansowych. Swoje decyzje inwestycyjne, np. zakup udziałów w Coca-Coli, opierał na analizie raportów rocznych i innych danych liczbowych. Podkreśla, że edukacja jest kluczem do wiedzy, w co inwestować.
- Unikaj funduszy aktywnie zarządzanych
Statystyki pokazują, że fundusze aktywnie zarządzane przynoszą mniejsze zyski niż pasywne inwestowanie w szerokie indeksy (jak S&P 500) w długim terminie. Wynika to z kosztów zarządzania i faktu, że menedżerowie są zmuszeni do dokonywania transakcji, nawet jeśli mądrzej byłoby nic nie robić.
- Wykorzystuj potęgę procentu składanego
To zasada, która sprawia, że cierpliwość jest nagradzana. W inwestycjach zyski rosną, kiedy naliczane są od coraz większego kapitału. Małe, konsekwentne działania z czasem przynoszą gigantyczne rezultaty.
- Wykorzystuj kryzysy jako szansę na tańsze zakupy
Jeśli wiesz, że inwestujesz w solidne biznesy, które przetrwały już duże zawirowania, kolejne z nich będą jedynie atrakcyjną przeceną.
- Zawsze posiadaj zapas gotówki
Wiąże się tym kolejny mit mówiący, że Buffet nie lubi obligacji. To nieprawda. Warren nie czuje oporów przed inwestowaniem w dług, który obarczony jest praktycznie zerowym ryzykiem. Oczywiście jeśli jest to wystarczająco opłacalne. Zawsze ma więc zapas kapitału na niespodziewane okazje do zakupów (zarówno w gotówce, jak i płynnych aktywach). Jego saldo dostępnych pieniędzy często się powiększa, ponieważ kolejną jego zasadą jest realizowanie zysków.
- Nie powiem Ci, w co inwestować
Podkreśla, że aby wiedzieć, w co inwestować, należy nie ustawać w samokształceniu i zdobywaniu informacji. Nie warto opierać swoich decyzji wyłącznie na rekomendacjach — nawet jego własnych.
- Dywidenda nie zawsze pożądana
Uważa, że firma nie powinna wypłacać większości zysków swoim akcjonariuszom w postaci dywidendy. Znacznie lepiej zrobi, jeśli będzie reinwestować większość swoich zarobków w celu przyspieszenia rozwoju. To przyniesie wzrost wyceny akcji w przyszłości znacznie przekraczający wartość samej dywidendy.
- Przesadna dywersyfikacja szkodzi
Do Buffetta niezasłużenie przylgnęła łatka przeciwnika dywersyfikacji. Tak naprawdę Warren uważa, że jeśli nie poświęcasz inwestycjom wystarczająco dużo czasu najlepiej przeznaczać swój kapitał na zakup ETF-ów (które same w sobie są zdywersyfikowanymi instrumentami). Portfel Berkshire Hathaway składa się z blisko 80 spółek. To chyba najlepiej świadczy o podejściu Buffetta do dywersyfikacji. Jednocześnie podkreśla, że to koncentracja pozwala uzyskać najwyższe zwroty. Oczywiście jeśli wybierze się właściwie. Doradza odwagę podczas kupowania biznesów, które się gruntownie przeanalizowało z pozytywnym skutkiem. Oczywiście przypomina, by nie zapomnieć o asekuracji, zarówno w postaci poduszki finansowej, jak i gotówki na okazje inwestycyjne.
Jeśli chcesz optymalnie zabezpieczyć swoje inwestycje za pomocą dywersyfikacji, zapoznaj się z artykułem „Dywersyfikacja czy koncentracja? Jak powinien wyglądać portfel inwestycyjny?”
- Zapisz swoją strategię inwestowania
Strategia inwestycyjna nie może być oparta na emocjach czy chwilowej motywacji. Spisane zasady pomagają w konsekwentnym działaniu i odmawianiu kuszącym, ale niezgodnym z zasadami inwestycjom.
Jakie zasady spisał sam Warren?
- Muszę rozumieć biznes, w który inwestuję
Unikaj sytuacji, w których podążasz za tłumem. Nie inwestuj w modne spółki technologiczne, jeśli nie znasz praw rządzących tym sektorem.
- Biznes musi mieć przewagę konkurencyjną
Przykładem jest Coca-Cola, która ma potężną markę, niemożliwą do odtworzenia nawet za miliardy dolarów. Przewaga konkurencyjna to klucz do długoterminowego sukcesu firmy.
- Muszę ufać zarządowi firmy, w którą inwestuję
Ważne jest, kim są ludzie kierujący firmą. Czy ich wybory są etyczne? Czy nie wpłyną na moją reputację? Buffett inwestuje w Apple, bo ceni jej prezesa — Tima Cooka – nie tylko jako biznesmena, ale też jako człowieka.
- Rozważaj cenę, dopiero gdy trzy poprzednie zasady zostaną spełnione
Jeśli biznes jest dobry, w długim terminie zawsze przyniesie zysk.
Powyższe zasady w dużym stopniu pokrywają się z tymi, które zostały opisane w artykule „Najczęstsze błędy inwestorów”. Zapraszam do zapoznania się z jego treścią.
Dlaczego nie będziesz, jak Warren Buffett?
Chociaż Bohater tego artykułu jest jak otwarta księga, z której mądrości może czerpać każdy człowiek z dostępem do internetu, wątpliwym jest, aby ktoś dorównał jego spuściźnie. Dlaczego? Otóż Warren jest ultrarzadką mieszanką cech, predyspozycji i zachowań, których prawdopodobieństwo powtórzenia się w dzisiejszych warunkach jest bardzo niskie. Świat się bardzo zmienił przez ostatnie stulecie. Wartości, które kształtowały jego młody umysł, dziś są na wyginięciu. Bo czy jesteście sobie w stanie wyobrazić dzisiejszych miliarderów, których największym strachem jest ten przed utratą dobrej reputacji? Czy któryś z nich może być kojarzony ze słowem przyzwoitość? No właśnie.
Większość naśladowców Buffetta słucha jego rad, nie zdając sobie sprawy z podstawowej różnicy między sobą a swoim mentorem. Mianowicie chodzi o motywację. 99,9% ludzi inwestuje, ponieważ popycha ich do tego mieszanka chciwości i strachu (w różnych proporcjach i natężeniu). Można je sobie racjonalizować przekonując o chęci zabezpieczenia finansowego swojej rodziny czy osiągnięcia rozsądnego poziomu życia, ale nadal w gruncie rzeczy będzie to chciwość i strach. Warren inwestuje, ponieważ kocha tę grę i uwielbia w nią wygrywać. Jeśli głębiej się nad tym zastanowić to dochodzi się do wniosku, że ta z pozoru niewielka różnica, ma ogromne konsekwencje w osiąganych wynikach.

Źródło: fot. Harry Benson
Nie patrzy na inwestowanie, jak na kupowanie akcji, których cena za jakiś czas podskoczy, co uczyni go jeszcze bogatszym. Postrzega to jako kupowanie części firmy. Firmy, na której kształt i sposób działania często aktywnie wpływał. Zrozumiał jej działanie, dostrzegł przewagi konkurencyjne, przestudiował wszystkie możliwe raporty, przeanalizował ogromne ilości zdobytych informacji, by ostatecznie dojść do wniosku, że ma do czynienia ze zwycięzcą, z którym gotów jest się związać na dekady. Zmienność ceny akcji zostawia daleko na trzecim planie. Kto tak dzisiaj robi?
Oczywiście można powiedzieć, że urodził się w idealnym miejscu i czasie, największego rozkwitu potęgi gospodarczej, jaką są Stany Zjednoczone i wykorzystał to, inwestując jedynie w ten rynek. To prawda, ale czy tylko on miał taką szansę? Należy również wspomnieć, że dziś Berkshire Hathaway ma w swoim portfelu również spółki japońskie.

Źródło: The World Herald
Niektórzy wytkną mu kupowanie akcji uprzywilejowanych albo sytuacje, gdy był traktowany wyjątkowo, np. kiedy przekonał organ nadzorczy, aby nie musiał podawać do publicznej wiadomości, że skupuje na dużą skalę udziałów Coca-Coli. Sam argumentował, że nie chce taką wiadomością wywołać nienaturalne zachowanie się ceny, ale oczywistym jest, że zabezpieczał tym samym własny interes. To wszystko prawda, ale zwróćmy uwagę, na jakim etapie swojej kariery mógł sobie na to pozwolić? Przez dziesięciolecia ten człowiek pozostawał niezauważony, działając lokalnie w Omaha.
Jest niezwykle skromnym, życzliwym i przystępnym mężczyzną, który swoim przykładem i konsekwencją pokazuje, że nie pieniądze są najważniejsze, a pogoda ducha i dobre relacje z innymi ludźmi. Powtarza, że jeśli masz pracę, która dostarcza kapitału pozwalającego spokojnie przeżyć do następnego miesiąca, posiadasz na własność dom lub mieszkanie, nie masz długów, a zamiast nich portfolio złożone z rozsądnych akcji, w które chcesz inwestować przez życie, to więcej do szczęścia nie potrzebujesz. Udowadnia to sposobem, jakim dysponuje swoją ogromną fortuną i stylem życia.

Źródło: fot. Eric Francis
Do tego wszystkiego jest tytanem pracy. Pasjonatem, który od dziesięcioleci godzinami przesiaduje pochylony nad raportami finansowymi spółek, dogłębnie je studiując i zapamiętując. Nie przychodzi mi do głowy inna osoba, która by to robiła.
Chciałbym natomiast, aby silnie wybrzmiało, że warto się starać nauczyć od niego jak najwięcej. Po pierwsze podczas tej nauki, poznamy inwestora i człowieka, z którym obcowanie podniesie nas na duchu. Po drugie każda jego zasada będzie dla nas jako inwestorów, krokiem w dobrym kierunku, który pozytywnie wpłynie na ostateczny wynik finansowych starań.

Trump ułaskawia ponad dwa tuziny osób, w tym sojuszników politycznych
prezydent Trump w środę podjął serię działań w zakresie ułaskawienia, wymazując wyroki skazujące lub skracając kary dla ponad dwudziestu osób, w tym sojuszników politycznych, rapera i współzałożyciela gangu z Chicago, który odsiadywał wielokrotne wyroki dożywocia za przestępstwa z użyciem przemocy.
W tym tygodniu lawina ułaskawień i zamian kar przyniosła korzyści zbieraninie beneficjentów, w tym Larry’emu Hooverowi, byłemu przywódcy wysoce zorganizowanego gangu Gangster Disciples, który liczył prawie 30 000 członków w samym Chicago i zarabiał 100 milionów dolarów rocznie na handlu narkotykami w całym kraju.
Trump udzielił również ułaskawienia Michaelowi G. Grimmowi, byłemu przedstawicielowi Nowego Jorku, który przyznał się w 2014 r. do winy za przestępstwo uchylania się od płacenia podatków.
Po „Miłości w Seattle” już nic nie zostało, teraz jest już tylko nienawiść. Jak Chrześcijanie organizują koncert, w którym bronią tradycyjnych wartości, to Antifa robi na nich najazd, mamy 20 aresztowań, a burmistrz twierdzi, że koncert wspierał skrajnie prawicowe poglądy. Co za cyrk…
https://x.com/MarioNawfal/status/1926875948118589505
A po pojedynku – na piwko… | Pogodne Szorty
A po pojedynku – na piwko… | Pogodne Szorty #227
Zamiast w czasie rozmowy z Trzaskowskim wymusić na nim odcięcie się od narracji o Mentzenie-faszyście i odkleić od siebie tę łatkę, to poszedł na piwko z czołowymi przedstawicielami środowiska, które go szkaluje. xD
A która partia nie szkaluje Konfederacji? A po za tym doskonale wiesz, że to gra pod rozdanie ’27. Gdyby mielibyśmy przełożyć wyniki I tury na rozkładówkę sejmową to byśmy mieli teraz cyrk… mówię ci, takich szpagatów to w życiu nie widziałeś.
Nie szkodzi. Już jest po pierwszej turze i Mentzen już raczej nie ma tych 15%.
Gdyby wyciągnął z Trzaskowskiego, że ten się odcina od słów o faszystach etc. to może z nimi iść na piwo. Zaprosić, być zaproszonym, bez różnicy wtedy. Bo jest deal coś za coś – pomoc Trzaskowi w poprawie wizerunku na kogoś spoko, kto nie jest paniczykiem, który nie zejdzie do „plebsu”, a w zamian publiczne odklejenie łatki o faszyście. To jedna kwestia.
Skoro tego odcięcia nie było, to po prostu sam uderzył w swoją wiarygodność. Bo jak to rozumieć? Nie przeszkadza mu nazywanie go faszystą? Czy może to tak dla picu? Twierdził, że ludzie z PO nie działają w polskim interesie, że łamią prawo. Nie przeszkadza mu to? Tu nie ma dobrych odpowiedzi dla niego.
I jest druga kwestia. Był tam sam. Sikorski może to teraz ogrywać jak chce i już to robi. A przyjdzie dzień, gdy PO popchnie w Sejmie jakąś szkodliwą ustawę, Mentzen to skrytykuje, po czym wyjdzie Sikorski i powie, że przecież to był pomysł Mentzena przy piwie i potwierdzą to Trzaskowski oraz Nitras. Sikorski założył Mentzenowi obrożę, smycz i kaganiec tym ruchem. Ale nie to jest najgorsze. Zdaje się, że Mentzen nadal tego nie rozumie, do jakiego stopnia dał się rozegrać na własnym terenie.
A wiedział na pewno o rezerwacji. Wystarczyło mniej ekstazy subami i zasięgami, a więcej wyrachowania. Można było to ograć po swojemu ze swoją ekipą i narzucić swoją narrację. Można było w to po prostu nie brnąć. Ale to już problem Mentzena i w jakimś stopniu Konfederacji, co z tym zrobią.
(…)Nie szkodzi. Już jest po pierwszej turze i Mentzen już raczej nie ma tych 15%.(…)
Patrząc p trendzie powstałym w ’23 to ma ich jeszcze więcej… zwłaszcza, że nieżle orał zarówno Trzaska jak i Batyra.
A co do rzekomych koalicji to cholera wie kto jakie zajmie stanowiska w domniemanym systemie trójpartyjnym:
– POKO zbyt wiele rzeczy uwalila, aby pójść na lewo
– PIS dał się odrzucić Konfederacji od prawej ściany
– która z kolei pozbywając się korwinoidów postanowiła iść do centrum
To jest istna komedia pomyłek… i dlatego najlepiej dla Konfederacji byłoby odstawić Polską Partię Uczciwości, ale bez tego brania wicemistrów.
Ale jak się wytłumaczy W.Cz. R.T. radykalnej lewicy ,że popijał sobie piwko z „faszystą” ?
W tym rzecz, że tłumaczy się z tego tylko Mentzen. To jednoznacznie pokazuje, kto zgarnął „pełną pulę”, a kto dostał klapsa.
Trzaskowski u Mentzena – ocena na chłodno
Trzaskowski u Mentzena – ocena na chłodno
W ciągu ostatnich dziesięciu lat rządów, władza wprowadziła ponad 20 nowych podatków, opłat i parapodatków. To nie reforma – to finansowa egzekucja wymierzona w klasę średnią, w przedsiębiorców, w ludzi, którzy mieli odwagę wziąć los w swoje ręce.
Opłata paliwowa. Opłata emisyjna. Podatek handlowy. Podatek cukrowy. Opłata mocowa. Opłata przekształceniowa. Podatek minimalny. Danina solidarnościowa. I tak dalej, i dalej, i dalej…
Każdy z tych podatków był przedstawiany jako „niewielki”, „tymczasowy”, „sprawiedliwy”. Ale skutek jest jeden: z każdej strony obywatele są drenowani, krok po kroku, miesiąc po miesiącu.
Jak mówił Benjamin Franklin: „Gdy ludzie zrezygnują z wolności za trochę bezpieczeństwa finansowego – nie zasługują na żadną z tych rzeczy.”
Rząd nie stworzył wartości. Rząd przejął owoc cudzej pracy. Bo nic nie kosztuje bardziej niż „bezpłatne” świadczenie sfinansowane z nowego podatku.
Czy ktoś z was pamięta, by w kampanii wyborczej zapowiadano podatek od deszczu? Albo od plastiku? A jednak – pojawiły się. Cicho, ukradkiem, bez publicznej debaty. A kiedy przedsiębiorcy protestowali, powiedziano im: „To dla dobra wspólnego.”
Tylko że to dobro wspólne coraz częściej przypomina dobro urzędnika, który wymyśla kolejną daninę.
Jak mówił Frédéric Bastiat: „Państwo to fikcja, dzięki której każdy próbuje żyć kosztem wszystkich pozostałych.”
Nie jesteśmy przeciwko podatkom. Jesteśmy przeciwko złodziejstwu w białych rękawiczkach.
Nie sprzeciwiamy się solidarności. Sprzeciwiamy się jej fałszywemu obliczu, które każe klasie średniej utrzymywać rozrośnięty aparat państwa, który niczego nie produkuje, a wszystko kontroluje.
Nasza cierpliwość się kończy.
Bo prawdziwe państwo prawa nie żyje z obywatela – żyje dla obywatela.
A rząd, który wprowadza 20 podatków w 8 lat, nie jest zarządcą wspólnoty. Jest okupantem portfela.
I wzywamy dziś do końca tej polityki. Do audytu każdej daniny. Do likwidacji przynajmniej połowy z nich w imię elementarnej uczciwości i racjonalności.
Bo jak powiedział Ludwig Erhard, architekt niemieckiego cudu gospodarczego: „Podatki to najniebezpieczniejsza broń w ręku rządu.”
Nie dajmy się więcej szantażować. Żądamy państwa, które przestanie nas traktować jak bankomat.
Żądamy państwa wolnych ludzi – nie potulnych płatników.
Złamano ducha przedsiębiorczości. Nie jednym ciosem, ale tysiącem ukłuć. Dziś mały przedsiębiorca w Polsce nie wstaje rano z myślą „jak rozwijać firmę”, tylko „czego dziś nie dopilnuję i za co mnie ukarają?”.
Czy wiecie, że w ciągu ostatnich lat przedsiębiorca musi pamiętać o ponad 600 terminach sprawozdawczo-księgowych w roku? Że urzędnik może jedną decyzją zablokować konto firmy – bez wyroku sądu, bez ostrzeżenia? To nie jest wolność. To finansowy stan wojenny.
Nieufność państwa wobec obywatela rozlała się jak trująca ciecz – zatruwając każdy kontakt z urzędem, każdy mail, każdą kontrolę. „Co znowu?” – to dziś najczęstsze pytanie w polskich małych firmach.
John Stuart Mill przestrzegał: „Największym zagrożeniem dla wolności nie jest tyrania jednej osoby, ale tyrania większości wyrażona w imię dobra publicznego.”
Nie można prowadzić firmy w kraju, gdzie prawo zmienia się szybciej niż cennik usług. Gdzie jeden podpis ministra może zniszczyć branżę. Gdzie nie ma gwarancji, że to, co legalne dziś – nie będzie penalizowane jutro.
To nie są drobnostki. To są bomby podłożone pod fundament zaufania społecznego.
Młodzi nie chcą zakładać firm. Starsi zamykają je z obawy, że zostaną z niczym. Inwestorzy przenoszą środki za granicę. A państwo pyta: „Czemu nie inwestujecie?”
Bo nie inwestuje się w system, który nie ufa nikomu. Bo nie pracuje się na rzecz państwa, które traktuje cię jak złodzieja, zanim cokolwiek zrobisz.
Ronald Reagan powiedział kiedyś: „Najstraszniejsze zdanie, jakie możesz usłyszeć, to: 'Jestem z rządu i przychodzę, by pomóc.’”
Otóż my mówimy: dość tej „pomocy”.
Chcemy państwa, które nie przeszkadza. Które nie stawia barier. Które nie zabija inicjatywy przez strach i bezsensowną formalność. Bo największy kapitał to nie pieniądz – to odwaga działania.
A dziś tę odwagę skutecznie się tłumi.
Dlatego apelujemy: rozmontujmy ten mur nieufności. Zacznijmy od jednej rzeczy – niech domyślnym statusem obywatela znów będzie „uczciwy”. Nie „podejrzany”.
Zniszczmy ten mur, cegła po cegle. Odbudujmy wiarę, że państwo może służyć, a nie rządzić.
Bo państwo, które nie ufa obywatelowi – nie zasługuje na jego lojalność.
Każde pokolenie ma swoją próbę. Dla jednych to była wojna, dla innych komunizm, dla nas – to biurokratyczne uśpienie ducha. To wygładzona forma zniewolenia, która nie strzela, nie krzyczy – ale odbiera sens, duszę, godność.
Ale coś się zmienia. Coraz więcej ludzi przestaje się bać. Coraz więcej z nas mówi: „Dość”. Coraz więcej z nas rozumie, że jeśli teraz nie powiemy stop, to nasze dzieci nie poznają, czym była wolność.
Naród wolnych ludzi – to nie figura retoryczna. To realna wspólnota. Wspólnota tych, którzy chcą żyć bez strachu. Bez donosów. Bez kar za inicjatywę.
To wspólnota tych, którzy wierzą, że państwo jest od tego, by chronić, a nie tłamsić. Że podatki są na szpitale, nie na PR. Że prawo ma chronić uczciwego, nie nagradzać kombinatora.
Jak mówił Alexis de Tocqueville: „Największym zagrożeniem dla wolności nie jest tyrania, lecz obojętność obywateli.”
Dziś musimy być czujni. Dziś musimy być obecni. Dziś musimy być głośni.
Bo jeśli nie teraz – to kiedy? Jeśli nie my – to kto?
To jest ostatnia linia frontu. Tu już nie chodzi tylko o PIT, ZUS, CIT, VAT. Tu chodzi o godność. Tu chodzi o prawo do życia po swojemu. Tu chodzi o to, żeby móc patrzeć dzieciom w oczy i powiedzieć: „Nie pozwoliłem, by wolność zdechła w ciszy.”
Dlatego mówmy. Twórzmy. Głosujmy. Protestujmy. Budujmy.
Nie dla państwa urzędników. Tak dla państwa ludzi.
Nie dla fałszywej troski. Tak dla uczciwej wolności.
Nie dla zamordyzmu z uśmiechem. Tak dla demokracji z kręgosłupem.
To nie jest koniec. To jest początek.
Bo wolność nigdy się nie kończy.
Wolność się zaczyna – za każdym razem, gdy ktoś powie: „Mam dość.”
Za późno pozostało popis Polska przegrała.
Na nic nie jest za późno.
Zostałeś zaprogramowany na defetyzm, a to właśnie jest ich celem.
Mentalna niewola, która rozkazuje: siedź, nic nie rób, poddaj się, zgódź się na rolę niewolnika.
Znów nie weszło.
SEJM W SZOKU! JAKUBIAK UJAWNIA POGRĄŻAJĄCE TUSKA DOKUMENTY! POSŁOWIE PO AŻ ZAMILKLI.https://s.w.org/images/core/emoji/15.1.0/svg/1f631.svghttps://s.w.org/images/core/emoji/15.1.0/svg/1f633.svg
SEJM W SZOKU! JAKUBIAK UJAWNIA POGRĄŻAJĄCE TUSKA DOKUMENTY! POSŁOWIE PO AŻ ZAMILKLI.
SEJM W SZOKU! JAKUBIAK UJAWNIA POGRĄŻAJĄCE TUSKA DOKUMENTY! POSŁOWIE PO AŻ ZAMILKLI.https://s.w.org/images/core/emoji/15.1.0/svg/1f631.svghttps://s.w.org/images/core/emoji/15.1.0/svg/1f633.svg
Druga tura, co po wyborach?
Gospodarka leży,
długi nie do spłacenia,
struktura demograficzna zła,
a „złoto NBP” jest na papierze… na wyspach i za oceanem 😉
To powyżej, jako tło dla wyboru między sorosowym, a obijmordą….
Ja nie idę, bo co to za wybór… Jeden i drugi klepnie podatki i mobi.
Podatków się nie odważą się ruszyć… raczej skasują NFZ.
Wejdą jeszcze nowe , europejskie .
Fantazjujesz o podatkach, gdy UE się sypie…
ZSRR był dużo bardziej siermiężny i sypał się 70 lat .
Ehh… Ta pogarda nie jest zbyt dobrym narzędziem poznawczym. Rosja ponoć jest jeszcze bardziej siermiężna, a zachód jest jeszcze bardziej cool… A jakoś gdy przyszło co do czego to od lata ’20 XXI w. dla zachodu okazuje się latami ’80 XX dla ZSRR.
Widać na kilometr, że (…)elity(…) już nie wierzą… Przecież wczoraj Trzaskowski pił wódkę z Mentzenem!!!
Wybierz mniejsze zlo. Karol bedzie hamulcem dla rozpasania podatkowego Tuska.
Dużo zależy od kierowcy, który będzie tarmosił/zarządzał hamulcem. Jeżeli uwagę zbyt bardzo skoncentruje na hamowaniu, to kierunek drogi też niepewny, kiedy nie zauważy sygnalizacji świetlnej i skrzyżowania.
Pięć lat temu wybrałem mniejsze zło. Pamiętam, jak wtedy mówili: „Wirus jest w odwrocie” i co było po II turze? Zamordyzm i potem o mało co szprycy przymusem nie wbili.
A teraz co mówią? Nie wyślemy…
Ja mam pamięć dobrą i pamiętliwy jestem 😉
Nie chcę do okopu, ani kuli w łeb. Nie chcę szprycy, ETS2 i innych wynalazków. Chcę mieć tani prąd, gaz, niskie podatki. Chcę jeździć swoim samochodem i korzystać dożywotnio z prawa jazdy… Co zrobią? Zrobią to, czego nie chcę … i zabiorą wolność, pieniądze i … życie. Pewnie nie wszystko na raz i nie wszystkim, ale nie liczę na to, że będzie inaczej,
Mniejsze zło, to nadal zło. Nigdy już nie wybiorę mniejszego zła. Po prostu nie wybiorę.
(…)korzystać dożywotnio z prawa jazdy(…)
Hmmm… prawpodobnie dożyjesz okoliczności medycznych, które powinne skłonić do rezygnacji z tego prawa.
Obywatelki i obywatele,
Nie staję dziś przed wami, by mówić rzeczy wygodne. Nie staję, by was uspokoić. Staję, by was obudzić. Bo żyjemy w czasach, w których wolność stała się luksusem, a normalność – podejrzanym wyborem.
Kiedy państwo mówi ci, jak masz żyć, co masz mówić, jak masz wychowywać swoje dzieci, gdzie możesz pracować i ile masz oddać, to nie jest to już demokracja. To jest miękki zamordyzm. Zgoda na taki ustrój jest jak zgoda na powolne gotowanie – najpierw jest ciepło, potem duszno, a na końcu nie ma już czym oddychać.
Nie! My nie będziemy gotowani. My wrzucimy łyżkę w te tryby i rozbijemy ten system. Bo wolność nie jest podarkiem od władzy. Wolność to nasze prawo, nasz obowiązek i nasza broń.
Jak mówił Fidel Castro – tak, ten sam, którego styl retoryczny dziś przywołuję 🙂 : „Historia mnie uniewinni.”
Ja powiem więcej: „Historia nas zapamięta, jeśli dziś powiemy NIE zamordyzmowi i TAK wolności.”
Nie ma demokracji bez wolności. Ale nie ma też wolności bez odpowiedzialności.
Konstytucja Wolności, której potrzebujemy, to nie broszura z cytatami. To zestaw konkretnych zasad, które mają chronić nie władzę, lecz obywatela.
To prawo, które mówi: urzędnik odpowiada za krzywdę wyrządzoną obywatelowi – nie odwrotnie.
To konstytucyjne ograniczenie opodatkowania – bo państwo nie ma moralnego prawa do zabierania więcej niż połowy twojej pracy.
To zapisane prawo do prowadzenia działalności gospodarczej bez koncesji, licencji i ideologicznego nadzoru – bo to obywatel tworzy dobrobyt, a nie formularz.
Dziś przedsiębiorcy nie czują się partnerami państwa. Czują się osaczeni. Zmęczeni. Zniechęceni.
Po wprowadzeniu tzw. „Nowego Ładu”, który miał być „rewolucją dla klasy średniej”, tysiące małych firm obudziły się w rzeczywistości pełnej niejasności, sprzecznych interpretacji i finansowego chaosu. Zamiast uproszczeń – bałagan legislacyjny. Zamiast niższych podatków – ukryte daniny. Zamiast rozwoju – strach i niepewność.
Właściciele jednoosobowych działalności dostali niespójne wytyczne, księgowi nie nadążali z interpretacjami, a prawo zmieniało się szybciej niż systemy informatyczne mogły to obsłużyć.
Wielu z nich musiało zamknąć działalność. Inni przenieśli się za granicę. Reszta przeszła na cichy opór – rezygnując z inwestycji, zatrudniania, ekspansji.
To był sygnał: nie inwestuj, nie ryzykuj, nie wychylaj się. A przecież wolny rynek opiera się na przeciwieństwie tych zasad!
Czy to był przypadek? Czy to była nieudolność? Czy to była celowa próba podporządkowania sobie klasy średniej?
Nie wiem. Ale wiem na pewno: efekt był taki, jakby ktoś postanowił gospodarkę osiodłać, związać i rzucić na kolana.
Jak mówił Milton Friedman: „Nic nie jest tak trwałe jak tymczasowy program rządowy.”
Jak mówił Abraham Lincoln: „Możesz oszukiwać wszystkich przez pewien czas, możesz oszukiwać niektórych przez cały czas, ale nie możesz oszukiwać wszystkich przez cały czas.”
I my dziś mówimy jasno: „Nowy Ład” był starym chaosem pod nową nazwą. I skończył się – choć jeszcze go nie wycofano. Bo społeczeństwo obywatelskie już go odrzuciło.
Nie istnieje coś takiego jak darmowy obiad. Wszystko kosztuje – tylko pytanie: kogo?
Jeśli rząd mówi ci, że coś da za darmo, to znaczy, że komuś innemu właśnie to zabrał. Nie ma darmowych świadczeń. Są tylko transfery: z pracy do budżetu, z przedsiębiorczości do urzędnictwa, z wolności do centralizacji.
My mówimy jasno: dobrobyt nie rodzi się w ministerstwach. Dobrobyt rodzi się w warsztatach, pracowniach, biurach, na polach i w fabrykach.
Nie potrzebujemy więcej dotacji, tylko mniej przeszkód. Nie potrzebujemy polityków mówiących, jak mamy żyć – potrzebujemy ich, by przestali nam przeszkadzać.
Państwo minimum. Gospodarka maksimum. To jest nasz model.
Jak powiedział Ludwig von Mises: „Nie ma sposobu na uniknięcie wyboru pomiędzy rynkiem a przymusem.”
My wybieramy rynek. My wybieramy wolność. My wybieramy odpowiedzialność.
Bo kiedy politycy obiecują wszystko wszystkim – zabierają wolność każdemu.
Wolność nie przetrwa, jeśli będzie tylko teorią w książkach, frazą na plakatach albo dekoracją kampanii wyborczych. Wolność musi żyć w codziennych wyborach obywateli. W ich odwadze, w ich gotowości do stawiania granic i mówienia „nie” tam, gdzie trzeba.
Demokracja nie działa sama. Demokracja to nie system polityczny – to nawyk. To charakter narodu. A charakter tworzy się wtedy, gdy jednostki biorą odpowiedzialność. Za swoje życie. Za sąsiadów. Za przestrzeń publiczną. Za państwo.
Dziś apeluję do was – nie jako polityk, ale jako współobywatel:
Nie pozwólcie sobą rządzić ludziom, którzy traktują was jak dzieci. Nie pozwólcie się rozliczać ludziom, którzy sami nigdy nie wytworzyli wartości.
Jeśli chcesz świata, w którym masz prawo myśleć inaczej – mów głośno. Jeśli chcesz państwa, które nie przeszkadza ci w pracy – działaj. Jeśli chcesz, żeby twoje dzieci żyły w wolności, nie w nadzorowanym społeczeństwie – ucz je odwagi.
Bo najgorsze, co możemy zrobić, to czekać, aż ktoś nas uratuje. Wolność nie przychodzi w paczce z centrali. Ona rodzi się tutaj – w duszy wolnego człowieka.
Jak pisał Thomas Jefferson: „Cena wolności to wieczna czujność.”
To jest nasz czas. To jest nasz obowiązek. I to jest nasza wspólna droga.
Tyrania nie przychodzi dziś z bagnetem. Przychodzi z uśmiechem. Z troską. Z „programem pomocowym”.
Mówią nam: „to dla twojego bezpieczeństwa”, „to dla dobra dzieci”, „to dla klimatu”, „to dla walki z dezinformacją”.
Ale kiedy państwo zaczyna decydować, co jest prawdą, co jest dobre, jak masz żyć, pracować, kochać i myśleć – to nie jest opieka. To jest kontrola.
Jak pisał Friedrich Hayek: „Droga do zniewolenia wiedzie przez dobre intencje.”
Każdy system totalitarny w historii zaczynał od wielkich idei. Od „sprawiedliwości społecznej”, od „walki z wyzyskiem”, od „równych szans”.
Ale w praktyce oznaczało to zawsze jedno: ktoś musiał decydować za ciebie. Ktoś uzurpował sobie prawo do zarządzania twoim życiem w imię wyższych celów.
My mówimy: nie ma wyższych celów niż wolność jednostki.
Nie ma żadnego dobra wspólnego, które usprawiedliwia odebranie ci prawa do wyrażania siebie. Nie ma żadnej walki z ubóstwem, która usprawiedliwia grabież przedsiębiorczości. Nie ma żadnej równości, która wymaga cenzury.
Albo jesteśmy ludźmi wolnymi – albo jesteśmy trybikami w maszynie.
Nie dajmy się zwieść językowi „opieki” i „postępu”. Prawdziwy postęp to więcej odpowiedzialności, nie więcej regulacji.
Bo jak mówił Benjamin Franklin: „Ci, którzy rezygnują z wolności w imię bezpieczeństwa, nie zasługują ani na jedno, ani na drugie.”
To jest nasza linia demarkacyjna. To jest granica, której nie pozwolimy przekroczyć.
Kiedy ogłoszono „Nowy Ład”, wielu z nas jeszcze miało nadzieję. Może naiwną, może podszytą zmęczeniem – ale nadzieję. Mówiono o „sprawiedliwości”, „wyrównywaniu szans”, o „równości”. Słowa piękne, szlachetne, tylko że słowa – bez pokrycia.
W rzeczywistości, dla tysięcy małych przedsiębiorców, Nowy Ład był jak gilotyna. Bez wcześniejszego ostrzeżenia, bez debaty. Pod przykrywką reform wprowadzono chaos, niepewność, strach.
Nagle fryzjer z prowincji musiał sięgnąć po doradcę podatkowego. Piekarz z osiedla musiał kalkulować stawki jak księgowy w korporacji. Informatyk na jednoosobowej działalności przestał być partnerem państwa – stał się jego ofiarą.
To nie jest „ład”. To jest terror biurokratyczny.
Jak mówił Abraham Lincoln: „Najlepszym sposobem ograniczenia wolności ludzi jest odebranie im możliwości działania.”
I to właśnie uczyniono. Ludziom odebrano czas, energię, poczucie sensu pracy. Bo trudno o sens, gdy co miesiąc śledzisz zmieniające się przepisy jak kryminał i zastanawiasz się, czy przypadkiem nie stajesz się przestępcą tylko dlatego, że zapomniałeś złożyć „załącznika numer osiem”.
Atmosfera wśród przedsiębiorców? Zatruta. Ludzie zmęczeni, zlęknieni, apatyczni. Nie dlatego, że nie potrafią działać. Ale dlatego, że państwo rzuca im pod nogi kłody. Bo zamiast wspierać, traktuje ich jak źródło dochodu, jak potencjalnych oszustów, jak podwładnych.
A przecież to właśnie przedsiębiorczość buduje kraj. Nie urzędnik, nie polityk, nie komisja – ale ten, kto ryzykuje własnym nazwiskiem, by stworzyć coś z niczego.
Jak pisał Ludwig von Mises: „Społeczeństwo, które nie szanuje przedsiębiorców, samo siebie skazuje na biedę.”
Nowy Ład obnażył jedną z największych słabości współczesnego państwa: przekonanie, że centralne planowanie może zastąpić ludzką inicjatywę.
A my mówimy: nie ma postępu bez wolności. Nie ma wzrostu bez zaufania. Nie ma rozwoju bez szacunku dla tych, którzy codziennie wstają i próbują coś stworzyć.
To nie przedsiębiorcy są winni temu, że system nie działa. To system jest winien, że przedsiębiorcy muszą walczyć, zamiast pracować.
I dlatego obiecuję wam – nie będziemy milczeć. Nie zgodzimy się na zamordyzm w imię statystyki. Nie oddamy naszego prawa do pracy, do zysku, do życia po swojemu.
Bo jak powiedział kiedyś Winston Churchill: „Niektórzy uważają, że przedsiębiorca to wilk, którego trzeba zastrzelić. Inni, że to krowa, którą trzeba doić. A jeszcze inni – że to koń, który ciągnie wóz.”
My wiemy jedno – ten koń już ledwo stoi. Czas zdjąć z niego jarzmo.
cdn
,,Wielu z nich musiało zamknąć działalność. Inni przenieśli się za granicę. Reszta przeszła na cichy opór – rezygnując z inwestycji, zatrudniania, ekspansji.”
,,A przecież to właśnie przedsiębiorczość buduje kraj. Nie urzędnik, nie polityk, nie komisja – ale ten, kto ryzykuje własnym nazwiskiem, by stworzyć coś z niczego.”
,,Jak pisał Ludwig von Mises: „Społeczeństwo, które nie szanuje przedsiębiorców, samo siebie skazuje na biedę.”
Ile jest Ukraińskich firm w Polsce? | Stajemy się 2 Ukrainą | Gospodarka Polski w Likwidacji?
https://www.youtube.com/watch?v=cF6XzEEQRUg
Przedsiębiorcy się nie zorganizowali by prowadzić skuteczny lobbing , podobnie zresztą jak rolnicy . Większość z nich zna się na polityce jak kot na kwaśnym mleku i głosują przeciw sobie tzn. na tych polityków , którzy za chwilę przetrzepią im kieszenie .
Emeryci nieroby urzędnicy i wszyscy inni którzy krzyczą dej to kest większość głosująca demokracja prowadzi do władzy tych co dają.
A jak dają to później trzeba zabrać tym co ma to zarabiają min przedsiębiorcom.
A resztę zapisać jako kolejny dług.
Bez niespodzianek przestawifiele tego syfu laduja w drugiej turze.
Tutaj będzie pewnie pół na pół.
A o wyniku Zdecydują ci którzy nie głosowali. Jeśli pójdzie ich więcej to wybiorą większa pozorna wolność powska A jeśli oleja to wejdzie konkurent.
(…)Emeryci nieroby urzędnicy i wszyscy inni którzy krzyczą dej to kest większość głosująca demokracja prowadzi do władzy tych co dają.
A jak dają to później trzeba zabrać tym co ma to zarabiają min przedsiębiorcom.
A resztę zapisać jako kolejny dług.(…)
W Szwajcarii, gdzie jest prawdziwa demokracja, jakoś takich efektów nie ma… Powiedziałbym, że klientelizm jest dzieckiem oligarchii wyborczej.
(…)A o wyniku Zdecydują ci którzy nie głosowali. (…)
Widzę, że wracamy do tej absurdalnej dyskusji… Wybiorą nawet ci co zorganizują serię zamachów bombowych w lokalach wyborczych?
Jakoś nikt się nie burzy jak kasa idzie na państwo U i inżynierów kosztem wszystkich . Emerytów i przedsiębiorców .
Ty na prawdę, że ci na górze biją się o interesy tych na dole?
Najlepiej nic nie robić tylko oddać swój majątek i zaciągnąć się na ochotnika do armii państwa U .
Majątku nie mam i nie słyszę wzywania ojczyzny…
Nasz W.Cz. premier z kolegami z Niemiec , Francji i Anglii aż nogami przebierają żeby wysłać miesko armatnie do państwa U. Może uda się zdobyć majątek na wojnie .
TRZASKOWSKI U MENTZENA – LIVE PO SPOTKANIU: GOŚĆ: KRZYSZTOF BOSAK
TRZASKOWSKI U MENTZENA – LIVE PO SPOTKANIU: GOŚĆ: KRZYSZTOF BOSAK
Ostatnie triduum można podsumować następująco: Nawrocki debatuje z Trzaskowskim, a wygrywa Mentzen.
Tego nie grali nawet w Ameryce.
Szkoda , że nie jest w II turze .
Wtedy nie mógłby tak ich tak rozgrywać, bo nie miałby (…)osieroconego(…) elektoratu.
https://x.com/MAGchaosu777/status/1926401162288239038
Gdyby Wielce Czcigodny Karol Nawrocki miał lepszych doradców też byłby na piwie u Mentzena . Poważny polityk rozmawia z każdym , a poważny przedsiębiorca nie wyrzuca klientów z lokalu .
Wydatki na obsługę długu, czyli głównie odsetki wypłacone posiadaczom obligacji skarbowych, wyniosły w całym sektorze finansów publicznych około 80,2 mld zł w 2024 r. – wynika z danych Eurostatu. To o 13 proc. więcej niż w 2023 r., ale aż dwa i pół raza więcej niż przed pandemią czy przed wybuchem wojny w Ukrainie. Jeszcze w 2019 r. czy nawet 2021 r. obsługa długu kosztowała Polskę ledwie 30 mld zł.
https://www.rp.pl/dane-gospodarcze/art42333221-polska-wydala-na-odsetki-od-dlugu-80-mld-zl-trzeba-juz-bic-na-alarm
I będzie tylko gorzej.
Zwłaszcza jak wygra Trzaskowski. Zgodnie z Konstytucją, obowiązuje limit zadłużenia na 60% względem PKB, ale sposób obliczania długu określa ustawa. Tusk dobije do 60% jeszcze w tym roku, ale to można obejść jeżeli zmieni się ustawę. Do tego jest potrzebny prezydent…
A czy Trzaskowski to klepnie? Zapewne klepnie, bo zadłużanie to jego styl zarządzania. Warszawa też jest zadłużana coraz bardziej. Gdy przejmował urząd dług Warszawy wynosił ok. 4,5 mld złotych. Teraz to około 8,5 mld. On prawie podwoił zadłużenie stolicy w niespełna 7 lat i ma czelność chwalić się dokonaniami w Warszawie…
Jakoś szczególnie nie śledzę polityki, bo to jest jedno wielkie szambo, ale jak jak napisałeś, Rudy do swojej bandy, pełnego/optymalnego jej zestawu, potrzebuje Bonżura, jako prezydenta.
Już wcześniej, kilka miesięcy temu z innymi/europejskimi kolesiami apelował o odstępstwo:
– Nadszedł czas na dużo większą zdolność Europy do samoobrony – powiedział premier Donald Tusk po spotkaniu z europejskimi przywódcami w Pałacu Elizejskim. – Wydatki na obronę nie będą już traktowane, jako nadmierne wydatki. Nie będziemy zagrożeni procedurą nadmiernego deficytu – potwierdził premier Tusk.
https://www.money.pl/gospodarka/tusk-potwierdza-wydatki-na-zbrojenia-beda-wyjete-z-procedury-nadmiernego-deficytu-7126295923931936a.html
Procedura nadmiernego deficytu jest procedurą unijną i jako taka procedura nie jest objęta przepisami Konstytucji.
Jasne… Polska nie miała z długiem problemu do czasu aż nastał Tusk.
A jeśli chodzi o zadłużenie samorządu to warto docenić jak to DobraZmiana zalewała go subwencjami.
Przy takim podejściu nie dziwota, że Batyr jest idolem. Tak szlachetnie się zaopiekował Panem Jerzym nie to co Trzask eksmitował, który eksmitował rodzinę z dzieckiem.
Oczywiście, że miała. Polska ma problemy z nadmiernym zadłużaniem od zawsze. Problem w tym, że to wciąż przyspiesza, a koalicja rządowa tylko dokłada koszty na różne bzdury.
Jeśli zbieżność twoich z twierdzeń z narracją, że (…)Wystarczyło, że zaczęła rządzić Koalicja 13 Grudnia i wszystko się posypało(…) jest przypadkowe to przepraszam za wzięcie ciebie za PISowca.
Nigdy nie twierdziłem, że problemy z zadłużaniem zaczęły się od przejęcia władzy przez obecną koalicję. Mało tego, krytykowałem także tutaj PiS za zadłużanie Polski, gdy oni rządzili. Wytykałem im również wypychanie długu poza budżet. Tak właściwie, to krytykowałem całą klasę polityczną za to, że odkąd pamiętam nie zrobili ani jednego budżetu bez deficytu.
Po prostu stwierdzam niepodważalny fakt – wrócił Tusk i tempo zadłużania Polski jeszcze przyspieszyło i obecnie jest już absurdalne. To jest jazda w przepaść.
Ten limit zadłużenia 60% to martwy zapis bo jest obchodzony poprzez wypychanie zadłużenia ze skarbu państwa do samorządów , spółek skarbu państwa, BGK i cholera wie gdzie jeszcze…
Jest jeden problem… niedawno POKO postanowiło na potrzeby PR ujawnić ukryte zadłużenie PIS’u. Po czymś takim upychanie długu z powrotem do funduszy będzie lipą jak stąd do Waszyngtonu. Gdziebyś się nie obrócił tak dupa z tyłu.
Tak, jest to możliwe. Ale to też reguluje ustawa i bez zmiany ustawy takie formy ukrywania zadłużenia mają swój limit, bo dług pozabudżetowy ma wyższe koszty obsługi zadłużenia i na to pieniądze też skądś trzeba brać. Dlatego PO wciągnęła to z powrotem w budżet, aby obniżyć przytłaczające koszty odsetek.
I dlatego teraz potrzebują zmiany ustawy określającej metodologię wyliczania długu (lub PKB), aby nie przywalić w limit konstytucyjny.
Obligacje idą na rachunek Skarbu Państwa bez rozróżniania budżet/fundusz. Zatem kasacja funduszy była zagrywką polityczną na zasadzie (…)Zmieścisz się!!!(…).
(…)I dlatego teraz potrzebują zmiany ustawy określającej metodologię wyliczania długu (lub PKB), aby nie przywalić w limit konstytucyjny.(…)
Biorąc powyższe pod uwagę manewr z ponownym futrowaniem funduszy raczej nie przejdzie… Nie wiem czy taki numer uszedłby na sucho nawet USA.
A do tego jest jeszcze czynnik obiektywny, który każe ogłosić katastrofę projektu III RP. W przyszłym roku mamy wkroczyć w gospodarkę stanu zasilania… https://energia.rp.pl/elektroenergetyka/art41435531-bez-pilnych-dzialan-polskiej-gospodarce-groza-braki-pradu
Nieprawda. Jeżeli to będą obligacje SP, to będzie to dług SP, a na tym rzecz polega, że to nie jest (nie był) dług SP i dlatego miał wyższe rentowności.
https://300gospodarka.pl/news/tyle-kosztuje-wypychanie-przez-rzad-dlugu-poza-budzet-panstwa-mamy-nowe-wyliczenia
Acha! Tylko, że twoja logika jest błędna… Obligacje tych funduszy są droższe, bo BGK to nie państwo tylko bank.
No i o tym napisałem. Przeczytaj jeszcze raz. Uważnie.
Z tego co powiedziałeś wynikało, że dług pozabudżetowy jest droższy ze swej natury.
I Ty również to napisałeś.
„Obligacje tych funduszy są droższe, bo BGK to nie państwo tylko bank.”
Widzę, że muszę walić w między oczy… (…)Jednak obligacje BGK, choć z państwową gwarancją, są traktowane przez rynek jako bardziej ryzykowne od obligacji skarbowych. To oznacza, że emitent musi zaproponować inwestorom wyższe oprocentowanie w porównaniu do obligacji rządu.(…)
Zamiast walić między oczy lepiej uważniej czytaj. Przecież to jest to samo.
Po prostu dałeś dogmat, bez żadnego wyjaśnienia.
Nie zrzucaj winy za swoją niewiedzę na mnie. I problemem nie był brak wyjaśnienia, bo zarzuciłeś mi, że moja logika jest błędna (błędna, a nie niepoparta argumentacją), czyli nie zrozumiałeś o co chodzi.
Nie będę tolerować takich zagrywek wobec siebie.
Rozumiem, że z twojej strony to EOT, ale powtórzę twój pierwotny komentarz… https://independenttrader.pl/gwiazda-rocka-w-swiecie-finansow-cz-2/#comment-12928
Zrób sobie takie prywatne ćwiczenie intelektualne i poszukaj jakiejkolwiek przesłanki wyjaśniającej dlaczego obligacje funduszowe są droższe niż budżetowe.
Jednak nie zrozumiałeś co przeczytałeś.
Masz babo placek , ci wszyscy inwestorzy giełdowi co tak chwalili niższy podatek w USA i brak podatku Belki to zapłacą to wszystko i jeszcze nowe 5% żeby odzyskać swoje pieniądze z akcji obligacji i funduszy , a do tego w zdewaluowanym dolarze.. O ile w ogóle odzyskają..
Kandydat pisu musiał zażyć gumę na debacie?.
https://www.google.com/search?q=scena+z+filmu+leon+zawodowiec+za%C5%BCywanie+narkotyku&newwindow=1&sca_esv=24aa4a238b608873&rlz=1C1GCEU_enPL1161PL1161&udm=7&biw=1424&bih=684&sxsrf=AE3TifNmNGimNg-yENr7Iwpp695rjIEZ9A%3A1748067968251&ei=gGYxaJ2RD42_wPAPutK8yA8&ved=0ahUKEwid0anSvLuNAxWNHxAIHTopD_kQ4dUDCBA&uact=5&oq=scena+z+filmu+leon+zawodowiec+za%C5%BCywanie+narkotyku&gs_lp=EhZnd3Mtd2l6LW1vZGVsZXNzLXZpZGVvIjJzY2VuYSB6IGZpbG11IGxlb24gemF3b2Rvd2llYyB6YcW8eXdhbmllIG5hcmtvdHlrdTIFEAAY7wUyBRAAGO8FMgUQABjvBTIFEAAY7wUyBRAAGO8FSPdCUJQKWMU9cAF4AZABAJgBgwGgAaAPqgEEMTIuOLgBA8gBAPgBAZgCFaAC6RDCAgoQABiwAxjWBBhHwgIFECEYoAHCAgUQIRifBcICBxAhGKABGAqYAwCIBgGQBgeSBwQ2LjE1oAfITLIHBDUuMTW4B9wQ&sclient=gws-wiz-modeless-video#fpstate=ive&vld=cid:be8d58ec,vid:YzkSMFx3JG0,st:0
My tu o wyborach, a PAKT MIGRACYJNY sobie wchodzi po cichutku… | Pogodne Szorty
My tu o wyborach, a PAKT MIGRACYJNY sobie wchodzi po cichutku… | Pogodne Szorty #226
Towarzysze w Wolności! Siostry i Bracia! Ludzie Przedsiębiorczy, Ludzie Myślący, Ludzie Niepokorni!
Przyszedłem tu dzisiaj nie po to, by prosić o prawo do wolności gospodarczej.
Nie po to, by błagać o zgodę na wolność słowa.
Nie po to, by negocjować z tyranią nowoczesnych biurokratów.
Przyszedłem tu po to, by powiedzieć jasno, głośno i nieodwołalnie: MY NIE PROSIMY O WOLNOŚĆ. MY JĄ OGŁASZAMY!
Bo co nam oferują przeciwnicy tej wolności? Co mówią ci, którzy z urzędniczych pałaców chcą zarządzać naszym życiem?
Mówią: „Kapitał ma narodowość!” – a my mówimy: kapitał ma funkcję – tworzyć dobrobyt!
Mówią: „Podatki to patriotyzm!” – a my pytamy: a czy marnotrawstwo to zdrada?!
Mówią: „Lepiej, żeby państwo decydowało!” – a my mówimy: NIE MA państwa bez obywatela, a obywatel nie jest sługą państwa!
Chcą regulować każdy grosz, każdy przelew, każdy pomysł, każdy rynek.
Ale czy człowiek wolny może być innowacyjny pod nadzorem? Czy można zbudować konkurencyjną gospodarkę pod kontrolą ideologów?
Nie! Sto razy nie!
Nie zbudujemy dobrobytu przez redystrybucję nędzy!
Nie zbudujemy konkurencyjności przez dotacje z klucza partyjnego!
Nie zbudujemy silnej Polski przez duszenie przedsiębiorczości w podatkowym szambie i legislacyjnym chaosie!
To właśnie zamordyzm gospodarczy – ten cichy, ten obrośnięty w tabelki, ten z uśmiechem księgowego – jest największym sabotażystą wolności.
Bo co to jest wolność gospodarcza?To nie luksus dla elit.
To nie prezent dla milionerów.
To tarcza dla każdego, kto chce pracować, tworzyć, ryzykować, inwestować, konkurować!
To wolność otworzyć piekarnię bez błogosławieństwa urzędnika.
To wolność płacić rozsądne podatki i rozliczyć je w kwadrans.
To wolność zatrudniać bez strachu, że ktoś zmieni przepisy przez noc.
To wolność człowieka, który buduje, nie żebrze.
Który tworzy wartość, a nie etat dla kuzyna w agencji państwowej!
Bo zamordyzm to nie tylko cenzura słowa – to także cenzura działania.
To blokada dla tych, którzy chcą wyjść z biedy, ale nie pasują do centralnego planu!
A teraz zapytajmy ich: co zrobili z tą Polską?Zbudowali kraj, w którym łatwiej otworzyć fundację prorodzinną niż sklep mięsny.
Kraj, gdzie bardziej opłaca się być klientem państwa niż jego pracodawcą!
Kraj, gdzie urzędnik decyduje, czy Twoja firma „służy narodowi”, a nie rynek!
Ale my nie jesteśmy narodem, który lubi stać w kolejce.
Nie jesteśmy narodem, który lubi donosić.
Nie jesteśmy narodem, który rodzi się zgięty w pas.
My jesteśmy potomkami ludzi, którzy mieli odwagę mówić: „Nie ma wolności bez własności. Nie ma wolności bez wolnego rynku. Nie ma wolności bez prawa do błędu i sukcesu!”
Ale wolność gospodarcza nie istnieje bez wolności światopoglądowej!Bo co z tego, że możesz założyć firmę, jeśli nie możesz założyć rodziny takiej, jaką chcesz?
Co z tego, że możesz prowadzić działalność, jeśli boisz się powiedzieć, że jesteś gejem, agnostykiem, feministką?
Co z tego, że możesz handlować, jeśli nie możesz wyrażać swoich poglądów?!
Nie ma liberalizmu gospodarczego bez liberalizmu osobistego.
Nie ma wolnego rynku, jeśli w duszy panuje cenzura!
Nie ma rozwoju, jeśli rząd mówi Ci, kogo możesz kochać, w co masz wierzyć, jak masz żyć!
Dlatego mówię dzisiaj: WALCZMY!Walczmy o wolność tworzenia i wolność myślenia!
Wolność pracy i wolność miłości!
Wolność handlu i wolność sumienia!
Nie oddawajmy naszego życia w ręce tych, którzy nie wierzą w człowieka!
Niech wiedzą – wszyscy biurokraci, wszyscy ideolodzy, wszyscy kaznodzieje władzy:
Polska nie będzie obozem regulacyjnym, ani rezerwatem moralności!
Polska będzie krajem ludzi wolnych – myślących, pracujących, szanujących się nawzajem!
cdn
Jeśli będzie tak postępował zapraszam do koryta zamiast tej dyktatury emerytów nierobów i miernot korporacji i obcych sluzb którzy tetaz się przepychaja o koryto.
To wie każdy , ale kandydat musi po pierwsze chronić demokrację i słuchać obywateli robić to co lepsze dla Polski a nie być bucem i jedynie obrońcą religii i pseudo religijnych pasibrzuchów .?
A czy kandydat bronił prawa innego kandydata do udziału w debacie, gdzie jak gdzie, ale w Republice?
Trzaskowski pokazał że jest bystry i dobrze przygotowany do roli Prezydenta, a buc jak buc bardziej pasuje do kibolskich ustawek, przestępca bo to przecież przestępstwo jak wiele innych które wyszły z mieszkaniem itp , nieco się zbiesił ,ale jasno pokazał, że jest zacofany, wyklucza invitro wyklucza nowoczesność dla zasady itp i będzie bronił zacofania i ciemnogrodu jak niepodległości w całym kraju, jeżeli zyska poparcie.. ..
Była niezła orka… ale tak na prawdę debaty nie mają znaczenia, o ile ktoś nie zacznie wykazywać objawów Aizheimera.
Ciemnogród jest zacofany bo utrzymuje , że są 2 płcie , że człowiek ma taki sam wpływ na klimat jak na miesiączkę pingwinów , że zabójstwo 9 miesięcznego dziecka jest zbrodnią , a kara śmierci dla zabójców sprawiedliwością , że podatki mają być niskie i sprawiedliwe , że komisarzom w UE się w głowach poprzewracało . Supermario poleca do przemyślenia taką oto bajkę . Ciekawe ile razy koguciki – wyborcy się dają nabrać na tą samą piosenkę .
Bajka o koguciku o złotym grzebyku
Zbrodnią jest zmuszać matkę do urodzenia dziecka które ma 100% pewną śmierć w męczarniach z powodu zmiażdżonych płuc i głowy i każdej kosteczki bo ma taką wadę i nie ma możliwości tego przeżyć , albo nie ma głowy ani mózgu ,czy serca itp itd.. ,a obrońca życia który żąda kary śmierci dla każdego kto pomoże odejść takiemu płodowi bez męczarni i kogo uzna za zdrajcę itp to oczywisty idiota.
Czy Wielce Czcigodny czyta to co pisze . Czy widział kiedyś przypadek żyjącego dziecka bez głowy czy serca ? Lewica przywołuje jakieś zdarzające się raz na milion przypadki i pod ten margines poszerza okno Overtona .
Czaskoski to Polska jako land niemiecki
Janwar mamy jeszcze do wyboru ruski mir bo Ameryka idzie w izoladjonizm i problemy wewnętrzne.
A to będzie katastrofa dla Polski.
Można też nie głosować co sam uczynię i namawiam też was.
Nie żartuj sobie. Trzaskowski pokazał jedynie, że nie ma najmniejszego problemu, aby występując na żywo w debacie i patrząc prosto w kamerę zwyczajnie ordynarnie kłamać i jeszcze prosić Demagog (xD), aby go sprawdzili. xD
Prezydent ma przede wszystkim umieć podejmować decyzje. A Trzaskowski tego nie potrafi, bo co chwilę zmienia zdanie w kluczowych kwestiach albo w ogóle kluczy, aby nie przyznać jakie ma zdanie.
No, ale… CÓŻ SZKODZI OBIECAĆ! xDDD
A to dobre… u Menztena deczyzja Kaczyńskiego pokazała jak się podejmuje się decyzjne. Nixon jako żywy! Nixon!
TYMI SŁOWAMI KRZYSZTOF BOSAK PODGRZEBAŁ SZANSE RAFAŁA TRZASKOWSKIEGO W WYBORACH? #polityka #polska
Nie jeżdżę Kadilakiem, nie jadam ciastek truskawkowych i nikt mnie nie podziwia, ale czasem uszko przyłożę do kanału podziemnaTV.
Robią nas w konia: Prawdziwe wyniki Wybory prezydenckie Zero demokracji
https://www.youtube.com/watch?v=JUfjwjpX7Fo
(2) Zorro na wiecu Trzaskowskiego! – YouTube
Jak narzucają nam styl życia | Lobbyści vs. Twoja wolność
Jak narzucają nam styl życia | Lobbyści vs. Twoja wolność
Najpierw Stany Zjednoczone, a teraz Dania wykryły w inwerterach do paneli fotowoltaicznych dziwne urządzenia. Zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego nie musi być oczywiste – ostrzegają eksperci. Czasem może się przejawiać choćby w modyfikacjach sprzętu.
https://zielona.interia.pl/eko-technologie/energetyka/news-obce-podejrzane-komponenty-w-fotowoltaice-trop-prowadzi-do-c,nId,21821412
Claude Opus 4 miał być najnowszym i najbezpieczniejszym modelem sztucznej inteligencji. Gdy jednak inżynierowie zasugerowali jego wymianę, AI zaskoczyła wszystkich — zaczęła grozić ujawnieniem ich prywatnych sekretów. Brzmi jak science fiction? To oficjalny raport jednego z liderów branży.
https://geekweek.interia.pl/technologia/sztuczna-inteligencja/news-sztuczna-inteligencja-grozi-szantazem-gdy-inzynierowie-chca,nId,21821367
Ehh… Jeszcze trochę i zacznie planować pokojowe uderzenie nuklearne.
czy przeczytales uwaznie?
Rewelacja jakich wiele…
https://obserwatorgospodarczy.pl/2022/06/15/uganda-odkryla-gigantyczne-zloza-zlota-co-to-oznacza-dla-panstwa/
Słyszeliście o złożach odnalezionych w Ugandzie? Jeszcze trzeba będzie porządnie zweryfikować te doniesienia, ale ilości złota, o których tu mowa, są ogromne.
Dla mnie te wieści o złożach mają taką samą wartość jak te leku na raka czy innej zimnej fuzji.
Neo Performance Materials
Firma ogłosiła wycofanie się z operacji separacji metali ziem rzadkich w Chinach.
Powód decyzji: Redukcja ryzyka geopolitycznego oraz zmienności cen, przy jednoczesnej ekspansji w Europie i Ameryce Północnej.
Firma sprzedała większościowe udziały w dwóch zakładach separacji w Chinach, ale nie ujawniono wartości transakcji.
Neo pozbyło się również biznesu chlorku galu w Quapaw i zamknęło część hydrometalurgiczną działalności związanej z niobem i tantalem.
Firma rozbudowuje europejską produkcję magnesów oraz rozważa dodatkowe możliwości, takie jak separacja ciężkich metali ziem rzadkich.
Zakład produkcji magnesów w Europie ma zostać ukończony zgodnie z planem i budżetem, a rozpoczęcie produkcji komercyjnej przewidziano na 2026 rok.
Parlament Danii zdecydował w czwartek o wydłużeniu wieku emerytalnego z obecnych 67 lat do 70 lat w 2040 roku. Premier tego kraju Mette Frederiksen obiecała, że już więcej ta granica nie będzie podwyższana, mimo dalszego oczekiwanego wzrostu długości życia.
Jeśli ta reguła zostałaby utrzymana, to w 2070 roku Duńczycy przechodziliby na emeryturę w wieku 74 lat. Według obietnicy socjaldemokratycznej szefowej rządu Mette Frederiksen w przyszłości ma już nie dochodzić do radykalnego przesuwania wieku emerytalnego.
Czytaj więcej na https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-beda-pracowac-do-siedemdziesiatki-decyzja-europejskiego-kraj,nId,7970716#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
Mieszkańcy Islandii mogą cieszyć się najwyższym poziomem życia na świecie, a najgorzej jest w Sudanie Południowym – wynika z rankingu 193 krajów. Polska znalazła się na 35. miejscu – bezpośrednio przed nami są Grecy, a za nami większość świata. Widać jednak wyraźnie, że globalny rozwój społeczny utknął w martwym punkcie po pandemii.
https://wydarzenia.interia.pl/interia-blizej-swiata/news-the-economist-gdzie-zyje-sie-najlepiej-a-gdzie-najgorzej,nId,21818655
The Economist”: J.D. Vance miał rację. Wolność słowa w Europie jest zagrożona
https://wydarzenia.interia.pl/interia-blizej-swiata/news-the-economist-j-d-vance-mial-racje-wolnosc-slowa-w-europie-j,nId,21818453
W naszych wyborach twardy prawicowiec zajedzie tą biedotę na amen z uśmiechem na ustach i jeszcze będzie się z tego śmiał że go wybrali..Mamy Szczęść Boże który najbardziej walczy o karę śmierci za byle co i chciałby być królem, nazywając siebie obrońcą każdego życia , na szczęście taki dziwak odpadł z konkursu.. ale zdobył poparcie 6 % i to pewnie tych najbiedniejszych..
Zdziwisz sie mocniej za 2,5 roku co moze Braun.
Z tymi 6-7% w sejmie będzie planktonem…
Cierpliwosci, to bedzie 2 razy tyle
Coś mi się wydaje, że Braun to Jean-Marie, a Mentzen to Marine.
Wielce Czcigodny Lech mógłby przejść na merytorykę , a nie w koło Wojtek te same dyrdymały .
Coś ci się grubo pomyliło. Kara smierci za byle to aborcja z przyczyn eugenicznych, gaśnicowy akurat z tym najmocniej walczy.
A kiedy zaczyna się te byle co? Pytam w kontekście tego jak Trump nakazał, żeby prokuratorzy oskarżający migrantów z met żądali kary śmierci.
Tu pojawia się pytanie: Co powoduje, że bycie imigrantem jest okolicznością obciążającą i/lub bycie obywatelem było okolicznością łagodzącą? Albo… to jest ordynarna ustawa norymberska.
Racja… W Polsce cenzuruje się nawet kandydata na Prezydenta.
@Uran
Donald Trump podpisze dziś rozporządzenia wspierające energetykę jądrową
Cel: Usprawnienie procesu zatwierdzania nowych reaktorów i wzmocnienie łańcucha dostaw paliwa jądrowego.
Trump powoła się na ustawę Defense Production Act, ogłaszając stan wyjątkowy w związku z zależnością USA od Rosji i Chin w zakresie wzbogaconego uranu i technologii reaktorów.
Departamenty Energii i Obrony mają wskazać tereny federalne pod budowę nowych elektrowni jądrowych i uprościć procesy ich realizacji.
Rząd USA będzie wspierać budowę reaktorów poprzez gwarancje kredytowe i bezpośrednie pożyczki.
Administracja Trumpa rozważa reformę Komisji Regulacji Jądrowej, aby przyspieszyć zatwierdzanie nowych projektów.
Energetyka jądrowa zyskuje poparcie obu partii – Demokraci cenią ją za niską emisję CO₂, Republikanie za niezawodność w porównaniu do energii wiatrowej i słonecznej.
Bardzo pozytywny news, szczególnie dla spółek uranowych z USA. Piękne wyceny na aftermarket. Przykład UUUU.
Pozdrawiam
Konrad ITT
(…)Usprawnienie procesu zatwierdzania nowych reaktorów(…)
Oby to się nie skończyło jak w Czarnobylu…
Zakladam, ze usprawnienie polega za nadaniu takim projektom odpowiedniego priorytetu oraz zatrudnienie odpowiednich specjalistow (z odpowiednim wynagrodzeniem), a nie po prostu skrocenie deadline’ow dla miernych urzednikow.
Uwierzyłbym w to gdyby nie afera z Dupont’em.