Peter Lynch – sekrety inwestora, który pokonał Wall Street

Jak mówią słowa znanej piosenki „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść, niepokonanym (…)”.

W ramach serii „Legendarni Inwestorzy” zapoznajemy was z sylwetkami legend finansowego świata. Zaczęliśmy od samego szczytu, od prawdziwego Mount Everest wśród inwestorów – Warrena Buffetta. Dziś przyszedł czas na kolejny ośmiotysięcznik. Jest nim człowiek, którego podziwia całe Wall Street. Śledzono jego ruchy, naśladowano strategię, a gdy już myślano, że niczym nowym nie zaskoczy, zszokował wszystkich, ogłaszając, iż odchodzi od pokerowego stolika u szczytu swojej kariery.

Zostawił po sobie wiele cennych wskazówek, inspirujących cytatów, a także ponadczasową naukę mówiącą, że w dążeniu do pieniędzy, których roli w życiu nie wolno bagatelizować, nigdy nie powinniśmy zapominać, że najważniejsze są równowaga i rodzina.

Przed wami człowiek, który na przestrzeni 13 lat osiągnął średnioroczny zwrot wynoszący ponad 29%. Okrzyknięty najlepszym zarządzającym funduszem akcji w historii – Peter Lynch!

Przerwane dzieciństwo

Swoją niezwykłą karierę rozpoczął w trudnych okolicznościach. Urodzony w 1944 roku w Bostonie, w wieku zaledwie dziesięciu lat stracił ojca, który zmarł na raka. Ta tragedia zmieniła życie rodziny Lynchów. Ojciec, księgowy z wysokimi zarobkami, zapewniał im komfortowy styl życia, dzięki czemu matka Petera nie musiała pracować.

Dzielnica Bostonu, w której dorastał Peter.
Dzielnica Bostonu, w której dorastał Peter
Źródło: logikfx.com

Po jego śmierci sytuacja uległa dramatycznej zmianie – matka podjęła dwie prace, aby utrzymać dom i zapewnić synowi edukację w prywatnej szkole w dbałości o jego przyszłość. Młody Peter, widząc jej poświęcenie, postanowił wziąć odpowiedzialność za siebie i w wieku jedenastu lat zaczął szukać pracy. Wykazał się tym samym empatią i zrozumieniem znacznie przekraczającymi typowe poziomy dla 11-latka.

Jego pierwszą posadą był tzw. caddie w lokalnym klubie golfowym. Caddie to pomocnik golfisty. Zajmuje się noszeniem i podawaniem kijów, podpowiadaniem graczowi (ze względu na dobrą znajomość danego pola) i utrzymywaniem porządku.

Siedziba klubu golfowego, w którym Lynch dostał pierwszą pracę
Siedziba klubu golfowego, w którym Lynch dostał pierwszą pracę
Źródło: getimage.com

Dla młodego Petera ta posada była czymś więcej niż tylko sposobem na zarobek. To tam Lynch nauczył się wartości ciężkiej pracy, cierpliwości i umiejętności społecznych, które później okazały się nieocenione w jego karierze. Co więcej, praca na polu golfowym dała mu możliwość obcowania z biznesmenami, finansistami i przedsiębiorcami. Poznał tam m.in. George’a Sullivana, wiceprezesa wykonawczego funduszu Fidelity. Zawarcie tej znajomości miało ogromny wpływ na historię zawodową Lyncha. Peter był najciężej i najsumienniej pracującym caddie na całym polu golfowym.


Peter Lynch ze statuetką Caddie Hall Of Fame (ang. aleja gwiazd wśród caddie). Doświadczenie jakie wyniósł z pierwszej pracy owocowało przez resztę jego życia.
Peter Lynch ze statuetką Caddie Hall Of Fame (ang. aleja gwiazd wśród caddie). Doświadczenie jakie wyniósł z pierwszej pracy owocowało przez resztę jego życia.
Źródło: quimet.org

Sullivan zauważył w młodym Peterze niezwykłą etykę pracy i lojalność. Pewnego dnia, gdy Sullivan zgubił parasol, Lynch kupił mu nowy, używając własnych, skromnych oszczędności. Ten gest uprzejmości zapadł Sullivanowi w pamięć i zaowocował rekomendacją, dzięki której Peter został przyjęty do Boston College z pełnym stypendium z funduszu dla caddies.

Fundusz stypendialny im. Francisa Ouimeta zapewnia stypendia przyznawane na podstawie potrzeb zasłużonym młodym mężczyznom i kobietom, którzy pracowali na polach golfowych w Massachusetts, głównie jako caddie.
Fundusz stypendialny im. Francisa Ouimeta zapewnia stypendia przyznawane na podstawie potrzeb zasłużonym młodym mężczyznom i kobietom, którzy pracowali na polach golfowych w Massachusetts, głównie jako caddie.
Źródło: ouimet.org

Edukacja i początki inwestowania

Na Boston College Lynch obrał nietypową ścieżkę edukacyjną. W przeciwieństwie do wielu przyszłych finansistów unikał kursów z matematyki i księgowości, które uważał za zbyt teoretyczne. Zamiast tego skupił się na filozofii, logice, metafizyce, historii, psychologii i politologii – przedmiotach, które, jak wierzył, lepiej przygotują go do zrozumienia ludzi, a tym samym rynków finansowych.

Peter Lynch w Boston College
Źródło: aol.com

„Finanse to przede wszystkim ludzie” – mawiał Lynch i ta zasada stała się fundamentem jego podejścia do inwestowania.

Jeszcze jako student, w 1961 roku, Lynch dokonał swojej pierwszej znaczącej inwestycji, kupując akcje Flying Tigers, pionierskiej towarowej linii lotniczej w USA, po cenie 7 dolarów za akcję. Firma, założona w 1945 roku, w 1961 roku wprowadziła innowacyjną usługę paletyzacji ładunków lotniczych. Dotychczas komercyjne wysyłki drogą lotniczą były bardzo drogie i mało który przewoźnik miał je w swojej ofercie dla większych tonaży.

Zwróćmy uwagę, że Flying Tigers była spółką typu growth, ponieważ była to mała rozwijająca się firma. Peter uważał, że sektor przesyłek lotniczych będzie się dynamicznie rozrastał. Paletyzacja ładunków stanowiła silną przewagę konkurencyjną Flying Tigers, co Lynch uznał za sygnał ogromnego potencjału wzrostu. Początkowo akcje nie poruszały się zgodnie z życzeniem inwestora, rzadko przekraczając pułap 7 dolarów. Nauczony golfem cierpliwości, Peter czekał ponad 3 lata. Czuł, że musi wytrwać w swoim wyborze.

„Akcje kupujesz nie dlatego, że są tanie, ale dlatego, że dużo o nich wiesz.”

Jego przeczucie okazało się słuszne – wybuch wojny w Wietnamie zwiększył zapotrzebowanie na transport lotniczy, a wartość akcji Flying Tigers wzrosła, przynosząc Lynchowi zysk, który pozwolił mu sfinansować studia magisterskie na Wharton School.

Rozwój w cieniu wojny

W Wharton (na którym zdobył tytuł Master Of Business) Lynch kontynuował swoją akademicką ścieżkę. Uczył się tam statystyki, rachunku różniczkowego oraz analizy ilościowej. Zauważył jednak, że teorie akademickie często rozmijają się z rzeczywistością rynkową. Dlatego cały swój wolny czas poświęcał na analizowanie firm i ich akcji. Chciał jak najszybciej zacząć sprawdzać swoją wiedzę w praktyce. Na drodze stanęła mu jednak okoliczność, która niedawno była pomocna w osiągnięciu dużych zysków.

Peter poznał swoją przyszłą żonę, Caroline, podczas studiów w Wharton. Pobrali się dwa tygodnie przed jego wyjazdem do Korei.
Peter poznał swoją przyszłą żonę, Caroline, podczas studiów w Wharton. Pobrali się dwa tygodnie przed jego wyjazdem do Korei.
Źródło: igikfx.com

Po ukończeniu studiów w 1968 roku został powołany do wojska. Na szczęście służył z dala od wietnamskiego frontu, bo w Korei Południowej, gdzie, mimo odległości od amerykańskich rynków, nie przestał szukać kolejnych okazji inwestycyjnych.

Peter Lynch w Korei Południowej.
Peter Lynch w Korei Południowej.
Źródło: igikfx.com

Jedną z nich była firma Maine Sugar Industries, którą Lynch uznał za potencjalnego „10-baggera” – akcje zdolne przynieść dziesięciokrotny zysk.

Firma zajmowała się wytwórstwem cukru z buraków cukrowych. W 1965 spółka wpadła na pomysł jak zwiększyć produkcję poprzez pozyskanie taniego surowca. Zdała sobie sprawę, że zbiory ziemniaków i buraków nakładają się na siebie tylko przez krótki czas. Zaczęli więc namawiać rolników, aby swoje uprawy ziemniaków rozwinęli o buraki cukrowe. Hodowca miał na tym skorzystać, wydłużając okres zbiorów, w którym zarabiał najwięcej. Jednocześnie wzrosłaby podaż buraka, co obniżyłoby koszty produkcji cukru. Peter upatrywał w tym ogromnej szansy, której nikt przed nim nie dostrzegł. Zakupił pokaźny pakiet akcji.

Niestety, inwestycja ta okazała się porażką z powodu braku zainteresowania rolników uprawą buraków cukrowych, którzy nie chcieli podejmować nowego ryzyka. Ta lekcja nauczyła Lyncha, jak ważne jest bezpośrednie badanie firm i ich otoczenia biznesowego. Od tej chwili zbierał informacje o danej firmie od ich klientów, pracowników, zaopatrzeniowców i wszystkich innych możliwych źródeł, aby upewnić się co do poprawności swoich tez, przed podjęciem decyzji o inwestycji.

Kariera w Fidelity

Po powrocie do cywila w 1969 roku Lynch dołączył do Fidelity jako analityk rynkowy, dzięki koneksjom z George’em Sullivanem. Fidelity było ówcześnie największym Towarzystwem Funduszy Inwestycyjnych w Stanach. Jego założyciel, Edward Crosby Johnson II jako jeden z pierwszych zaczął zatrudniać profesjonalnych sprzedawców, bez wiedzy finansowej, do dystrybucji swoich funduszy szaremu Kowalskiemu. Zmienił również strategię inwestowania z ryzykownej, na bardziej defensywną, zapewniającą stały i relatywnie pewny dochód swoim klientom. To przyczyniło się do dużego sukcesu spółki.

Konkurencja jednak nie próżnowała, szybko podpatrując wspomniane metody. Doszło do tego, że fundusze większość zysku wydawały na sprzedawców i brokerów. Aby utrzymać wyniki, należało zacząć szczególnie dbać o atrakcyjne zwroty dla akcjonariuszy. Edward Johnson wypróbował w tym celu wiele strategii, a strzałem w dziesiątkę okazał się Gerald Tsai, analityk Fidelity, który używał mało wtedy znanej analizy technicznej. W krótkoterminowym ruchu ceny dostrzegał wzorce, które nie były ówcześnie szeroko znane – dlatego działały. Tsai rozsławił Fidelity wśród opinii publicznej.

Wiele osób, łącznie z nim samym, upatrywało w nim przyszłego prezesa. Ta funkcja przypadła jednak synowi założyciela. Rozczarowany Tsai postanowił wtedy opuścić firmę i założyć własny fundusz. Niektórzy starzy klienci Fidelity podążyli za Tsaiem, a nowy prezes Ned Johnson musiał szybko zaradzić tej sytuacji. Szukał więc kolejnej gwiazdy analizy, podobnej do Geralda, która by świetnie potrafiła zarabiać na krótkoterminowych wahaniach cen. Okazało się, że potrzebował kogoś zupełnie innego.

Peter Lynch w Fidelity
Źródło: The LIFE Picture Collection, Getty Images

Lynch pracował w firmie od 1969 roku, jednak równolegle prowadził własny, prywatny portfel, na którym utrzymywał imponującą stopę zwrotu. Wielu pracowników Fidelity przychodziło do niego po porady. Wieści szybko się rozchodziły i dotarły wreszcie do uszu samego prezesa. Właśnie wtedy talent Lyncha do długoterminowego inwestowania w akcje został dostrzeżony i szybko przyniósł mu uznanie. W połowie lat 70-tych mianowano go kierownikiem działu analizy.

Podczas ówczesnej recesji jego rekomendacje zadziwiająco dobrze się sprawdzały. Kiedy większość inwestorów uciekała z rynku akcji, Lynch dostrzegał w nich świetne przeceny.

„Jeśli jakimiś akcjami znudzili się nawet analitycy, to znak, że czas zacząć je kupować.”

Wiedział, że nie na wszystkich zarobi. Ale nie to było jego celem.

„Jeśli znajdę 10 dobrych historii i wszystkie są równie atrakcyjne, kupuje wszystkie 10 i czekam na rozwój. To jak rozegranie 10 pokerowych gier. Trzecia historia idzie coraz lepiej, szósta się ślizga, siódma jest stabilna, ale zarobiła już 50%. Wtedy sprzedajesz siódmą i kupujesz trzecią.”

W 1977 roku, w wieku zaledwie 33 lat, został menedżerem funduszu Magellan, który w tamtym czasie był niewielkim funduszem zamkniętym, zarządzającym głównie majątkiem rodziny Johnsonów, czyli właścicieli Fidelity. Pod kierownictwem Lyncha Magellan stał się jednym z największych i najbardziej dochodowych funduszy w historii, osiągając średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 29,2% w latach 1977–1990.

Peter Lynch w swoim gabinecie w siedzibie Fidelity.
Peter Lynch w swoim gabinecie w siedzibie Fidelity.
Autor: Frank O’Brien/The Boston Globe

Lynch słynął z filozofii inwestycyjnej opartej na szukaniu „10-baggerów” – firm o ogromnym potencjale wzrostu, które często były pomijane przez Wall Street. Kluczowym elementem jego strategii było bezpośrednie badanie spółek poprzez rozmowy z klientami, dostawcami i pracownikami. „Jeśli lubisz produkt, a inni ludzie też go kochają, to masz lepszy dowód niż same liczby” – mawiał. Jego podejście łączyło elementy sztuki i nauki, a on sam porównywał wybieranie akcji do gry w pokera, gdzie cierpliwość i strategia są kluczem do sukcesu.

„Profesjonalni inwestorzy nie rozumieją sedna. Stos oprogramowania jest nic niewarty, jeśli nie odrobili podstawowej pracy domowej na temat firm. Gorączkowo kupują dostęp do serwisów takich jak Bridge, Shark, Bloomberg, First Call, Market Watch, a powinni raczej spędzać więcej czasu w centrum handlowym.”

Warto przytoczyć w tym miejscu pewną anegdotę. Lynch w rozdziale jednej ze swoich książek opisuje sytuację, którą moglibyśmy dopasować do naszych czasów. Wspomnieniami wraca do początku lat 90-tych, gdy po dekadzie dynamicznych wzrostów na giełdzie w umysłach inwestorów zagościł duży pesymizm. Przywoływano wtedy wiele argumentów mających niechybnie zwiastować wielki krach. Wysokie zadłużenie Ameryki, deficyt handlowy, rynek nieruchomości po ogromnych wzrostach, rosnąca stopa bezrobocia, coraz słabsza sytuacja sektora bankowego, konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie (konkretnie Zatoka Perska). Czy czegoś Wam to nie przypomina?

Obawiano się krachu, który przyszedł dopiero 10 lat później, po pęknięciu bańki w 2000 roku na dot-comach.

Filozofia inwestycyjna

Jakie założenia towarzyszyły naszemu bohaterowi przy analizowaniu spółek? Lynch wierzył, że kluczem do sukcesu na giełdzie jest zrozumienie biznesu, a nie ślepe podążanie za liczbami. Jego metoda opierała się na kilku głównych filarach:

  1. Świetny produkt – spółka powinna dostarczać produkt lub usługę o wyróżniającej się, doskonałej jakości,
  2. Skalowalność – model biznesowy spółki musiał umożliwiać szeroki rozwój,
  3. Niedostrzeżenie — firma z jakiegoś powodu jest pomijana przez Wall Street,
  4. Długi termin – zamiast spekulować, Lynch inwestował w firmy na lata, a nawet dekadę wierząc, że dobre biznesy przyniosą zyski, jeśli da się im czas.
  5. Empiryzm – Peter unikał skomplikowanych modeli matematycznych, stawiając na bezpośrednie doświadczenie i intuicję popartą solidnymi badaniami.

Jego podejście było nietuzinkowe w czasach, gdy wielu inwestorów polegało na analizie technicznej i krótkoterminowych spekulacjach. Lynch udowodnił, że zwykły inwestor, który zna się na produktach i usługach, może osiągnąć sukces, jeśli podejdzie do inwestowania z dyscypliną i cierpliwością.

Peter Lynch
Źródło: thetaflo.in

To odpowiednie miejsce, aby wspomnieć, że Peter Lynch jest autorem popularnego wskaźnika analizy fundamentalnej PEG (ang. Price/Earnings Growth Rate).

wzór na obliczenie wskaźnika PEG
PEG = (wskaźnik P/E) / (tempo wzrostu zysków w %)

Pomaga ocenić, czy cena akcji jest atrakcyjna w stosunku do zysków firmy i jej potencjału wzrostu. W prostych słowach: PEG mówi, czy akcje są „tanie”, czy „drogie”, uwzględniając nie tylko zyski, ale też tempo ich wzrostu.

PEG łączy w sobie dwa elementy:

  1. Wskaźnik P/E (Cena/Zysk), czyli stosunek ceny akcji do zysku netto na akcję (EPS). Pokazuje, ile inwestor płaci za każdego dolara zysku firmy.
  2. Tempo wzrostu zysków chodzi tu najczęściej o średnioroczny wzrost zysków na akcje, ale można przyjąć też inną miarę. Często wykorzystywany jest 5-letni średnioroczny wzrost EBITDA, czyli zysk operacyjny przedsiębiorstwa przed potrąceniem odsetek od zaciągniętych zobowiązań, podatkami, amortyzacją itp.

Używanie PEG daje nam pełniejszy obraz sytuacji. Wyobraźmy sobie, że analizujemy dwie spółki: Logitech (LOGI) oraz Arista Networks (ANET). Porównajmy je pod względem współczynnika P/E oraz PEG. Zanim jednak to zrobimy, pamiętajmy, że PEG podobnie jak P/E im niższy tym lepszy, idealnie natomiast jeśli przyjmuje wartości poniżej 1.

Pod względem P/E sprawa jest prosta Logitech bije na głowę Aristę, której wynik 47.39 sugeruje, że jest spółką przewartościowaną. Wg. metodologii Lyncha i współczynnika PEG tak jednak nie jest. Arista ma wysokie P/E jedynie, jeśli przyglądamy się sytuacji obecnej. W rzeczywistości jednak rynek wycenia już przyszłe wzrosty tej spółki, a te są niebagatelne. Przez ostatnie 5 lat EBITDA Aristy rosła średniorocznie o ponad 43% podczas gdy Logitech mogło pochwalić się wzrostem jedynie 16.3%. To dlatego PEG w przypadku Aristy jest bardziej atrakcyjny: 47.39 / 43.08 = 1,1.

Zaletą tego wskaźnika jest to, że uwzględnia potencjał firmy, co lepiej obrazuje jej wartość. Oprócz tego jest łatwy do obliczenia i można go użyć do bardziej miarodajnego porównywania firm.

Oczywiście są i wady. Zwróćmy teraz szczególną uwagę na tempo wzrostu zysków (znajdującym się w mianowniku wzoru). Czasem w celu oceny potencjału do wzrostu używa się zysku na akcję, ale za różne okresy, najczęściej 3, 5 lub 10 lat. Innym razem wykorzystuje się średnioroczną EBITDA. Generalnie, póki korzystamy z danych historycznych i na ich podstawie prognozujemy dalsze wzrosty, sprawa jest jasna. Niestety bardzo często do tego celu wykorzystywany jest prognozowany wzrost zysku na akcję. To sposób, który do mnie kompletnie nie przemawia, bo obiecywać można gruszki na wierzbie, a potem z tych obietnic gładko się wycofać. Zarządy spółek podobnie jak politycy są w tym mistrzami.

Oprócz tego towarzyszą mu minusy wskaźnika P/E, czyli nieadekwatne wyniki np. w sytuacjach jednorazowych (np. sprzedaż części mienia spółki, grupowe zwolnienie pracowników czy kryzys w danym sektorze).

Jak przy każdej innej okazji, tak i tym razem przypominam, że wskaźników analizy fundamentalnej nigdy nie powinno stosować się w odosobnieniu. Dlatego wspomniany PEG, mimo że jest pełniejszą wersją P/E należy stosować w towarzystwie, np. wskaźnika P/B oraz przynajmniej kilku innych podstawowych wskaźników analizy fundamentalnej.

Sukcesy i błędy

Jednym z największych sukcesów Lyncha była inwestycja w Taco Bell. W latach 70-tych. Lynch, będąc pod wrażeniem burrito tej sieci podczas podróży do Kalifornii, dostrzegł jej potencjał. Firma nie miała długów i rozwijała się dynamicznie. Lynch kupił akcje po 7 dolarów, a w 1978 roku Taco Bell zostało przejęte przez PepsiCo po 50 dolarów za akcję, przynosząc funduszowi Magellan ogromny zysk.

Peter Lynch stał się prawdziwą sławą na Wall Street.
Peter Lynch stał się prawdziwą sławą na Wall Street.
Autor: James Schnepf/Liaison

Nie wszystkie decyzje Lyncha były jednak trafne. Inwestycja w J. Bildner and Sons, bostońską sieć sklepów spożywczych, zakończyła się porażką, która kosztowała go wiele pieniędzy i pracy w przyszłości.

„Pieniądze można stracić szybko, ale odrobienie strat zajmuje wiele czasu.”

Lynch, zachwycony lokalnym sukcesem firmy, kupił w 1986 roku akcje po 13 dolarów, wierząc, że Bildner podbije całą Amerykę. Niestety, firma nie potrafiła powtórzyć swojego modelu biznesowego w innych miastach, takich jak Nowy Jork czy Atlanta i wkrótce zbankrutowała. Lynch stracił od 50% do 95% wartości inwestycji, ale wyciągnął z tego ważną lekcję: zanim zainwestujesz, upewnij się, że firma może skalować swój sukces.

„Jeśli prototyp działa w Teksasie, wstrzymaj się z zakupem akcji, dopóki firma nie pokaże, że potrafi zarabiać w Illinois. Czy ten pomysł działa również gdzie indziej? To właśnie pytanie, którego zapomniałem zadać założycielom.”

Szczyt kariery i odejście

W latach 80. fundusz Magellan pod kierownictwem Lyncha stał się największym funduszem w Ameryce, zarządzając aktywami o wartości 17 miliardów dolarów. Uczciwie trzeba przyznać, że był to czas sprzyjający amerykańskiemu rynkowi akcji. Indeks S&P 500 rósł wtedy bez większych korekt od poziomów poniżej 100 do ponad 320 punktów. Lynch był celebrytą na Wall Street, co roku pobijając główne indeksy, a jego sukcesy przyciągały tłumy inwestorów do Fidelity.

Wykres przedstawia ile zarobilibyśmy inwestując jednego dolara w fundusz zarządany przez Lyncha (niebieska linia), a ile w indeks S&P 500 (pomarańczowa linia)
Wykres przedstawia ile zarobilibyśmy inwestując jednego dolara w fundusz zarządany przez Lyncha (niebieska linia), a ile w indeks S&P 500 (pomarańczowa linia)

Jednak w 1990 roku, w wieku 46 lat, podjął zaskakującą decyzję. Zrezygnował z zarządzania funduszem, aby poświęcić więcej czasu rodzinie. Decyzja ta była podyktowana osobistymi doświadczeniami – Lynch wiedział, jak to jest stracić ojca w młodym wieku i nie chciał, aby jego dzieci (trzy córki) dorastały z jego pieniędzmi, ale bez jego obecności.

Peter Lynch ze swoją żoną, z którą prowadzi organizację dobroczyną Lynch Foundation
„Nie dajmy się zwariować, czyli warto prowadzić zrównoważone życie”
Peter Lynch ze swoją żoną, z którą prowadzi organizację dobroczyną Lynch Foundation
Źródło: nytimes.com

To najważniejszy, ale nie jedyny powód odejścia Lyncha. Musimy zdawać sobie sprawę, że Magellan na początku był małym, niepublicznym funduszem o ograniczonym kapitale (około 18 mln dolarów), który bardzo urósł (do 17 mld dolarów) po niebagatelnym sukcesie Petera. Kiedy posiadasz sporą, ale ograniczoną ilość pieniędzy do zainwestowania ironicznie masz większe pole manewru niż zarządzając wielką fortuną. W latach 90-tych był to już duży fundusz, którego gotówkę coraz ciężej było ulokować, oczekując podobnych zwrotów. Nie pomagała również sława Lyncha, która kierowała na niego wszystkie oczy Wall Street.

Odejście Lyncha nie oznaczało końca jego wpływu. Jego książki, takie jak „One Up on Wall Street” i „Beating the Street”, stały się bestsellerami, ucząc kolejne pokolenia inwestorów, jak osiągać sukces na giełdzie.

Lynch podpisuje książkę swojego autorstwa, w towarzystwie córki Anny, 1989 rok.
Lynch podpisuje książkę swojego autorstwa, w towarzystwie córki Anny, 1989 rok.
Źródło: aol.com

Lynch pozostał aktywny jako filantrop i doradca, ale nigdy nie wrócił do pełnoetatowego zarządzania funduszami.

Wnioski

Od Lyncha możemy jako inwestorzy, nauczyć się niemal całościowego podejścia. Nie doradzam jednak jego kopiowania „jeden do jednego”. Każdy z nas jest inny i powinien inwestować w sposób jak najbardziej dopasowany do swoich priorytetów i predyspozycji.

Warren Buffett o Peterze Lynchu:

„Cóż, znam Petera, lubię go osobiście i oczywiście ma on znakomite osiągnięcia. Z pewnością między nami jest spora część wspólna, ale są też pewne różnice. Peter oczywiście lubi znacznie bardziej dywersyfikować niż ja. Mam na myśli, że posiada więcej spółek niż nazwy firm, które jestem w stanie zapamiętać. Ale to jest Peter, a ja… wiesz, w przeszłości mówiłem, że w inwestowaniu jest więcej niż jedna droga do nieba i że nie ma jednej prawdziwej religii w tej dziedzinie, ale są pewne bardzo użyteczne religie. Peter ma jedną, a ja myślę, że my też mamy jedną, która jest użyteczna. Jest wiele nakładających się cech, ale nie poradziłbym sobie tak dobrze, gdybym próbował robić to tak, jak robi to Peter, a on prawdopodobnie nie poradziłby sobie tak dobrze, gdyby próbował robić to dokładnie tak, jak ja. Lubię go osobiście.”

Peter kładzie największy nacisk na dogłębne poznawanie spółek, w które chcemy „wejść”. Rozumie, że samo stawianie na jakąś firmę swoich pieniędzy może być ekscytujące, ponieważ po części może to być zabawne a po części ryzykowne. Sam jednak doradza prowadzenie przygotowań do inwestycji tak, aby wiedzieć jakie akcje się posiada i dlaczego. Inwestowanie bez rozpoznania porównuje do hazardu. Przede wszystkim powinniśmy ustalić, czym dokładnie zajmuje się interesująca nas firma. W jakim sektorze działa, jakie oferuje produkty lub usługi, co ją wyróżnia na tle konkurencji, itd.? Następnie musimy poznać jak najlepiej jej kondycję finansową. Mówimy tutaj o osiąganych zyskach, stosunku wartości posiadanych aktywów do zadłużenia, jaki osiąga zwrot z zaciągniętych kredytów, czy nie jest uwikłana w jakieś spory sądowe, czy zarząd jest rozrzutny, a może oszczędny? Lynch stanowczo odradza jakiekolwiek inwestowanie bez poszerzenia swojej wiedzy o te i podobne informacje. Zwraca również uwagę, aby badając finanse spółki nie zawierzać prognozom. Mogą bowiem na nie wpływać czynniki wizerunkowe, polityczne, jak i czysto spekulacyjne – co czyni je niewiarygodnymi.

Najlepszy zarządzający funduszem akcji w historii podkreśla, że nie trzeba być profesjonalistą, aby dostrzec ciekawą firmę przed szerokim gronem. Uważa, że amatorom będzie sprzyjał w tym fakt, że mogą skupić się na mniejszej liczbie spółek, nie rozwadniając swojej uwagi. Co więcej, podkreślał, że jeśli inwestujesz w spółki i branże, na których się znasz, masz szansę osiągać lepsze wyniki od zawodowych finansistów.

Twierdził, że amatorom wystarczy posiadanie w portfelu 5 spółek i obserwowanie maksymalnie 12 firm, aby odnieść sukces.

„Trzeba inwestować w kilka spółek, bo na pięć które wybierzesz, jedna wypadnie wspaniale, jedna nadzwyczaj źle, a trzy przeciętnie.”

Swoją drogą wspiera tym samym inny swój pogląd mówiący, że posiadając zbyt wiele akcji, traci się przewagę, jaką daje koncentracja. Lynch stanowczo wie, o czym mówi, ponieważ w szczytowym okresie funduszu Magellan zarządzał portfelem złożonym z setek różnych spółek jednocześnie i na własnej skórze przekonał się o trudach i wadach nadmiernej dywersyfikacji, o których możesz przeczytać w tym artykule.

Niejednokrotnie podkreślał, że to nie finansowe wykształcenie, zdolności intelektualne ani stanowisko wypisane na wizytówce są najważniejsze w tym fachu, a nerwy ze stali. Tym, którzy ich nie posiadają, a dodatkowo nie mają czasu na analizowanie Lynch doradza kupno udziałów funduszy inwestycyjnych. Dodatkowo podpowiada, że można wtedy maksymalizować zyski poprzez fundusze korzystające z dynamicznego wzrostu krajów rozwijających się.

Uważał, że nie zawsze trzeba zajmować pozycje. Namawiał wręcz do „odejścia od stolika”, jeśli chwilowo nie znajduje się atrakcyjnych spółek.

„Możliwe, że najlepsze akcje do kupienia to te, które już posiadasz.”

Doradzał unikać modnych spółek i branż, na które rzucały się masy, co było spójne z szukaniem atrakcyjnych przecen będących poza radarem Wall Street. Jednocześnie nauczony własnymi porażkami inwestował w małe spółki, dopiero gdy okazały się zyskowne i wykazywały potencjał przetrwania zawirowań i kryzysów.

Do samych kryzysów podchodził ze stoicyzmem. Widział w nich okazje do zakupów. Jednocześnie nie próbował idealnie trafiać w dołek. Był spokojny, kiedy podczas trendu spadkowego kupował spółkę, której cena jeszcze jakiś czas się obsuwała. Zresztą niska cena, nigdy nie była dla niego wystarczającym powodem do kupna.

„Jeśli cena akcji spadła to nie znaczy, że nie może spaść bardziej”

Gdy wszędzie wieszczono nadchodzący krach, on uważał, że akcje powinno się sprzedawać tylko dlatego, że źle wypadają podczas analizy fundamentalnej, a nie przez negatywny sentyment na giełdzie. Szczególnie jeśli ten był poparty jedynie przeszłymi wydarzeniami.

„Przez lusterko wsteczne nie dojrzysz przyszłości.”

Jego najważniejszą cnotą inwestycyjną zawsze będzie cierpliwość, której uczył się już jako nastolatek, pracując na polach golfowych. Uważał, że czas zawsze będzie stał po stronie inwestora kupującego akcje solidnych i mądrze zarządzanych przedsiębiorstw. Tych zaś szukał, np. po historii wypłacanych dywidend.

„Dobra firma zwykle co roku podwyższa dywidendę.”

Nawet jeśli nie uda się wybrać takich firm za każdym razem to w dłużej perspektywie i tak wyjdzie się na tym lepiej, niż trzymając pieniądze na koncie w banku.

Peter Lynch
Źródło: shovelcapital.com

Peter Lynch to nie tylko wybitny inwestor, ale także człowiek, który pokazał, że sukces na rynkach finansowych nie wymaga skomplikowanych algorytmów ani elitarnego wykształcenia ekonomicznego (mimo że sam był dobrze wyedukowany, również biznesowo). Jego filozofia, oparta na prostocie, cierpliwości i zrozumieniu ludzi, pozostaje aktualna do dziś. Dla wielu inwestorów Lynch jest inspiracją, a jego podejście do inwestowania – drogowskazem w świecie pełnym spekulacji i niepewności.

Andrzej Szkałuba

Andrzej Szkałuba

Artykuły autora
58 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najwyżej oceniane
Informacji zwrotnych
Zobacz wszystkie komentarze
janwar
janwar(@janwar)
10 miesięcy temu

– Wielokrotnie proponowano, sugerowano mi przeprowadzenie zamachu stanu – powiedział w „Gościu Wydarzeń” Szymon Hołownia, odnosząc się do sytuacji związanej z zaprzysiężeniem prezydenta elekta Karola Nawrockiego. – Uniknęliśmy rozpadu państwa – dodał marszałek Sejmu.

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2025-07-25/szymon-holownia-wielokrotnie-sugerowano-mi-przeprowadzenie-zamachu-stanu/

DaleC
DaleC(@dalec)
10 miesięcy temu

Pan Marek Budzisz jak zwykle celnie punktuje nasze słabości (głównie słabości władzy), a do tego jeszcze potrafi w zwięzłych słowach i precyzyjnie formułować swoje przemyślenia na temat różnych scenariuszy geopolitycznych. Pod tym względem jest moim zdaniem znacznie lepszy niż Bartosiak.

https://x.com/GrzegorzJanko12/status/1948388647075463538

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  DaleC
10 miesięcy temu

No wiesz… Bartosiak to plagiator.

janwar
janwar(@janwar)
10 miesięcy temu

Jeżeli weźmiemy pod uwagę PKB na mieszkańca, uwzględnimy różnice w cenach między państwami, a także czas pracy obywateli, to wyjdzie nam, że – fanfary – najbogatszym krajem świata jest obecnie Norwegia.

https://wydarzenia.interia.pl/interia-blizej-swiata/news-the-economist-oto-najbogatszy-kraj-2025-roku,nId,22167612

Hansclox
Hansclox(@hansclox)
10 miesięcy temu

PiS proponuje marżę do kredytu hipotecznego 1%

https://bezprawnik.pl/nizsze-marze-kredytow-hipotecznych-nowy-projekt/

Tak jak mówiłem nie interesuje mnie polityka jeśli politycy staraja sie nie przeszkadzać .
Tylko PiS ciągle przeszkadza.

Bo dobili inflację na nieruchomościach do pol banki na kawalerke i rzeczywiście chcą osiągnąć cel banke na kawalerkę.
Nic bym nie gadał gdyby nie to że my będziemy do tego interesu i tej banki dopłacać.

Dlatego byle nie PiS.

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez Hansclox
supermario
supermario(@supermario)
10 miesięcy temu

CENA SREBRA BIJE REKORDY! Czy warto teraz kupować?

CENA SREBRA BIJE REKORDY! Czy warto teraz kupować?

supermario
supermario(@supermario)
10 miesięcy temu

Ukraińcy protestują przeciwko ustawie Zełenskiego. „Oddajcie Europę””W środę na kijowskim placu Iwana Franki miał miejsce drugi dzień protestów przeciwko nowej ustawie ograniczającej niezależność Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) oraz Specjalistycznej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP). Według szacunków, na ulice stolicy wyszło ponad 4 tys. osób.Równocześnie podobne demonstracje odbyły się w 17 innych miastach kraju, w tym m.in. w Charkowie, Lwowie, Odessie, Dnieprze czy Iwano-Frankowsku.
Protestujący domagają się anulowania kontrowersyjnych przepisów, które – ich zdaniem – uderzają w fundamenty walki z korupcją w Ukrainie. W tłumie widoczne były transparenty z hasłami: „Korupcja to okupacja od wewnątrz”, „Weto dla ustawy”, „Nie dla korupcji we władzy”, „Hańba”, „Ręce precz od NABU”, a także „Oddajcie Europę”. Protesty miały pokojowy charakter i zakończyły się wspólnym odśpiewaniem hymnu narodowego.”

Ukraińcy protestują przeciwko ustawie Zełenskiego. „Oddajcie Europę”

janwar
janwar(@janwar)
10 miesięcy temu

NIK wziął pod lupę realizację budżetu w pierwszym pełnym roku urzędowania Andrzeja Domańskiego w resorcie finansów. – Gospodarka finansowa państwa wciąż prowadzona była w dużym zakresie poza budżetem państwa i z pominięciem rygorów ustawowych – ocenił wykonanie budżetu w 2024 r. prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś.

Czytaj więcej na https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-budzet-panstwa-pod-lupa-nik-stwarza-to-niepokojace-ryzyko,nId,8003167#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  janwar
10 miesięcy temu

Oj Janwarze, tego nie powstydził by się sam Jacek Kurski.
Wytłumacz się z tych swoich marionetek, które zablokowały budowę nowoczesnego terminala kontenerowego w Świnoujściu.

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

(…)Oj Janwarze, tego nie powstydził by się sam Jacek Kurski.(…)
Uważaj… gość ma brata.

janwar
janwar(@janwar)
10 miesięcy temu

Polska miała wkrótce rozpocząć budowę nowoczesnego terminala kontenerowego w Świnoujściu, ale tak się na razie nie stanie. Inwestycja za ponad 10 miliardów złotych miała wzmocnić pozycję kraju na Bałtyku. Tymczasem wojewódzki sąd administracyjny na wniosek niemieckiej organizacji ekologicznej zablokował kluczową decyzję środowiskową.

Czytaj więcej na https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-polska-inwestycja-wstrzymana-niemcy-skutecznie-blokuja-termi,nId,8002995#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

—-Dla kogo pracuje Tusk?

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  janwar
10 miesięcy temu

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie tworzą m.in. Wiesław Michał Drabik, Joanna Świerzko-Bukowska, Krzysztof Zbigniew Szydłowski, Wiesława Achrymowicz, Renata Bukowiecka-Kleczaj, Elżbieta Dziel, Marzena Iwankiewicz, Jolanta Kwiecińska, Marzena Kowalewska, Alicja Polańska, Anna i Katarzyna Sokołowskie, Bolesław Stachura, Patrycja Joanna Suwaj, Joanna Wojciechowska. Wiesław Michał Drabik został powołany na stanowisko sędziego 12 maja 2023 roku przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Joanna Świerzko-Bukowska otrzymała nominację asesorską 6 grudnia 2023 roku od Prezydenta RP na wniosek KRS. Krzysztof Zbigniew Szydłowski został mianowany asesorem 26 kwietnia 2021 roku przez Prezydenta RP na wniosek KRS. Pozostali sędziowie wymienieni w zestawieniu zostali powołani w latach 2023–2024 przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę na wnioski Krajowej Rady Sądownictwa, zgodnie z danymi Biuletynu Informacji Publicznej WSA w Szczecinie.

A Twoja wieśniacka propaganda oskarża Ryżego.

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

A to dobre… Sami srają na siebie.

WhiteDragon
WhiteDragon(@whitedragon)
10 miesięcy temu

I to jest poziom Bodnara. Wymyślić tablice alimentacyjne ze stawkami, które w niektórych przedziałach dla trójki dzieci są wyższe niż potencjalny dochód netto rodzica, który ma to płacić. xD I ten człowiek był RPO. xD

Tego inaczej niż sabotaż nie da się nazwać.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Alimenty-wedlug-specjalnej-tablicy-Placacy-narzekaja-na-zbyt-wygorowane-progi-8983106.html

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez WhiteDragon
jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  WhiteDragon
10 miesięcy temu

Polski system zasądzania alimentów jest patologiczny od dawna…

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  WhiteDragon
10 miesięcy temu

Całe szczęście opuścił swój urząd, choć w mojej ocenie największe jego przewiny to zaniechania, miękkość i strach przed wywrotowcami.

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Najgorsze to było respektowanie prawa takiego jak to Kaczyński je rozumie.

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  jsc
10 miesięcy temu

Dokładnie. Ja skoncentrowałem się na genezie tego stanu rzeczy.

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

To właśnie respektowanie neoprawa jest genezą tego, że wszystko buksuje.

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez jsc
lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  jsc
10 miesięcy temu

Ale to respektowanie neoprawa ma swoją genezę którą przedstawiłem, jakbyś nie zrozumiał.

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Ja wynikanie widzę w drugą stronę… zatem może wyprowadzisz mnie z błędu?

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez jsc
lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  jsc
10 miesięcy temu

Zaniechania – brak aresztowań za ewidentne naruszenie art. 127 Kodeksu karnego
Miękkość – uznanie bezprawia w imię „dobra publicznego”
Strach przed wywrotowcami – obawy co będzie jak Ziobro obejmie moje stanowisko
To składa się na respektowanie neoprawa.

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Wszystko to co opisujesz to demokracja walcząca, czyli całkowite przeciwieństwo respektowania neoprawa… czyli wynikanie jest w tą stronę co mówiłem.

Krzysztof Miazga
Krzysztof Miazga(@krzysztofitt)
Admin
10 miesięcy temu

Andy Schectman – President and Owner of Miles Franklin:
 
Chiny samodzielnie zintegrowały 11 krajów azjatyckich i 5 bliskowschodnich w swojej sieci płatności transgranicznych Mbridge, która obejmuje 38% światowego PKB. System ten umożliwia rozliczenia w 7 sekund (w porównaniu do 3-5 dni w Swift) i redukuje opłaty o 98%, pozwalając na bezpośrednie użycie walut lokalnyc
 
Juan jest teraz wymienialny na złoto za pośrednictwem Szanghajskiej Giełdy Metali, a Chiny budują sieć wielojurysdykcyjnych skarbców złota w Hongkongu, Arabii Saudyjskiej, Afryce, Azji i prawdopodobnie Ameryce Południowej, aby internacjonalizować juana i rozliczać salda w złocie

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  Krzysztof Miazga
10 miesięcy temu

Czyli strefa BRICS to ma być strefa goldE-CNY.
Ciekawe czy z tym wszystkim wejdą do Europy… przyczółki by się znalazły np. Serbia czy Węgry.

nomada9767
nomada9767(@nomada9767)
10 miesięcy temu

Biorąc pod uwagę, że w blogowym niezbędniku znajduje się sporo wartościowych informacji o książkach wartych przeczytania, pomyślałem, że podzielę się wrażeniami z ostatnich lektur, które potencjalnie mogłyby być interesujące dla czytelników bloga – jeśli uznacie, że to nie na temat, proszę moderatorów o usunięcie posta.

  • „Standard Bitcoina” Saifedean Ammous – ksiażka wydana nakładem Freedom Publishing ładnych parę lat temu, kiedy jeszcze nie było ETFów na żadne krypto, więc w sporej mierze zdezaktualizowana. Znalazłem w niej jednak dla siebie dużą wartość w kwestii wyjaśnień związanych z mechanizmem działania BTC i technologii blockchain. Wykład poprzedzony obowiązkowym przeglądem historii pieniądza i skonfrontowaniem jej z potencjalnymi możliwościami, jakie dają kryptowaluty. Autor nie jest bezkrytycznym entuzjastą BTC – przekonuje, że może stać się czymś na kształt globalnej waluty rezerwowej, ale z uwagi na technologiczne ograniczenia jego zdaniem niemożliwym jest, by BTC stał się odpowiednikiem codziennie używanych walut. Sporo wyjaśnionych zagadnień związanych z bezpieczeństwem, wydobywaniem krypto, podażą, etc.
  • „Koniec świata to dopiero początek” Peter Zeihan – wyd. Zysk, opasły tom. Zeihan dokładnie opisuje, jak kruche są fundamenty obecnego, zglobalizowanego systemu i jak nawet stosunkowo niewielkie wstrząsy są w stanie przebiegunować obecny geopolityczny i gospodarczy ład. Nie fantazjuje na temat cyfrowych walut czy technologii przyszłości, ale skupia się na twardych realiach – demografii, logistyce i surowcach. Mam wrażenie, że w analizach Zeihana trochę ucieka mu właśnie potencjalny rozwój technologii, stosunkowo mało pisze o reformach systemu finansowego (w tej materii porusza głównie temat systemów emerytalnych i demografii), no i dowodzi, dlaczego niezależnie od rozwoju sytuacji, to USA najprawdopodobniej wyjdą zwycięsko z batalii o hegemonię, a wiele innych krajów pozostanie w czarnej d***. Jak na publikację o geopolityce, napisana jest wyjątkowo barwnym, przystępnym językiem – bardzo przyjemnie się czyta, nawet jeśli wnioski dla naszego obszaru są mało optymistyczne.
  • „Wielka inwigilacja” Ronald J. Deibert – wyd. Wielka Litera – autor przekonuje, że współczesna technologia, z mediami społecznościowymi, apkami, IOT etc. czyni nas źródłami danych, które globalni giganci traktują jak surowiec. Deibert opisuje konkretne przypadki inwigilacji na czele ze sprawami Pegasusa, pisze o podsłuchiwaniu użytkowników smartfonów przez aplikacje, a także wskazuje na pozornie niewinne mechanizmy cyfrowego świata, które odzierają nas z wrażliwych danych, albo służą szkoleniu AI. Wydawało mi się przed lekturą, że wiem sporo na ten temat, ale u Deiberta znalazłem przynajmniej kilka cennych spostrzeżeń i uwag, co do tematów, których wczesniej nie byłem świadomy.
  • „Upadły książę” Jerzy Szczepkowski – wyd. Prohibita – jedyna beletrystyka w zestawieniu, ale na pewno wielu użytkownikom się spodoba. Jestem pewien że  supermario przypadnie do gustu. Formalnie to kryminał dziejący się na terenie fikcyjnego niemieckiego księstwa, praktycznie jednak – pogłębiona analiza obecnej kondycji cywilizacji zachodniej. Powieść napisana pięknym, kwiecistym językiem, w której pełno jest bardzo celnych spostrzeżeń na temat roli sztuki, wiary i filozofii, znalazło się też miejsce na ciekawe refleksje historyczne. Jak twierdził sam autor na spotkaniu w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu, książka, choć toczy się w siedemnastym wieku, jest „przesiąknięta duchem współczesności”. Trudno się nie zgodzić.

Jeśli nie macie nic przeciwko, raz na jakiś czas wrzucę podobne zestawienia – trochę się tego czyta, nie wszystkie książki są warte poświęcanego im czasu, ale te wymienione powyżej z różnych względów mogą przypaść do gustu tutejszej społeczności.

supermario
supermario(@supermario)
Odpowiedź do  nomada9767
10 miesięcy temu

Dzięki serdeczne za info .

DaleC
DaleC(@dalec)
10 miesięcy temu

Nie wiem, czy ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, czy Ukraina należycie korzystała z przekazywanych jej funduszy? To jest niesamowite, że wszyscy dookoła mogą odwalać nie wiadomo jakie wałki u siebie, wtrącać się innym krajom w ich biznes (Niemcy u nas), ale my to kurna jesteśmy jak jakieś paralityki, którym wszystko jedno, ważne, że nas po plecach klepią.

https://x.com/lkwarzecha/status/1947927196187955630

Keracz
Keracz(@keracz)
10 miesięcy temu

@ artykuł
,,Jego pierwszą posadą był tzw. caddie w lokalnym klubie golfowym. Caddie to pomocnik golfisty. Zajmuje się noszeniem i podawaniem kijów, podpowiadaniem graczowi (ze względu na dobrą znajomość danego pola) i utrzymywaniem porządku.”

Czyli de facto pracował na trzech etatach: tragarz, sufler i ochroniarz (bodyguard/goryl). Trzeba uczciwie przyznać, że jak na nastolatka, to miał spore wyzwanie, aby należycie sprostać zadaniu.
No tak, stal kuje się w wysokich temperaturach, aby uzyskać odpowiedni kształt i właściwości.

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez Keracz
TeQ
TeQ(@teq)
Odpowiedź do  Keracz
10 miesięcy temu

Pewnego dnia, gdy Sullivan zgubił parasol, Lynch kupił mu nowy, używając własnych, skromnych oszczędności. Ten gest uprzejmości zapadł Sullivanowi w pamięć i zaowocował rekomendacją, dzięki której Peter został przyjęty do Boston College z pełnym stypendium z funduszu dla caddies.

Niesamowita historia. Młody chłopak, pomocnik na polu golfowym, pewnego razu kupuje parasol starszemu bogatemu członkowi klubu golfowego … i od tego momentu rozpoczyna się kariera. 😉

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  Andrzej Szkałuba
10 miesięcy temu

Social network to nie wszystko… niektórzy mają takie znajomości, że hoho, a jedyne do czego im jest dane się dochrapać to np. kariera majordomusa.

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  Andrzej Szkałuba
10 miesięcy temu

Ehhh… Gdyby to była prawda to elity, by się nie betowały. A tłuste koty byłyby zagryzywane przez młode wilczki na długo przed ujawnieniem kryzysu demencji*.

* Przypomnijcie sobie tylko amerykańskie wybory prezydenckie. Jeszcze przed tym Aizheimer out obaj faworyci byli wyszydzani za wiek.

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez jsc
jsc
jsc(@jsc)
10 miesięcy temu

Pamiętacie jak hurdurzyliście za obroną granicą… Moje podejrzenie okazało się prawdziwe, jest w tym wiele lipy… https://goniec.pl/szokujace-nagranie-liderow-ruchu-obrony-granic-wiadomo-co-bakiewicz-radzi-aktywistom-ps-wpd-230725

supermario
supermario(@supermario)
Odpowiedź do  jsc
10 miesięcy temu

Jak nie ma zagrożenia to po co Wielce Czcigodny premier uruchomił odpowiednie służby ?

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  supermario
10 miesięcy temu

Bo tańczy jak kurdupel zagra.

janwar
janwar(@janwar)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Nie taki kurdupel straszny jak go maluja

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  janwar
10 miesięcy temu

To dlaczego zaplanował wymianę elit i jak Twoim zdaniem można to uczynić?

Hansclox
Hansclox(@hansclox)
Odpowiedź do  supermario
10 miesięcy temu

Kurdupel buduje poparcie tworząc zagrożenie. Wystarczy medialne.

jsc
jsc(@jsc)
Odpowiedź do  Hansclox
10 miesięcy temu

Kaczyński jest do tego sprytniejszy od Trumpa, który prawpodobnie zginie od… Epsteina.

Arekb52
Arekb52(@arekb52)
Odpowiedź do  supermario
10 miesięcy temu

Nie stosuj przemocy logicznej, wobec ludzi, którzy nie sprostają połączeniu dwóch kropek .

WhiteDragon
WhiteDragon(@whitedragon)
Odpowiedź do  Arekb52
10 miesięcy temu

Kropki najpierw trzeba zauważyć. xD

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  WhiteDragon
10 miesięcy temu

Wielce oświecony jest w stanie zobaczyć to, czego inni nie widzą.
To się jakoś po fachowemu nazywa. Halucynacje?

WhiteDragon
WhiteDragon(@whitedragon)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Brak problemów ze wzrokiem. Po prostu.

Halucynacje byłyby wtedy, gdyby ktoś taki widział coś, co nie istnieje. Ale Ty napisałeś jedynie, że inni nie widzą.

Napisanie dwóch zdań bez błędu logicznego Cię przerasta…

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  WhiteDragon
10 miesięcy temu

Mam w głębokim poważaniu Twoje pokręcone interpretacje i mam w dupie tą Twoją nieustanną logomachię.

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez lenon
WhiteDragon
WhiteDragon(@whitedragon)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Naucz się używać mózgu gdy piszesz, to nie będziesz musiał biadolić na tę urojoną logomachię. xD

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  WhiteDragon
10 miesięcy temu

Uprawiasz ją, ponieważ brak Ci jakichkolwiek innych argumentów.
A, i jeszcze jedno. Mam w dupie Twoje ultimata.

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez lenon
WhiteDragon
WhiteDragon(@whitedragon)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Tak sobie to tłumacz. xD

Wg mnie, możesz tam sobie trzymać nawet kaktus, to wyłącznie Twój problem, co tam masz. xD

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  Arekb52
10 miesięcy temu

Aktywujesz się tu ostatnio tylko po to by szydzić?

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez lenon
WhiteDragon
WhiteDragon(@whitedragon)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Przecież od dawna większość tutaj drze z Ciebie łacha (jak ja) lub Cię olewa. xD

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  WhiteDragon
10 miesięcy temu

Z tego powodu nie ma mnie na blogach, gdzie byłbym klepany po plecach. Byłoby to dla mnie jeszcze bardziej żałosne.
Twój stosunek do mnie sprawia mi tylko satysfakcję. Wiem są głupsi ode mnie.

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez lenon
WhiteDragon
WhiteDragon(@whitedragon)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Mam Cię za średnio rozgarniętego dziada, który w zdecydowanej większości przypadków nie rozumie co czyta, a także ma regularnie problem napisać to, co chce przekazać. Za kogoś, kto potrafi zaprzeczyć samemu sobie zdanie po zdaniu. Za kogoś mocno odklejonego od rzeczywistości, nierozumiejącego zagadnień ekonomicznych, finansowych, księgowych i prawnych choćby na podstawowym poziomie. Również za kogoś bez śladowego obiektywizmu, zaślepionego uprzedzeniami i generalnie „myślącego emocjami”. Z wybujałym ego. Za kogoś, z kim nie da się przeprowadzić merytorycznej dyskusji.

I to sprawia Ci satysfakcję? xD

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  WhiteDragon
10 miesięcy temu

Oczywiście że tak.

Twoja opinia jest dla mnie nic nie warta, ponieważ w dyskusjach z Tobą 90% argumentów sprowadza się do tego że nie rozumiem co czytam i co piszę. Pozostałe 10% to wyrażane przez Ciebie opinie nie podparte żadnym argumentem. To oznaka urojonego systemu przekonań, który w obliczu zderzenia z rzeczywistością ległby w gruzach.
Wypierając fakty, musisz sobie to jakoś racjonalizować. Robiąc to wygłaszasz takie opinie jak ta powyższa.
Moja satysfakcja polega na tym, że adwersarz jest zmuszony używać strategię stosowaną, gdy wszystkie inne metody zawiodły i gdy brakuje mu merytorycznych podstaw do obrony swojego stanowiska, używa ostatni argument w erystyce Schopenhauera, czyli argumentum ad personam.

Ostatnio edytowano 10 miesięcy temu przez lenon
WhiteDragon
WhiteDragon(@whitedragon)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Możesz to sobie tłumaczyć jak chcesz, skoro jest Ci z tym lżej. xD

lenon
lenon(@lenon)
Odpowiedź do  WhiteDragon
10 miesięcy temu

Ty to sobie właśnie w ten sposób wytłumaczyłeś.

WhiteDragon
WhiteDragon(@whitedragon)
Odpowiedź do  lenon
10 miesięcy temu

Ok. xD

Sprawdź inne artykuły: