Jeżeli część z czytelników przekonała się, iż złoto jest aktywem w które warto zainwestować środki w nadchodzących latach, srebro tym bardziej może przypaść do gustu. Srebro jest metalem o wiele bardziej niedoszacowanym niż złoto. Ze względu na mniejszy rynek, jest też łatwiej manipulować jego ceną, stąd też spektakularne wzrosty jak i okazyjnie organizowane korekty są dużo bardziej żywiołowe. Srebro nie jest metalem dla inwestorów o słabych nerwach. Może wzrosnąć w cenie o 60% w ciągu 5 miesięcy, po czym nagle oddać cały wypracowany zysk w 2 następujących po sobie korektach siegających 40%. Przejdźmy zatem do analizy czemu srebro może okazać się inwestycją kolejnej dekady.

 

1. Stosunek do złota

Cena srebra w relacji do złota przez wieki wahała się mniej więcej na poziomie 1/16. W dużym uproszczeniu odpowiadało to ilości metalu w ziemi, oraz metalu w obiegu.

Złota po prostu było 16 razy mniej, stąd też cena była 16 razy wyższa. Srebro podobnie jak złoto było pieniądzem, przynajmniej do 1968 roku kiedy to USA zawiesiło wymienialność papierowego środka płatniczego na srebro. Dziś cena srebra jest ponad 50 razy niższa niż złota, jest także ciągle o 30% niższa od nominalnego rekordu z roku 1980 kiedy to otarła się o 50 USD. Z drugiej strony ilość srebra nadającego się do wydobycia jest tylko 8 razy większa od złota, natomiast ilość srebra w obiegu jest dzisiaj 5 razy mniejsza niż złota. Tak, srebra jest 5 razy mniej, a nie więcej.

 

2.   Popyt przemysłowy.

Niemal 90% wydobytego w historii złota jest ciagle w obiegu. Tymczasem od czasów 70-tych srebro jest bezpowrotnie zużywane w przemyśle. Srebro ma najwiecej zastosowań ze wszystkich surowców zaraz po ropie. Srebro jest niezbędne do produkcji komputerów, telefonów komórkowych, luster, solarów, filtrów do wody, baterii, sprzętu medycznego i wielu innych produktów. Póki co nie ma dla niego alternatywy, a odzysk przy obecnych cenach nie jest zbyt opłacalny aby mógł być stosowany na szerszą skalę.

Kolejnym punktem wskazującym na wyższe ceny srebra jest brak elastyczności cenowej. Do produkcji laptopa czy telefonu niezbędna jest  określona ilość srebra i jest to mały odsetek kosztów produkcji. Jeżeli cena srebra wzrośnie 4-5 razy, nic to nie zmieni dla producenta telefonu. Cięgle bedzie on potrzebował tyle samo srebra ile poprzednio. Dodatkowo, kurczące sie zapasy metalu zwiększą rywalizację producentów elektroniki o jego zasoby, windując jego ceny.

 

3.   Srebro się kończy.

a) W roku 1980 istniało na świecie 2,5 miliarda uncji srebra. Do roku 1990 ilość ta spadła do 2,1 miliarda. Dziś wynosi tylko 260 milionów uncji. Oznacza to, że gdyby nagle zatrzymano produkcję srebra, to starczyłoby go tylko na 4 miesiące po czym całe dostępne zapasy zniknęłyby bezpowrotnie.

 

b) Brak możliwości zwiększenia wydobycia. Tylko 25 % srebra pochodzi z typowych kopalń srebra. Przy znacząco wyższych cenach powstaną z pewnością nowe kopalnie bazujące na złożach, które dotychczas nie były eksploatowane ze wzgledów ekonomicznych. Problem jest taki, że proces uruchomienia kopalni trwa 5-7 lat. Jak wspomniałem dotyczy to tylko 25% zasobów srebra.

Pozostała część srebra czyli 75% jest wydobywana przy produkcji miedzi, ołowiu, cynku czy złota. Producenci mają dodatkowy strumień gotówki jednak przy cenach srebra nawet 10 krotnie wyższych ich głównym biznesem będzie ciągle wydobycie innych metali.

c) Inny problem jest taki, że złoto i srebro są metalami, których zasoby kurczą sie najszybciej ze wszystkich surowców. Według USGS przy obecnym tempie wydobycia, złota możliwego do wydobycia zabraknie za 30 lat, a srebra za 25. O ile wydobywane złoto zwiększa dostępną podaż o ok 1,5% rocznie, o tyle większość srebra jest zużywana bezpowrotnie. Jak pisałem wcześniej, dla srebra nie ma alternatywy, a ma ono ponad 10 tys. zastosowań.

 

4.   Inwestorzy znowu kupują więcej srebra niż sprzedają.

Preferencje inwestorów zawsze poruszają się w cyklach. Kiedy masy preferują daną formę aktywa (np. akcje) znaczny strumień gotówki płynie w ich kierunku uciekając jednocześnie z innych aktywów obniżając tym samym ich cenę. Zmienia się wartość jednej grupy aktywów wzgledem innych grup. W opozycji od zawsze stoją akcje do metali szlachetnych.

Cykle takie zazwyczaj trwają około 20 – 30 lat. W latach 20-tych, 60-tych oraz 90-tych królowały akcje. Lata 70-te z kolei należały do metali szlachetnych. Cechowała je zawrotna inflacja, z którą poradzono sobie dopiero na poczatku lat 80-tych. Od roku 2001 główne światowe gospodarki zwiększają podaż pieniądza. Do tej pory mieliśmy do czynienia z umiarkowaną inflacją jednak w strefie Euro, jaki i w USA czeka nas zapewne hiperinflacja. Sprytni inwestorzy domyślają się co nas czeka i od roku 2006 skupują ponownie srebro. Popyt inwestycyjny rośnie z każdym rokiem i jest to dokładnie to samo zjawisko, z którym mieliśmy do czynienia w latach 70-tych kiedy to srebro wzrosło z 1,5 USD w 1972 do niemalże 50 USD w 1980 roku.

 

5.   Banki centralne nie mają zapasów srebra.

Nawiązując trochę do poprzedniego punktu chciałbym zwrócić uwagę na pewną rzecz. Banki centralne zawsze były znaczącymi posiadaczami złota i srebra. Wyprzedawały one złoto do roku 2008 spowalniając tym samym wzrost ceny. Od 2008 roku banki centralne stały się znowu kupcami netto. O ile niektóre banki są w stanie nagle rzucić na rynek znaczne ilości metalu powodując spadek ceny co nie jest wykluczone w desperackich próbach ratowania dolara, o tyle ze srebrem nie mogą zrobić tego samego bo je po prostu wyprzedały niemalże całkowicie. Niektóre banki (Rosja, Chiny, Indie, Brazylia, Turcja, Iran) mogą wręcz próbować pozyskać z rynku pewne ilości metalu w odpowiedzi na dywersyfikację rezerw walutowych windując znacznie ceny metalu.

 

6.  Cena srebra a inflacja

Obecna cena na poziomie 34 USD za uncję jest o 30% niższa od nominalnego rekordu wszechczasów z roku 1980 wynoszącego 49,50 USD.

CPI czyli oficjalna miara inflacji w USA była modyfikowana wielokrotnie aby zaniżyć realną inflację. Wg CPI 100 USD z roku 1980 r. odpowiada 276 USD w 2012. Realne wyniki inflacji podaje jednak od lat shadowstats.com Johna Williamsa. Wg shadowstats te same 100 USD w 1980 r. odpowiada sile nabywczej 1047 USD w roku 2012.

Poniżej przedstawiam maksymalne ceny srebra z roku 1980 po urealnieniu o inflację.

 

7.   Srebro reaguje później lecz bardziej gwałtownie.

Złoto od zawsze było panaceum na niepewne czasy. W okresach depresji gospodarczych lub inflacji przedsiębiorczy obywatele wymieniali swoje aktywa na złoto. Srebro było dostrzegane znacznie później. W momencie kiedy przeciętny obywatel nie mógł sobie pozwolić na zakup 1 uncjowej złotej monety, uwagę kierował w stronę srebra. Był to okres początku bańki w metalach szlachetnych. Całe masy przekierowywały swoje oszczędności w kierunku srebra windując jego cenę znacznie bardziej niż złota. W okresach hossy metali szlachetnych srebro zawsze wzrasta w cenie bardziej niż złoto. Co ważne, w okresowych korektach jak i podczas bessy spada dużo bardziej. Nie jest to metal dla inwestorów o słabych nerwach.

Aby ułatwić zrozumienie tematu posłużę się wykresem:

1. Cisza

Tzw. Smart Money zaczynają inwestycje w dane aktywo. Masy uważają, że tylko wariat może inwestować w coś tak dziwnego.

2. Świadomość

Duże instytucje zaczynają inwestować w aktywo, podobnie jak nieliczni inwestorzy.

3. Mania

Masy dostrzegły dane aktywo. Każdy staje się inwestorem. Media non stop trąbią o tym jakie kokosy może przynieść inwestycja w ..... Jest to jednocześnie sygnał aby uciekać z waloru. Jest to najtrudniejsza decyzja z psychologicznego punktu inwestowania jako, że cena może się podwoić w ciągu kilku miesięcy.

4. Panika

Nasz walor tak szybko jak bił rekordy, tak gwałtownie spada w cenie. „Doradcy“ oczywiście twierdzą, że jest to tylko korekta. Masy, które zainwestowały w fazie 3 tracą po raz kolejny majątek i obiecują sobie, iż nigdy nie powrócą do inwestowania. Przynajmniej do kolejnej Manii.

 

Ten sam wykres ale z zaznaczonym złotem i srebrem.

Odnosząc się do złota Faza 1 trwała od roku 2002 do 2009, kiedy to złoto przekroczyło 1000 USD wzrastając 4-krotnie w ciągu 7 lat w ujęciu dolarowym. Po tym okresie zaczęto dostrzegać złoto w mediach i obecnie znajduje się w połowie drugiej fazy.

Co do srebra to ciągle jesteśmy w Fazie 1. Będziemy w niej mniej więcej do poziomów 50 USD / uncję kiedy to w mediach usłyszymy pierwsze informacje. Obecnie nawet inwestorzy posiadający ekspozycję na złoto, nie bardzo interesują się srebrem.

 

8.   Manipulacja cenę srebra

To, że cena srebra jest manipulowana przez 4 główne banki z USA jest niezaprzeczalne. JP Morgan przoduje w ilości tzw. krótkich kontraktów terminowych, które zresztą przejął razem z aktywami bankrutującego banku Bearn Stears. Każdy wzrost ceny srebra oznacza potężne straty banku. Kiedy w 2011 roku srebro otarło się o 50 USD za uncję straty JP Morgana szacowane były na 180 mld (miliardów) dolarów. Był to jednocześnie okres, kiedy JP Morgan wycofał się na kilka miesięcy z shortowania srebra. Do chwili obecnej nie znamy tego przyczyny. Dla przypomnienia, cena srebra wzrosła w ciągu 5 miesięcy o 60% z 30 USD do prawie 50 USD za uncję. Taki wystrzał jest przykładem co nas czeka w przyszłości, kiedy to sztuczne zaniżanie ceny zostanie wreszcie zakończone. Historia pokazuję także pewną zależność, im cena danego aktywa jest dłużej trzymana na niższym poziomie, tym siła i gwałtowność odbicia jest większa.

 

9.   Rynek kontraktów terminowych vs. rynek fizyczny.

Dostrzegając skalę przekrętu z papierowym srebrem oraz niektórymi ETF‘ami rzekomo inwestującymi w fizyczny metal coraz więcej inwestorów decyduje się na zakup fizycznego metalu w formie sztabek lub monet.

Wpływa to w znaczący sposób na rynek. Z jednej strony mamy kontrakty terminowe, czyli nic innego jak: „kupię od ciebie 5 tys. uncji srebra za 2 miesiące po cenie x“. Cena się zmieniła więc rozliczymy tylko różnice. Z drugiej strony mamy fizyczne dostawy, uszczuplające praktycznie nieistnijące zapasy srebra. Wobec wielu chętnych na fizyczny metal producenci podnoszą jego cenę. David Morgan przeprowadził pewne badania, z których wynika, iż rynek fizyczny ma 55-krotnie większe oddziaływanie na cenę niż poprzez kontrakty terminowe. Wobec stale rosnącego zainteresowania fizycznym metalem jest to świetna informacja i jednocześnie twardy argument opowiadający się za zdecydowanie wyższymi cenami w przyszłości.

 

Podsumowanie

Moim zdaniem srebro okaże się inwestycją dekady. Będzie to jednak okres trudny dla wielu inwestorów kiedy to metal dozna znacznych wzrostów, czym przyciągnie uwagę mediów oraz nowych inwestorów. Następnie podczas korekt odda sporą część wypracowanych zysków. Skala wzrostów jednak znacznie przekroczy spadki. Ostatecznie dojdzie do złotej gorączki takiej jak w latach 80-tych, która pociągnie za sobą i srebro, którego zwroty inwestycyjne znacznie przewyższą złoto.

Musimy tutaj być jednak bardzo czujni i wystrzegać się inwestycji innych niż metal fizyczny w naszych rękach oraz akcje dużych spółek wydobywczych. W obliczu bankructw gigantów finansowych wielu inwestorów używajacych kontraktów terminowych zostanie z niczym. Możemy także mieć 2 ceny. Oficjalną, manipulowaną na Comexie, po której odbywa się rozliczenie kontraktów czy opcji, oraz realną znacznie wyższą, po której odbywa się fizyczna dostawa.

Trzymałbym się także z dala od pośredników stojących pomiędzy nami a srebrem. Niedawny przykład z Ambergold czy dużo większy przekręt z listopada 2011 z MF Global są tylko preludium do tego co nas czeka w przyszłości.

Jeżeli ktoś chce inwestować w srebro może to łatwo zrobić poprzez anonimowy zakup 1 uncjowych monet czy większych sztabek u wielu krajowych dealerów. Może także wybrać się do Szwajcarii gdzie kupi się je taniej o 7% Vat lub w Estonii gdzie Vatu na srebro (monety do 1 kg) nie ma wcale. Najważniejsze to posiadać fizyczny metal a nie liczyć na uczciwość pośrednika stojacego pomiędzy nami a naszymi pieniędzmi.

Trader21

Niezależny Portal Finansowy