Minął już miesiąc od ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Operacja, która miała potrwać kilka dni (skąd my to znamy…) podpaliła Bliski Wschód i nie zanosi się na to, aby wojna miała szybko się zakończyć. Wręcz przeciwnie, jest wiele czynników, które zwiastują dalszą eskalację. Nawet jednak gdyby konflikt z dnia na dzień się zakończył (co jest mało realne), to jego skutki pozostaną z nami jeszcze przez długie lata. Zatem niezależnie od tego, czy obstawiacie dalszą eskalację, czy spodziewacie się rychłego zakończenia wojny, zapraszam do przeczytania mojego artykułu. Opisuję w nim bowiem sytuację, która tak czy inaczej dotknie nas wszystkich. Otwarte natomiast pozostaje pytanie – jak bardzo.
Spis treści
Przewlekłe skutki wojny na Bliskim Wschodzie
Bliski Wschód od lat kojarzony jest z ropą naftową. Tamtejsze kraje posiadają bowiem gigantyczne zasoby tego surowca i mają olbrzymi wpływ na globalny rynek, będąc jednym z głównych źródeł podaży ropy. W krajach regionu Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), Kuwejt, Katar, Bahrajn, Oman, Iran oraz Irak) przez lata powstawała infrastruktura, służąca do przetwarzania i eksportu ropy a także gazu ziemnego. Szczególnie mowa tutaj o licznych rafineriach, rurociągach, portach i terminalach naftowych, gazociągach, instalacjach do skraplania gazu ziemnego itd.
Destrukcja infrastruktury energetycznej
Jak wspomniałem wyżej, infrastruktura energetyczna usiana na Bliskim Wschodzie powstawała przez długie lata. Dość powiedzieć, że w sprzyjających warunkach czas budowy rafinerii zajmuje od 5 do nawet 10 lat. Z kolei instalacja do skraplania gazu nierzadko powstaje przez okres od 4 do 7 lat.
Nie muszę zapewne wspominać, że są to bardzo drogie projekty. W przypadku infrastruktury energetycznej koszt budowy liczony jest w dziesiątkach miliardów USD.
Tymczasem, w odpowiedzi na ataki USA i Izraela, Iran przyjął strategię niszczenia infrastruktury energetycznej zlokalizowanej w krajach, które udostępniły Stanom Zjednoczonym terytorium do przeprowadzania ataków. Z punktu widzenia Iranu jest to bardzo dobra strategia, ponieważ:
- ataki na sojuszników USA w regionie, wymiernie szkodzą tym krajom, co ma na celu sprawić, że mniej ochoczo udostępnią one swoje terytorium amerykanom do dalszych działań,
- rakiety spadające na Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie itd. stawiają USA w złym świetle. Pojawia się pytanie/wątpliwość w stylu: „dlaczego chroniona jest przestrzeń powietrzna Izraela, a nasza nie?!”,
- i najważniejsze: demolowanie infrastruktury energetycznej sprawia, że konflikt staje się przewlekły, co kompletnie kompromituje Trumpa i jego „kilkudniową operację”.
O ile strategia Iranu jest bardzo dobrze uzasadniona, to niesie ona ze sobą fatalne skutki dla świata. I żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie obwiniam Irańczyków za tę sytuację.
Fatalne skutki, o których piszę, w dużej mierze wynikają z ataków na infrastrukturę energetyczną i od razu zaznaczę, że wzrosty cen ropy i gazu to jedynie wierzchołek góry lodowej.
Poniższa grafika dosyć dobrze pokazuje, jakie obiekty związane z rynkiem ropy i gazu ucierpiały na Bliskim Wschodzie od wybuchu konfliktu. Co należy jednak podkreślić, nie jest to pełna lista (w rzeczywistości jest znacznie gorzej). Z grafiki możemy wyczytać, jaka jest skala zniszczeń. Im ciemniejszy odcień czerwonego, tym są one większe. Z kolei kolor żółty symbolizuje lekkie uszkodzenia. Ważne są tutaj też ostatnie dwie kolumny po prawej. Liczba kółek i kwadratów odzwierciedla, jak duży będzie zakres napraw oraz jak długo one mogą potrwać. Przykładowo, Ras Laffan (katarska rafineria oraz instalacja do skraplania gazu) wymaga niemal całkowitej odbudowy a czas naprawy może potrwać 5 lat.

Gdybyście pomyśleli, że ta grafika jest zbyt pesymistyczna i naprawa zapewne potrwa krócej, to podobne szacunki pojawiają się w wielu różnych źródłach. Przykładowo, takie stanowisko zajmuje w tej sprawie Rystad Energy.

Od kryzysu energetycznego do kryzysu żywnościowego
Od momentu ataku na Iran z 28 lutego, każdy zapewne zdążył już dowiedzieć się, jak istotną rolę w globalnym handlu ropą i gazem odgrywa Cieśnina Ormuz. Jeśli jednak chcecie lepiej poznać to wąskie gardło handlowe, zajrzyjcie do mojego artykułu pt. „Kryzys Energetyczny 2.0. Czy czeka nas powtórka z 2022 roku?”. Tymczasem poniżej zamieszczam cenną grafikę od Visual Capitalist, która świetnie pokazuje, jak Ormuz wypada na tle innych takich miejsc. Jak widzicie, przez Ormuz przepływało prawie 21 mln baryłek ropy naftowej dziennie. Oznacza to, że cieśnina ta miała ponad 26% udziału w transporcie morskim tego surowca. Piszę w czasie przeszłym, bo jak wiadomo, teraz tylko ułamek tego handlu się odbywa z uwagi na trwającą wojnę.

Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, że ropa i gaz to jedynie 2 spośród wielu bardzo ważnych surowców, które swobodnie przepływały przez Ormuz. Obecnie ich transport przez cieśninę albo zamarł, albo odbywa się w bardzo ograniczonym zakresie.
Na poniższej grafice z Katusa Research wymienione są najważniejsze z tych surowców. Od lewej: ropa naftowa, LNG (skroplony gaz ziemny), fosforan, hel, amoniak, siarka i mocznik.

Wartości procentowe odnoszą się do tego, jaka globalna część podaży danego surowca zagrożona jest z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Przykładowo, wojna w Iranie zakłóca 20% światowej podaży fosforanu, 30% amoniaku, 45% siarki i 50% podaży mocznika.
Celowo przywołałem w powyższym przykładzie te 4 surowce, bowiem są ona bardzo ważne dla światowej podaży nawozów, a co zatem idzie dla światowego bezpieczeństwa żywnościowego. I żeby było ciekawiej: amoniak czy też mocznik produkowane są w wyniku przetwarzania gazu ziemnego (jako produkt uboczny). Zatem podaż tych surowców jest od siebie wzajemnie silnie zależna.
W ten oto sposób powoli przechodzimy do głównego tematu mojego artykułu – kryzysu żywnościowego.
Katastrofa na rynku nawozów
Wiecie już, że przez Cieśninę Ormuz poza ropą i gazem przepływały też m.in. surowce niezbędne do produkcji nawozów. Zatem mamy bardzo niebezpieczną mieszankę.
Po pierwsze, Bliski Wschód, który dotychczas odpowiadał za sporą cześć globalnej podaży gazu zaliczył olbrzymie straty w infrastrukturze, które znacząco obniżają zdolności produkcyjne w kolejnych latach (a konflikt zdaje się będzie trwał jeszcze długo, co niesie ze sobą kolejne szkody i brak możliwości przeprowadzenia sprawnych napraw).
Po drugie, wraz z ograniczonym potencjałem przetwarzania węglowodorów przez kraje Zatoki Perskiej, niemalże pewny jest spadek udziału krajów tego regionu w przyszłej produkcji składników nawozów, takich jak siarka, amoniak czy mocznik. Mówiąc krótko: nawozy będą droższe przez dłuższy czas, nawet po tym jak wojna magicznie zakończy się z dnia na dzień, w co ja osobiście wątpię.

Jednym z krajów, które odgrywają kluczową role w globalnym rynku nawozów, jednocześnie będąc silnie uzależnionym od surowców w Bliskiego Wschodu są Indie. Kraj ten jest drugim największym konsumentem nawozów na świecie, co wynika z ogromnego sektora rolnego odpowiadającego za ok. 16% PKB i zapewniającego utrzymanie ponad 46% społeczeństwa. Tak duże zapotrzebowanie sprawia, że Indie realnie wpływają na globalne ceny i dostępność nawozów.
Jednocześnie Indie są trzecim największym producentem nawozów, dysponując rozbudowaną siecią zakładów chemicznych. Mimo to kraj pozostaje silnie uzależniony od importu – zwłaszcza z państw takich jak Oman czy Arabia Saudyjska, ponieważ krajowa produkcja nie jest w stanie pokryć rosnącego popytu.
Poniższa grafika pokazuje hinduskie zakłady produkujące amoniak i mocznik, które albo zostały zamknięte, albo częściowo ograniczyły produkcje z uwagi na trwające zakłócenia w dostawach LNG.

Dostęp Indii do nawozów ma ogromne znaczenie dla światowego bezpieczeństwa żywnościowego. Ponieważ kraj należy do największych producentów pszenicy, ryżu i roślin oleistych, wszelkie zakłócenia w dostawach nawozów natychmiast odbijają się na globalnej podaży żywności. Niedobory nawozów prowadzą bezpośrednio do spadku plonów.
Poniższa grafika z kolei pokazuje ten sam problem, tylko w szerszym ujęciu. Wymienieni są na niej najwięksi światowi importerzy siarki, mocznika oraz amoniaku. Jak możecie zauważyć, zdecydowana większość z nich polega na dostawach tych surowców z Bliskiego Wschodu.

Co więcej, kluczową rolę na globalnym rynku nawozów pełni również Rosja, której nie widać na powyższej grafice (głównie dlatego, że bazuje na własnych surowcach). Tymczasem ostatnio kraj ten podjął decyzję o czasowym wstrzymaniu eksportu saletry amonowej. To dodatkowo ogranicza i tak już napiętą podaż nawozów. W związku z tym, że wojna w Iranie zdaje się jeszcze potrwa, zakłócenia na rynku nawozowym z całą pewnością się spotęgują.
Jeszcze co do Rosji, to warto odnotować fakt, że w ostatnich dniach Ukraina przeprowadziła liczne ataki dronowe na rosyjskie porty naftowe i rafinerie. Ataki te miały oczywiście utrudnić Rosji czerpanie zysków ze sprzedaży węglowodorów po wyższych cenach (wywołanych wojną w Iranie). Nie zmienia to jednak faktu, że Rosja w ten sposób traci infrastrukturę, która także odgrywa ważną role w produkcji nawozów, a co za tym idzie ich podaży w ujęciu globalnym.

Tutaj koniecznie też chce zwrócić uwagę na to, że o ile w 2022 roku nakładano sankcje na rosyjskie surowce, o tyle teraz to Rosja może celowo ograniczać dostępność nawozów na rynku. Innymi słowy, mocna pozycja na rynku nawozów w tej sytuacji stanowi dla Rosji cenne narzędzie negocjacyjne. Warto mieć to na uwadze w czasach kiedy modne są wojny handlowe.
Rolnicy są w fatalnej sytuacji
Rolnicy nie mają praktycznie wpływu na ceny ropy. Nie mają też wpływu na ceny gazu, ceny transportu morskiego, nawozów itd. Natomiast przyjmują obecnie na siebie wszystkie koszty wojny na Bliskim Wschodzie, a docelowo te koszty odczujemy my wszyscy. Bo albo będziemy płacić krocie za żywność, albo jej będzie brakować.
Mamy tu następującą reakcję łańcuchową:
Obecnie rosną koszty (ceny nawozów, ceny ropy).
W kolejnych tygodniach oznacza to, że rolnicy częściowo zrezygnują z nawozów.
To z kolei w następnych miesiącach będzie skutkować mniejszymi plonami.
Od tego już krótka droga do niedoborów żywności i powszechnej drożyzny.
Weźmy przykładowo Australię.
Od 2012 roku Australia pozamykała większość swoich rafinerii ropy naftowej (zostały dwie). Powód: rafinerie były niekonkurencyjne wobec gigantycznych zakładów w Azji i na Bliskim Wschodzie. Import paliw stał się tańszy niż lokalna produkcja.
Australia 80-90% zużywanych paliw importuje. Import w dużym stopniu bazuje na węglowodorach z krajów Bliskiego Wschodu. W związku z wojną w Zatoce Perskiej, Australia została odcięta od dostaw, co sprawia, że paliwa stały się rekordowo drogie. Dobrze pokazuje to poniższy wykres.

Co istotne, kraj ma tylko kilk-tygodniowe zapasy ropy, podczas gdy konsumuje najwięcej diesla per capita na świecie:

Sytuacja zaczyna uderzać w krajowy sektor rolny. Australia wysiewa pszenicę, jęczmień i rzepak zazwyczaj od kwietnia do czerwca. To znaczy, że braki oraz wysokie ceny paliw uderzają w rolników w newralgicznym momencie. Nie wspominając o cenach nawozów.
Australia nie jest jednak jedynym krajem, w którym rolnicy biją na alarm. W Stanach Zjednoczonych farmerzy sugerują wprowadzenie restrykcji eksportowych na nawozy, aby nie zabrakło ich rodzimym gospodarstwom rolnym.

Ogólnie rzecz biorąc, kraje takie jak USA, Australia, Indie, Brazylia czy też rolnicze kraje afrykańskie już ponoszą olbrzymie koszty związane z wojną w Iranie.
Kryzys nie omija oczywiście także Europy. Przykładowo, holenderskie zapasy gazu spały już poniżej 6%. Kraj ten jest drugim największym eksporterem żywności na świecie. 80% eksportowanych warzyw produkuje się w szklarniach, a szklarnie ogrzewane są gazem.
Z powodu wysokich cen paliw, cierpi też europejskie rybołówstwo. Połowa holenderskiej floty stoi w miejscu. Przemysł rybny staje się zatem jedną z pierwszych ofiar wojny w Iranie.
Największe zagrożenie występuje we wspomnianej Holandii, gdzie flota statków rybackich łowiących włokami ramowymi jest niezwykle duża, a flota tego kraju stanowi około 7% floty Unii Europejskiej.
Statki te polują na cenne ryby płaskie z Morza Północnego, takie jak sola, turbot i nagład, ale zużywają stosunkowo duże ilości paliwa.
Podsumowanie
Od miesiąca obserwujemy, jak wojna USA i Izraela z Iranem przeradza się w długotrwały kryzys, którego skutki będą z nami przez lata. Zniszczenia infrastruktury energetycznej na Bliskim Wschodzie są ogromne – a odbudowa rafinerii czy instalacji LNG potrwa lata. Przykład Ras Laffan, gdzie czas naprawy może potrwać 5 lat, pokazuje skalę problemu. Jednocześnie Cieśnina Ormuz, przez którą przepływało 26% światowego handlu ropą, została praktycznie sparaliżowana, co zatrzymało również transport innych kluczowych surowców.
To właśnie te surowce – fosforany, siarka, amoniak i mocznik – są fundamentem globalnej produkcji nawozów, co uderza w rolnictwo na całym świecie. Szczególnie dotkliwe jest to dla Indii, które są drugim największym konsumentem nawozów na świecie, a jednocześnie mocno zależą od importu z Bliskiego Wschodu. Rosja dodatkowo pogłębia kryzys, wstrzymując eksport saletry amonowej, co jeszcze bardziej ogranicza globalną podaż.
W efekcie rolnicy na całym świecie stają pod ścianą – koszty paliw i nawozów rosną, a to oznacza, że część gospodarstw rolnych ograniczy nawożenie, co przełoży się na niższe plony. Jak wspomniałem wyżej: od tego już krótka droga do niedoborów żywności i powszechnej drożyzny. Przykłady z Australii, USA czy Europy – zwłaszcza Holandii, pokazują, że kryzys energetyczny płynnie przechodzi w kryzys żywnościowy. I to dopiero początek problemów, które dotyczą nas wszystkich.
Na koniec chciałem zwrócić uwagę na indeks surowców rolnych oraz żywego inwentarzu, który wyłamuje się właśnie z długoterminowej linii trendu spadkowego. Może to zwiastować wyższe ceny żywności przez dłuższy czas.

W okresie kwiecień 2021 – koniec 2022 na skutek różnych przyczyn (zniszczone, uszkodzone lub dotknięte przez „przypadkowe pożary”, choroby, katastrofy samolotów i inne) zniknęło/przestało funkcjonować ok. 100 amerykańskich zakładów przetwórstwa spożywczego.
Według Canadian Manufacturing, w Londynie, Ontario, firma Aspire Food Group kilka lat temu ogłosiła, że jej nowy zakład produkcji owadów będzie produkował 9000 ton świerszczy rocznie do spożycia przez ludzi i zwierzęta w całej Ameryce Północnej, zaś Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) wezwało by ludzie zrezygnowali ze spożywania mięsa na rzecz ,,pokarmu korzystnego dla klimatu”, takiego jak wodorosty, algi i kaktusy.
Podwyżek za śmieci miało nie być, a są. Czarny scenariusz się materializuje
https://biznes.interia.pl/finanse/news-podwyzek-za-smieci-mialo-nie-byc-a-sa-czarny-scenariusz-sie,nId,23321750
—-a Ministerstwo zapewniało że podwyżek nie będzie, ale cóż szkodzi obiecać, jak mają takiego nauczyciela jak TUSK
Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego pochwalił się na swoim profilu na Facebooku zakupem dwóch nowych modeli dla swoich pracowników. Wybór, z jednej strony wywołał głosy oburzenia
Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego kupił dwa nowe hybrydowe SUV-y Range Rover Evoque za ponad 300 tys. zł każdy, dofinansowane przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/news-ogrod-botaniczny-uwr-ma-nowe-suv-y-za-ponad-300-tys-zl-nieoc,nId,23321842
—–i to jest przepalanie naszych podatków , a potem zakusy na podnoszenie innych.
Wiwat Tusk.
Range Rovery dla pracowników to pikuś w porównaniu na pmpowaniu kasy w różnego rodzaju pasożytów .
JAŚ KAPELA – OBELGI I BLUZGI ZA 60 TYS. ZŁOTYCH. MARNOTRAWSTWO MINISTERSTWA KULTURY.
Ja wiem że janwar tutaj działa z typową potrzebą antytuskowa czyli kryptopropaganda polityczna.
Przypominam jeden z przekładów działań poprzedników.
Wybory kopertowe (2020)
Próba przeprowadzenia wyborów prezydenckich wyłącznie pocztą.
Wydano dziesiątki milionów złotych, ale wybory się nie odbyły.
spyshop.pl
Tam było sporo gorzej jeśli chodzi o okradanie obywateli i marnowanie ich pieniędzy.
Obecnie jeśli byśmy nie mieli Tuska już byśmy się szykowali na Iran.
Także narzekajac trzeba mieć opcję a Polska w obecnej sytuacji jej nie ma.
Nam potrzeba polityki wowlowektorowej w tym prowschodniej i trzymać się z dala od USA w czasach wojny o nowy układ na świecie. Dlatego ze celem USA będzie podpalenie Europy bo będzie się rizstrzygala w przyszłości sprawa Rosja chiny Europa. To da się zrobić inaczej ale bez usa.
Czyli wg ciebie „nam potrzeba polityki prowschodniej”.
Takiej jak ta, co Tusk umorzył dług Gazpromowi?
Czy pamiętasz jaka to była kwota?
#Ceny ropy naftowej , LNG
Szef IEA twierdzi, że agencja rozważa dalsze wykorzystanie rezerw, biorąc pod uwagę, że w kwietniu straty ropy na rynku mają się podwoić.
„Kwiecień będzie znacznie gorszy niż marzec” – powiedział Fatih Birol, dyrektor wykonawczy IEA, w odcinku podcastu Nicolaia Tangena, prezesa Norges Bank Investment Management. Wyjaśnił, że wiele dostaw ropy i gazu opuściło już Zatokę Perską przed wybuchem wojny pod koniec lutego, co oznacza, że w marcu zapasy były dostępne.
„Ale w kwietniu nie ma nic” – powiedział Birol. „Strata ropy w kwietniu będzie dwukrotnie większa niż w marcu”.
Wygląda więc na to, że ropa w kwietniu może przebić szczyty z kryzysu energetycznego z 2022 roku (Brent ok. 130 USD).
Zmiana polegająca na podniesieniu stawki ryczałtu od nadwyżki przychodów powyżej 100 tys. zł jest działaniem profiskalnym, ale utrzymywanie tak niskiej stawki trudno obronić. – Zdecydowanie wolałabym jednak kompleksową reformę ustawy o ryczałcie, a propozycja MF jest niestety fragmentaryczna i komplikuje i tak już bardzo skomplikowany system. To nie jest kierunek, którego bym oczekiwała – mówi Interii Biznes Małgorzata Samborska, doradca podatkowy, partner w Grant Thornton
https://biznes.interia.pl/podatki/news-ministerstwo-finansow-podnosi-ryczalt-komplikuje-juz-skompli,nId,23321758
—-kto chciał Tuska temu podwyżki podatków.
Jak donosi Bloomberg, firma Nakamoto Inc. (spółka typu „Bitcoin treasury”), sprzedała część swoich BTC, żeby uzupełnić kapitał obrotowy i sfinansować bieżącą działalność po ostatnich przejęciach. Według doniesień spółka upłynniła ok. 284 BTC za ok. 20 mln USD (5%), a środki miały pójść na operacje, working capital i strategiczne inicjatywy / konsolidację biznesu po transakcjach związanych z BTC Inc. i UTXO.
Co ciekawe sprzedawali po cenie około 70tys $, mimo że zakupy robili w okolicach 118tys $.
https://www.youtube.com/watch?v=My_c22Wwz2Y
Uprzejmie proszę o umieszczanie takich wpisów w wątku na linki.
No cóż . Supermario zajmuje pozycję długą na głód w UE , w tym także w Najjaśniejszej . UE zakazała rolnikom m.in. ściółkowania obór słomą wskutek czego uzależniła ich od nawozów sztucznych , pozbawiając możliwości korzystania z obornika . Socjalistyczna gospodarka zakazowo – nakazowa zawsze historycznie prowadziła do katastrof . Supermario proponuje zacząć robić przetwory na trudne czasy ( zanim nie będzie za późno ) według receptur śp. Adolfa Kudlińskiego itp. oraz wyrobić pozwolenie na broń kolekcjonerską np. u leśnego dziadka i zakupić trochę sprzętu . Można mieć wypasione srebrne bądź złote masterboxy i umrzeć z głodu .
Można mieć wypasione srebrne bądź złote masterboxy i umrzeć z głodu .
Można też je użyć, aby nie umrzeć, przynajmniej z głodu.
Ponadto przed natrętnymi/wścibskimi nosami przedstawicieli socjalistycznej gospodarki zakazowo-nakazowej, a dla swojego dobra warto też wykonane przetwory odpowiednio zabezpieczyć/rozmieścić w kilku niebanalnych miejscach.
Można pod warunkiem , że będzie wtedy żywność , a to nie jest takie oczywiste .
,,Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.”
Mt. 4 i Pwt. 8.
Moim zdaniem Hegseth wali takie idiotyczne teksty ostatnimi czasy, że to już jest mało zabawne.
NATO jest sojuszem obronnym i niby za jaką cholerę inne kraje NATO miałyby pomagać USA w odkręceniu bagna wynikającego z ATAKU na Iran?
Bardzo spodobała mi się wypowiedź kogoś o tym, że USA stają się „predatory hegemon”. Dobrze odzwierciedla ich obecną politykę.
https://x.com/clashreport/status/2038959667720691980?s=20
USA zawsze się broniło napadając inne kraje .
Kraje NATO z tego sojuszu to kraje podbite, nie ma baz wojskowych tych 'sojuszników’ na terenie USA, żołnierze USA bronią ich tak jak Rzym ochraniał ludność podbitych terytoriów.
„za jaką cholerę” … wkrótce za ropę, za gaz, i inne wartości.
Trump o tym codziennie przypomina. Bo mało kupujemy i za mało płacimy.
Nie kupisz dziś ropy z Libii, Iraku, Wenezueli, Rosji, Iranu, innych krajów z zatoki perskiej, itd.
Po próbie sprzedaży ropy za lokalną walutę Nigeria otrzymała w grudniu ubiegłego roku pierwsze ostrzeżenie rakietą Tomahawk.
Wątek na linki
Jeśli Wasz komentarz ogranicza się jedynie do przekazania linku do innego artykułu bądź nagrania YT, bez jakiegoś komentarza czy przemyśleń z Waszej strony, to prosimy wrzucajcie go w odpowiedzi na ten wpis.
Dziękuję i pozdrawiam!
Wywiad Witolda Gadowskiego z ambasadorem Iranu .
Głos Iranu – Bez Cenzury! – Komentarz Tygodnia
Tanie polskie drony zamiast drogich amerykańskich rakiet! – Sławomir Mentzen
Tanie polskie drony zamiast drogich amerykańskich rakiet!
Atak Iranu na ropociąg Habshan–Fujairah w Emiratachomijający całkowicie Cieśninę Ormuz . Zaatakowano stację pomp. Przepustowość do 1,5-1,8 mln baryłek dziennie. Atak miał miejsce kilkadziesiąt godzin temu.
https://x.com/GPW_Trader2022/status/2039200337727258653?s=20