Search
Close this search box.

Czy rozwój BRICS osłabi dolara? 

Atak Rosji na Ukrainę w 2022 roku wywołał geopolityczne trzęsienie ziemi w wielu aspektach. Oprócz wydarzeń czysto militarnych zobaczyliśmy m.in. zbliżenie wewnątrz grupy krajów BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA), co z kolei wywołało szereg spekulacji nt. nowego porządku świata, w którym dolar miałby pełnić mniejszą rolę. Jeśli nie wiecie, co to BRICS lub chcecie złapać nieco szerszy kontekst przywołanych wydarzeń, to odsyłam Was do naszego artykuły pt. „Najważniejsze wydarzenia minionych tygodni – Kwiecień 2023”, gdzie znajdziecie wątki o de-dolaryzacji oraz petrojuanie, o którym również pisaliśmy więcej we wpisie pt. „Jak wschód zamierza porzucić dolara”.

Przypomnijmy krótko, że zapalnikiem, który miał zniechęcić kraje organizacji BRICS do dalszego funkcjonowania według zasad obecnego systemu finansowego było zamrożenie rezerw Rosji (ok. 300 mld USD) znajdujących się w zachodnich bankach. Odbyło się to na podstawie sankcji, które zostały na nią nałożone przez USA i UE. Takie działanie spowodowało spadek wiary w system oparty na dolarze oraz zachodnich instytucjach. Niektóre kraje, w szczególności te skupione wokół BRICS, od tego momentu zaczęły dywersyfikować swoje aktywa rezerwowe jakimi do tej pory były głównie dolarowe amerykańskie obligacje (UST), zamieniając je w złoto. Trend ten widoczny był już od ok. 2015 roku, jednak powyżej opisane wydarzenia tylko go wzmocniły. Dobrze obrazują to dwa poniższe wykresy.

Na pierwszym z nich granatową linią zaznaczono, ile procent amerykańskich obligacji znajduje się w rękach zagranicznych banków centralnych (lewa skala). Złota strefa natomiast oznacza, ile procent w rezerwach walutowych banków centralnych stanowi złoto (prawa skala).

Jak widać, granatowa linia pokazuje, że zagranica stopniowo pozbywa się amerykańskich obligacji. Z kolei złoto stanowi coraz większą część rezerw walutowych banków centralnych.

Drugi wykres przedstawia, jak mocno banki centralne zwiększyły zakupy złota od momentu rozpoczęcia agresji Rosji na Ukrainę. Przed konfliktem było to średnio ok. 118 ton kwartalnie, a po nim już 291 ton kwartalnie.

Największym „graczem” w tym aspekcie okazały się Chiny, które kupowały złoto 18 miesięcy z rzędu i którym w dużej mierze przypina się odpowiedzialność za wzrost cen kruszcu jakiego doświadczyliśmy przez ostatnie 1,5 roku. Jak podaje Bloomberg, w kwietniu złoto miało stanowić 4,9% oficjalnych rezerw posiadanych przez Państwo Środka. Poniższa grafika przedstawia korelację ceny złota (złota linia) z jego rosnącymi rezerwami w Chinach (granatowa strefa).

Dodatkowo Chiny, zgodnie z powyżej przywołanym trendem pozbywały się również amerykańskich obligacji. W maju dowiedzieliśmy się, że w pierwszym kwartale 2024 roku Państwo Środka w celu ucieczki od amerykańskich aktywów sprzedało rekordową ilość ponad 53 mld USD amerykańskich obligacji skarbowych i agencyjnych (obligacje emitowane przez agencje rządowe).

Skąd wiemy, że jest to typowa ucieczka od dolara? Według analityków Bloomberga ma o tym świadczyć moment sprzedaży. Zakładają oni, że jesteśmy u szczytu stóp procentowych w USA, a ich obniżka powinna pozytywnie wpłynąć na cenę obligacji. W takim razie wydaje się, że nie jest to najlepszy moment na handel.

Dodatkowo analitycy wskazują, że sprzedaż może nabrać tempa w przypadku dalszych napięć handlowych pomiędzy mocarstwami. Przypomnijmy, że administracja Joe Bidena znacznie podniosła cła na niektóre towary importowe z Chin, a Donald Trump zapowiedział, że jeśli dojdzie do władzy, to mogą one wynieść nawet 60%. 

Co w takim razie z dolarem?

Petrodolar, czyli jak kreować popyt na walutę

Aby w pełni zrozumieć idee petrodolara (czyli systemu, na którym opiera się dzisiejsza pozycja dolara) należy nieco cofnąć się w czasie.

Aby waluta była mocna a jej pozycja niezachwiana trzeba wykreować na nią popyt. W 1944 roku miała miejsce konferencja w Bretton Woods na której ustalono, że dolar amerykański będzie sztywno powiązany ze złotem (35 USD za uncję) a wszystkie inne waluty będą wyceniane właśnie w odniesieniu do niego. W ten sposób dolar stał się oficjalnie walutą rezerwową.

W 1971 roku powiązanie dolara ze złotem zostało zerwane przez prezydenta Nixona, a USA zaczęły obawiać się, że świat straci potrzebę jego posiadania i popyt wygaśnie. Według niektórych było to przejście do systemu Bretton Woods II. Tutaj dochodzimy do 1974 roku, kiedy zrodziła się idea petrodolara. Stany Zjednoczone zawarły porozumienie z Arabią Saudyjską na mocy którego cała saudyjska ropa miała być sprzedawana za dolary a nadwyżki z jej sprzedaży miały być lokowane w amerykańskich obligacjach. W zamian za to USA zobligowało się dostarczyć broń Saudyjczykom a także wybudować bazę wojskową w celu ochrony pól naftowych. Do końca lat 70-tych USA zawarło podobne umowy z niemal wszystkimi krajami OPEC.

Było to wręcz genialne posunięcie Stanów, które w pośredni sposób pozwoliło im kreować popyt na dolara i ich obligacje. USA mogły w dalszym ciągu zadłużać się, gdyż kraje produkujące ropę lokowały swoje dolarowe nadwyżki handlowe w obligacjach amerykańskich, fundując jednocześnie Amerykanom znany nam „American Dream”.

Niestety taki system ma jedną wadę.

Co, jeśli kraje zaczną handlować ropą między sobą, używając do tego swoich lokalnych walut?

Co, jeśli nie będą one już posiadały nadwyżek handlowych w dolarze i co stanie się wtedy z popytem na amerykańskie obligacje?

Petrodolar po sankcjach

Atak Rosji na Ukrainę dodatkowo wzmógł presję inflacyjną w USA. Przypomnę tylko, że inflacja osiągnęła poziom 9,1% w czerwcu 2022, co było najwyższym odczytem od ponad 40 lat. W efekcie bank centralny USA (FED) wprowadził szereg podwyżek stóp procentowych, które doprowadziły do znacznego umocnienia się dolara względem walut krajów z rynków wschodzących w tym BRICS i ich zwolenników. Wysokie stopy procentowe to wyższe koszty zapożyczania się oraz obsługi długu przez takie kraje (pożyczka w dolarze), co generalnie utrudnia ich dalszy rozwój gospodarczy. W takim wypadku najlepszym rozwiązaniem dla krajów importujących towary handlowane w USD byłoby pominięcie dolara i użycie swojej własnej waluty.

Czy taki mechanizm został już wypracowany?  

Według analityków z JPMorgan Chase, 20% globalnej sprzedaży ropy w 2023 roku miało odbyć się z pominięciem dolara. Dość powiedzieć, że jeszcze przed konfliktem Rosji z Ukrainą byłoby to coś niewyobrażalnego.

Co w tym wypadku jest jeszcze istotniejsze, widzimy chwianie się całego ładu jaki został wprowadzony od momentu powstania petrodolara. Jeśli trend ten będzie postępował to nadwyżki handlowe krajów BRICS, które w dużej mierze są posiadaczami olbrzymiej ilości surowców nie będą już w dolarze. Kto w takim razie będzie kupcem amerykańskich obligacji, na które już widzimy spadek popytu?

Pewnie już się domyślacie. Będzie to Rezerwa Federalna, która w poprzednich latach wykreowała już ogromne ilości waluty, aby skupować dług USA.

youtube.com

Waluta BRICS

Od kilku lat możemy przeczytać o toczących się rozmowach na temat kształtu i możliwości waluty BRICS. Jeszcze w 2022 roku Władimir Putin oznajmił, że trwają prace nad stworzeniem międzynarodowej waluty rezerwowej „BRICS coin” opartej na koszyku walut pięciu krajów. Celem projektu jest stworzenie alternatywnych mechanizmów rozliczeń międzynarodowych, a w przypadku samej Rosji „zmniejszenie negatywnego wpływu sankcji oraz wzmocnienie więzi handlowych i inwestycyjnych ze wszystkimi zainteresowanymi państwami”.

Biorąc to pod uwagę, ogromnym zaskoczeniem był brak tematu wspólnej waluty na szczycie BRICS, który odbył się w sierpniu 2023 roku.

Okazało się jednak, że kraje wypracowały między sobą inny mechanizm, który jest dużo prostszy i który jest również odpowiedzią na tak duży skup złota przez banki centralne, szczególnie ze wschodu.

Najprościej będzie posłużyć się tutaj przykładem.

Chiny kupują ropę od Arabii Saudyjskiej za juany. Następnie Saudowie używają juanów do nabycia towarów, które potrzebują od Chińczyków, a jeśli na skutek tego w ich rezerwach nadal pozostaje chińska waluta, to mogą ją wymienić na złoto a nie jak do tej pory na amerykańskie obligacje.

Następnie złoto może być zamienione na dowolną walutę BRICS+, jeśli tylko poszczególne kraje potrzebują handlować między sobą, a nadwyżki czy to z jednej czy drugiej strony transakcji mogą po raz kolejny zostać zamienione na złoto.

Czy wydaje się to prawdopodobne?

Nie musi. To już się dzieje.

Bretton Woods III

Czym jest „Bretton Woods III”? Według wizji byłego urzędnika FED Zoltana Pozsara, ma być to system walutowy krajów Wschodu oparty na towarach, w którym złoto ponownie będzie odgrywać dużą rolę, lecz tym razem będą mu towarzyszyć jeszcze inne surowce i aktywa fizyczne. Pozsar przewiduje, że spowoduje to nie tylko osłabienie dominacji dolara, ale także przyczyni się do stworzenia warunków proinflacyjnych w bloku krajów Zachodu w wyniku wzrostu cen surowców. Jego zdaniem system ten określić będzie można następującym mottem: “our commodity, your problem (“nasze surowce, wasz problem”).

Czy nie brzmi to jak dość dobry opis dzisiejszej sytuacji? Czy właśnie wkroczyliśmy w system Bretton Woods III? Na ten moment można wysnuć dokładnie takie wnioski.

Co dalej z dolarem? 

Wobec wszystkich przedstawionych faktów wygląda na to, że na naszych oczach dochodzi do powolnych, ale znaczących zmian na świecie.

Czy w takim razie dolar zniknie lub straci status waluty rezerwowej?

Na pewno nie w najbliższym czasie. Bardzo dobre określenie pada tutaj z ust Luka Gromena, który twierdzi, że USD podlega ponownej wycenie, a nie wymianie.

Na razie wygląda na to, że dopóki nie wydarzy się jakaś znacząca zmiana na świecie, kraje stowarzyszone wokół BRICS+ będą powoli wyzbywać się amerykańskiego długu, co na pewno nie wróży nic dobrego dla USA. Pamiętajmy, że to obecny ład (petrodolar) wręcz gwarantował im popyt na kolejne emisje obligacji. Jeśli tego kupca zabraknie, to możliwe, że FED nie będzie miał innego wyjścia jak przeprowadzić interwencję i wznowić dodruk, co tylko upewni Wschód, że podążają w dobrą stronę.

Podsumowanie

Nie ulega wątpliwości, że organizacja BRICS (a obecnie już BRICS+) rośnie w siłę. Pamiętajmy, że na początku roku nowymi członkami stały się m.in. Iran, czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, a Arabia Saudyjska wciąż rozważa swoje dołączenie do tego grona. Należy pamiętać, że chęć dołączenia do BRICS+ zgłosiło również 40 innych krajów, które do tej pory nie zostały rozpatrzone. Pokazuje to jednak jaki sentyment panuje wokół organizacji i jaki potencjał rozwoju przed nią stoi.

Jeśli weźmiemy pod uwagę obecny skład BRICS+ włączając w to Arabia Saudyjską szacuje się, że organizacja będzie odpowiedzialna za połowę światowego PKB, a co może bardziej istotne za 43% światowej produkcji ropy naftowej oraz 44% jej rezerw. To może zdecydowanie wpłynąć na inflację na Zachodzie w myśl przedstawionego przez Zoltana Pozsara systemu Bretton Woods III.

Pamiętać należy również, że przez lata kraje z BRICS+ miały pozytywny bilans handlu z Zachodem, co w dużej mierze powodowało inwestowanie nadwyżek dolarowych w obligacje amerykańskie. Na ten moment widzimy zmianę tego trendu. Kraje organizacji mają wymieniać swoje aktywo rezerwowe, czyli amerykańskie obligacje (pośrednio dolara) na złoto. Ten trend już wpłynął znacznie na jego wycenę, jednak jeszcze nie do końca wiemy, jak wpłynie to na USA w obliczu kurczącej się bazy chętnych na wciąż rosnącą emisję nowego długu.

Na koniec warto przypomnieć, że takie przetasowania geopolityczne potrafią trwać latami i dolar zapewne będzie miał w tym czasie swoje lepsze i gorsze momenty. Trzeba również mieć świadomość, że poszczególne kraje należące do BRICS+ mają czasem sprzeczne interesy, a to może hamować ich współpracę. Dla przykładu, Indie bardzo cenią sobie dobre relacje gospodarcze ze Stanami Zjednoczonymi i nie zamierzają wspierać projektów, które mogą uderzyć w dolara. Ta sytuacja pokazuje, że również i blok państw ze Wschodu ma przed sobą wiele wyzwań, którym będzie musiał sprostać, jeśli chce rzucić wyzwanie hegemonowi.

70 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Powiązane wpisy