Wojna na Bliskim Wschodzie zamiast kilka dni, trwa już miesiąc, co rodzi coraz poważniejsze konsekwencje. W dzisiejszym przeglądzie marcowych wydarzeń sprawdzimy, jak Iran skutecznie gra na nosie USA, ryzykując globalnym lockdownem energetycznym, oraz przyjrzymy się potężnym ciosom ukraińskich dronów w rosyjską infrastrukturę paliwową. Nie zabraknie też analizy wielkiej polityki – od kontrowersyjnego weta Karola Nawrockiego w Polsce, przez chiński plan zdominowania świata za pomocą sztucznej inteligencji, aż po niepokojące trendy inwigilacji i kontroli finansowej na Zachodzie. Na koniec mam dla Was smutną, ale ważną refleksję. Zapraszam do lektury.
Kiedy Donald Trump ogłosił wstrzymanie zapowiedzianych ataków na irańską infrastrukturę energetyczną dzięki udanym rozmowom pokojowym, cena ropy natychmiast zanurkowała – wydawało się, że to on kontroluje sytuację. Jednak bardzo szybko nastąpiła odpowiedź ze strony Iranu, która zdementowała pozytywny przebieg negocjacji i ceny ropy z powrotem odbiły w górę. Zamiast 15-punktowego planu USA, Teheran przedstawił swój własny:
Natychmiastowe i całkowite wstrzymanie wszystkich ataków USA i Izraela.
Mechanizmy gwarancji, że wojna się nie powtórzy.
Odszkodowania za szkody wojenne.
Uznanie roli Iranu w regionie (w tym w Ormuz).
Brak ingerencji w sprawy wewnętrzne.
Iran konsekwentnie podkreśla, że żadnych bezpośrednich rozmów z Waszyngtonem nie ma (toczą się za to pośrednie negocjacje z wykorzystaniem Pakistanu jako mediatora). Iran zrozumiał, że nie godząc się na warunki USA, może skutecznie przeciągać walkę. Chce maksymalnie zaszkodzić Stanom i ich sojusznikom, aby uzyskać możliwie najlepsze dla siebie warunki pokoju. Jednocześnie cele USA i Izraela zaczynają się znacząco różnić – Trump chce szybkiego rozejmu, a Netanjahu dalszego bombardowania.
Wszystko wskazuje na to, że Donald Trump nie da rady wyjść z tego konfliktu z dnia na dzień, a przynajmniej nie w sposób z pozoru przypominający zwycięstwo. Rośnie więc prawdopodobieństwo, że wojna potrwa jeszcze co najmniej kilka tygodni, a kluczowa okaże się zapewne ostateczna eskalacja w postaci desantu na wyspy znajdujące się w Cieśninie Ormuz. Iran zapowiada, że w odwecie dokona inwazji na ZEA i Bahrajn, a zatem wciąż podnosi poprzeczkę zamiast zrezygnować z dalszej walki. Problem dla Trumpa jest jednak taki, że nawet celowany atak, jak na wyspę Chark, oznacza wejście na teren bardzo dobrze przygotowanego wroga, co niesie realne ryzyko porażki. Jaki będzie tego finał? Być może uda mi się to opisać już w kolejnym przeglądzie wydarzeń – mam nadzieję.
Nadchodzi lockdown 2.0
Wydaje mi się, że wciąż nie do wszystkich dociera, jakie skutki przyniesie przeciągająca się wojna w Iranie i postępująca destrukcja kluczowej infrastruktury energetycznej. Wiele mówi się o nadchodzącej inflacji i wyższych stopach procentowych, a także o braku paliwa. Warto się jednak zastanowić, z jaką odpowiedzią rządzących spotkają się te trudne i bolesne dla naszych portfeli wydarzenia. Moim zdaniem głosy mówiące o potencjalnym lockdownie 2.0 nie są przesadzone, tym bardziej jeśli zdamy sobie sprawę z tego, jak długo jeszcze przyjdzie nam odczuwać skutki działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie.
Szefowa EBC, Christine Lagarde, w wywiadzie dla The Economist stwierdza, że na rynkach panuje dysonans poznawczy, wynikający ze zbytniej wiary w realizację pozytywnego scenariusza i rychłej deeskalacji. Tymczasem fakty mówią same za siebie – odbudowa zniszczonej infrastruktury i powrót do business as usual może zająć lata. Według niej z każdym dniem powoli, acz konsekwentnie będziemy dostrzegać kolejne fatalne skutki wojny w Iranie. To może doprowadzić z kolei do chaotycznych i drastycznych działań polityków. Jak w takim razie mógłby wyglądać taki lockdown 2.0?
Tym razem nie chodzi o zamykanie lasów i granic, a także o policję sprawdzającą, czy nie wychodzimy z domu. Będzie to prawdopodobnie lockdown energetyczny, ukierunkowany na oszczędzanie energii i zapewnienie jej do utrzymania kluczowych aspektów działania państwa. Najbardziej narażony jest kontynent azjatycki, gdyż około 85% wolumenu z Cieśniny Ormuz trafia właśnie tam. Dodatkowo kraje tego regionu nie mają takich zapasów jak chociażby Europa. Efekt? W Indiach gaz jest racjonowany. Rząd obciął dostawy dla firm o 50-80%, a następnie zluzowano to ograniczenie do 30%, ale tylko dla kluczowych gałęzi gospodarki. Reszta firm musi sobie radzić z dostawami gazu mniejszymi o nawet 80%. Spółki IT takie jak Infosys czy Cognizant zalecają pracę zdalną i proszą o przynoszenie własnego jedzenia do biura, ponieważ stołówki zużywają gaz. Aby uchronić się przed kompletną katastrofą postanowiono wznowić import gazu z Rosji.
Jeszcze gorzej jest w Australii, która zapasy paliwa miała tylko na 30 dni. Na ten moment diesla brakuje na ponad 500 stacjach benzynowych. Na obszarach wiejskich, gdzie zagęszczenie stacji jest niewielkie, farmerzy alarmują, że wkrótce skończy się im paliwo do maszyn rolniczych. Poza Indiami w kwestii gazu również i inne rządy już zaczęły wprowadzać konkretne obostrzenia:
Sri Lanka – Środę ustanowiono dniem wolnym od szkoły i studiów. Wprowadzono system racjonowania paliwa oparty o kody QR. Samochody osobowe mogą tankować maksymalnie 15 litrów tygodniowo, autobusy 60, a motocykle 5 litrów.
Pakistan – Szkoły i uczelnie zamknięto na 2 tygodnie. Wprowadzono 4-dniowy tydzień pracy dla urzędników oraz obcięcie limitów na paliwo o 50% dla służb.
Bangladesz – Limity paliwowe podobne jak w Sri Lance. Edukację przeniesiono do Internetu. Wprowadzono zaplanowane blackouty następujące po sobie w konkretnych regionach, które trwają po 5 godzin.
Laos/Kambodża/Tajlandia – Kampanie zachęcające do brania krótszych pryszniców, prania tylko w weekendy oraz przygotowywania zimnych obiadów.
Słowenia – Pierwszy europejski kraj racjonujący paliwo. Limit wynosi 50 litrów dziennie dla samochodów osobowych i 200 litrów dla firm oraz rolników.
Im dłużej Cieśnina Ormuz będzie zablokowana, tym dłużej będą trwały tego typu ograniczenia. Mało tego, z czasem coraz więcej krajów będzie je wprowadzać i wątpię, że będzie się kończyć tylko na zachętach. Europa jest na tego typu kryzys lepiej przygotowana dzięki bardziej zdywersyfikowanym dostawom i zgromadzonym zapasom, ale to nie oznacza, że kryzys nas nie dotknie. Widać to już teraz po cenach paliwa na stacjach. Skutki obecnej wojny będziemy odczuwać jeszcze długo i z każdym kolejnym tygodniem będziemy lepiej rozumieć, jak bardzo poważna jest to sytuacja. Nie zdziwię się, jeśli w nadchodzącym miesiącu będziemy świadkami wydarzeń podobnych do tych sprzed 6 lat.
Portfeo – najlepsza aplikacja do monitorowania twoich inwestycji
Ukraina zadała potężny cios Rosji
W ostatnich miesiącach Ukraina pokazała, że potrafi atakować daleko w głębi Rosji. W pewnym momencie było bardzo głośno o płonących rosyjskich rafineriach, których zgliszcza oznaczały jedno – wykrwawianie się potencjału ekonomicznego przeciwnika. O ile były one wymierzone w produkcję na rynek wewnętrzny i zaopatrzenie armii (Riazań, Niżny Nowogród, Sławiańsk nad Kubaniem), o tyle dziś mamy do czynienia z chyba najbardziej śmiałą akcją sił zbrojnych naszego wschodniego sąsiada na terytorium rosyjskim.
W nocy z 22 na 23 marca ukraińskie drony przeprowadziły atak na kluczowe terminale naftowe u wybrzeży Bałtyku. W Primorsku, czyli największym rosyjskim porcie tego typu w regionie, zniszczono co najmniej 8 zbiorników z paliwem, co spowodowało kilkudniowy pożar. Kolejnym kluczowym miejscem był terminal Ust-Ługa, będący hubem dla tzw. floty cieni, omijającej zachodnie sankcje. Skala zniszczeń określana jest jako najpoważniejsze zakłócenie logistyczne we współczesnej historii Rosji.
Przedstawmy to na liczbach. Wyłączono około 40-50% całkowitego potencjału eksportu ropy drogą morską. Przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie Rosja zarabiała z tego tytułu każdego dnia 350 mln USD. Później było to nawet około 800 mln USD, natomiast atak Ukrainy oznacza około 200 mln USD utraconych przychodów dziennie. Gdyby nie agresja na Iran, Moskwa miałaby ponad 2-krotnie niższe zyski z eksportu ich kluczowego surowca. Ostatecznie Kijów i tak odebrał Rosjanom 1/4 ich rekordowych zysków.
Jednocześnie warto zaznaczyć, że część ukraińskich dronów spadła na terytoria krajów bałtyckich, budząc wpierw oczywiste obawy o to, że to hybrydowa agresja ze strony Rosji. Tak czy inaczej Ukrainie udało się zneutralizować prezent, jakim są wyższe ceny ropy, które Trump sprezentował Putinowi.
Weto SAFE – pierwszy błąd Nawrockiego?
Dotychczasowa prezydentura Karola Nawrockiego przebiegała pod znakiem asertywnej postawy względem rządu. Wetował on ustawy znacznie częściej niż jego poprzednik Andrzej Duda, często zyskując przy tym uznanie części społeczeństwa. W marcu doszło jednak do pierwszej decyzji Nawrockiego, którą można uznać za kontrowersyjną.
Unijny program SAFE to odpowiedź na zagrożenie płynące ze strony Rosji przy jednoczesnej izolacjonistycznej polityce Stanów Zjednoczonych. Jego pula wynosi 150 mld EUR w postaci niskooprocentowanych pożyczek, z czego około 44 mld EUR miałoby trafić do Polski i być spłacane przez 45 lat. Zastrzeżeniem tego programu jest wymóg, aby 65% wartości końcowej produktu było wytworzone w krajach UE. Koszt obsługi tego długu to ok. 3-3,5%, co oznacza oszczędność rzędu ok. 2% w porównaniu do rentowności polskich obligacji długoterminowych. To również powód, dla którego np. Niemcy nie biorą udziału w programie. Ich obligacje skarbowe mają rentowność rzędu 2-2,5%.
Ten program Karol Nawrocki postanowił zawetować, uzasadniając to wystawianiem się na ryzyko warunkowości. Zmiana władzy na nieprzychylną UE mogłaby oznaczać zatrzymanie wypłaty środków. Zaproponował więc swój własny program oparty na posiadanym złocie. Oto jego szczegóły:
Program opiera się na tzw. urealnieniu wyceny rezerw złota w księgach Narodowego Banku Polskiego. Zamiast wyceny historycznej (ceny zakupu), sztaby mają być wyceniane według aktualnej, wyższej ceny rynkowej.
Powstała w ten sposób różnica w wycenie tworzy księgowy zysk. Choć fizyczna ilość złota w skarbcach się nie zmienia, w systemie pojawiają się nowe, wykreowane w ten sposób środki.
Do uruchomienia tego mechanizmu niezbędna jest zmiana ustawy o NBP, co wymaga porozumienia z koalicją rządzącą.
Aby uniknąć gwałtownego „zalania” budżetu gotówką, proces urealniania wartości złota miałby odbywać się stopniowo (np. od najstarszych zasobów). Pozwoliłoby to na przekazywanie kilkunastu miliardów złotych rocznie przez okres dekady.
Postawienie na taką kreatywną księgowość to nic innego jak inny sposób zwiększenia podaży pieniądza. Środki trafiłyby bezpośrednio do sektora zbrojeniowego, co nieco zmniejszyłoby presję inflacyjną, jednak wciąż nasza waluta stanęłaby w obliczu poważnego osłabienia. To z kolei oznaczałoby wyższe koszty importu, a zatem również i zagranicznego uzbrojenia.
Moim zdaniem oba programy są rozwiązaniami, z których każde ma swoje ewidentne minusy. Ostatecznie uważam jednak, że wykorzystanie ważnej sprawy, jaką jest bezpieczeństwo, do politycznych przepychanek jednej i drugiej strony, zwyczajnie jest nie na miejscu. Wizerunkowo Nawrocki dużo stracił, wetując SAFE, jednak pytanie brzmi, czy naprawdę potrzebujemy tak ogromnych sum na zbrojenia? Ukraina i Iran pokazały, na czym polega nowoczesne pole walki – na tanich, asymetrycznych rozwiązaniach, które potrafią znacząco osłabić silnego przeciwnika. Dlatego dla mnie kluczowe znaczenie ma nie to, ile wydajemy, ale co za to wszystko kupujemy.
Nowy plan 5-letni Chin
Wiele negatywnych rzeczy można powiedzieć o ustroju politycznym w Chinach, ale jest jeden obszar, w którym Państwo Środka odróżnia się od Zachodu na wyraźny plus. Są to plany 5-letnie. I tak, wiem, że wywodzą się one z komunistycznej tradycji i centralnego planowania, tyle że niewiele mają już wspólnego z sowieckimi autorytarnymi nakazami i planistyką. Dziś plan 5-letni to raczej strategiczna mapa drogowa, która ma pomóc w przemyślanym rozwoju, innowacjach i budowaniu silnego państwa. Nie chodzi o siłowe wdrażanie konkretnych polityk, ale o długoterminowe spojrzenie i wierność wobec tych pomysłów – coś, czego szczególnie brakuje zachodnim elitom, a na pewno polskim. Chiny właśnie opublikowały nowy plan 5-letni. Czego możemy się więc z niego dowiedzieć?
Aż 50-krotnie pojawia się w tekście słowo AI. Sztuczna inteligencja ma być wdrażana we wszystkich sektorach gospodarki. Celem jest 90% penetracji m.in. w przemyśle, opiece społecznej, administracji i wojsku. Pomimo że Chińczyków jest ponad 1 mld, to ich problemy demograficzne sprawiają, że robotyka humanoidalna ma stać się filarem przemysłu. Produkcja robotów ma się podwoić w ciągu 5 lat i być wdrażana do zakładów dotkniętych brakami kadrowymi. Jako pozostałe kluczowe technologie wymieniono też:
Kwantowe sieci komunikacyjne Ziemia – kosmos (ultra-bezpieczny system przesyłania informacji)
Fuzja jądrowa
Połączenie mózgu z komputerem
6G
Aby skutecznie rozwijać powyższe dziedziny, Pekin zamierza zwiększać wydatki na badania i rozwój średnio 7% rocznie. Państwo Środka zakłada wzrost PKB w tempie około 5% rocznie, a w dokumencie pojawiają się również ogólne stwierdzenia o wspieraniu niezależności od zewnętrznego świata, np. poprzez zwiększanie zdolności produkcyjnych zboża.
Czytając taki plan, widzimy, jak bardzo filozofia polityczna Chin różni się od tej zachodniej. Donald Trump mówi „Make America Great Again”, nie przedstawiając przy tym żadnej długoterminowej strategii. Wyjątkiem jest ta dotycząca bezpieczeństwa USA, gdzie Bliski Wschód określono jako drugorzędną kwestię. Jak ostatecznie wyszło – wszyscy widzimy. Zestawiając bieżące wojenki polityczne z metodycznym długoterminowym podejściem, jasne staje się, kto do walki o hegemonię światową podchodzi w sposób przemyślany. Pytanie, czy kiedyś będziemy gotowi na przyjęcie norm społecznych i systemów panujących w Chinach, wszak tak bardzo różnią się od naszego łacińskiego zamiłowania do wolności jednostki. Nieprawdaż?
„Sprawiedliwa” inwigilacja w Wielkiej Brytanii
Pamiętam, jak jeszcze na studiach, czyli dobre kilka lat temu, opowiadałem z przerażeniem o technologiach kontroli społecznej w Chinach i stosowanych tam systemach punktowych (w skrócie: za nieposłuszeństwo i łamanie prawa traci się podstawowe przywileje i prawa). Myślałem, że to rzeczywistość bardzo odległa i typowa tylko dla autorytarnego kraju. Dziś podobne rozwiązania są wdrażane w Europie, a konkretnie w Wielkiej Brytanii, co szczególnie mnie nie dziwi. Gorzej, że gdy kamery zauważą coś, czego nie chce widzieć władza, to rozwiązaniem jest wyłączenie kamer i tak też jest w tym przypadku.
Live Facial Recognition (LFR), bo o tym systemie mowa, jest stopniowo wdrażany przez policję w Wielkiej Brytanii. System skanuje twarz każdego przechodnia, niezależnie od tego, czy jest podejrzany. Kamery zamontowane na policyjnej furgonetce mierzą charakterystyczne punkty na twarzy. Te pomiary są zamieniane na unikalny kod cyfrowy (biometryczny wzorzec), który jest tak samo indywidualny jak odcisk palca.
Policyjny samochód wyposażony w system rozpoznawania twarzy (LFR). Źródło: West Yorkshire Police
Policja z Essex, czyli dużego hrabstwa brytyjskiego, tymczasowo wstrzymała używanie tych kamer po publikacji ciekawych badań. Wnioski z Uniwersytetu Cambridge wskazywały, że system statystycznie częściej poprawnie identyfikował osoby czarnoskóre niż przedstawicieli innych grup etnicznych znajdujących się na liście obserwacyjnej. Uznano to więc za stronniczość. Co istotne, podczas badań, w 6 miesięcy przeskanowano 1,3 mln twarzy, dokonano 48 zatrzymań i potwierdzono tylko jedną pomyłkę (zatrzymano niewinną osobę). Czyli generalnie system działał. Policja w Essex twierdzi, że po konsultacjach z dostawcą oprogramowania zaktualizowano algorytmy, zapewne na te bardziej „równościowe”.
Policja argumentuje, że to narzędzie pozwala na szybkie schwytanie groźnych przestępców ukrywających się w tłumie. Jednak chyba dosyć jasne jest, że bez zgody społeczeństwa i ich świadomości inwigiluje się niemal każdego. To jeszcze nie jest system scoringowy jak w Chinach, ale świetny do niego wstęp, oparty na powolnym gotowaniu żaby. Wkrótce nie będzie już chodzić o groźne przestępstwo, a o drobne wykroczenia, a także uczestnictwo w „faszystowskich” demonstracjach i nieposłuszeństwo wobec rządu. Jest to prawdopodobne, biorąc pod uwagę, jak wygląda ograniczanie wolności słowa w Wielkiej Brytanii. Mam nadzieję, że do Polski takie praktyki prędko nie trafią.
Chciał aresztować Netanjahu – odcięli mu dostęp do kart płatniczych
Wolność można bezprawnie ograniczać również, jeśli jest się przeciwnikiem głównego mocodawcy USA, czyli Izraela. Przekonał się o tym francuski sędzia Nicolas Guilou, który z ramienia Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) w Hadze wydał w 2024 roku nakaz aresztowania Benjamina Netanjahu w związku z oskarżeniami o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości w Strefie Gazy. W sierpniu 2025 roku Stany Zjednoczone nałożyły na niego sankcje (podobnie jak na innych sędziów MTK), które oznaczały zamrożenie dostępu do systemu finansowego. W praktyce Guilou nie mógł korzystać z jakichkolwiek kart płatniczych.
I nadal nie może, ponieważ niedawno udzielił on wywiadu dla France TV, w którym mówi, że opiera się tylko na gotówce i czuje się, jakby cofnął się 30 lat w czasie. Tak oto, gdy trzeba wymierzyć sprawiedliwość prawdziwemu zbrodniarzowi, to sędziego traktuje się jak przestępcę. Sankcji nie cofnięto pomimo interwencji prezydenta Francji Emmanuela Macrona. USA używają więc swojej dominacji w globalnym systemie płatniczym jako broni politycznej nawet wobec kraju sojuszniczego. Stopniowe wycofywanie gotówki będzie tylko dodatkowym paliwem do podobnych praktyk. Na każdym kroku widzimy więc, jak istotny dla bezpieczeństwa finansowego jest papierowy pieniądz. Choć oparty jedynie na wątłym zaufaniu do rządu, stanowi jedną z ostatnich ostoi wolności w coraz bardziej kontrolowanej rzeczywistości.
Kraken – giełda kryptowalut
UE zmienia zdanie w sprawie migracji?
Przez wiele lat Unia Europejska wprowadzała przepisy ułatwiające masową i niekontrolowaną migrację, co zrodziło szereg poważnych problemów. Bezpieczeństwo w zachodnich krajach drastycznie spadło, a systemy socjalne wspierają finansowo osoby, które nawet nie pochodzą z Europy, a do tego do pewnego stopnia nie są tak produktywne jak Europejczycy. Do tego dochodzą jeszcze mechanizmy relokowania migrantów, w tym te nie do końca zgodne z prawem międzynarodowym, które podważają prawo krajów do samodzielnego decydowania o swojej polityce migracyjnej. Jednak dziś być może jesteśmy świadkami małego przełomu.
Parlament Europejski przyjął mandat negocjacyjny w sprawie nowego Rozporządzenia o powrotach, czyli de facto polityki deportacyjnej. Głównym powodem zmian była niska skuteczność dotychczasowych przepisów – zaledwie 20% decyzji o deportacji było faktycznie wykonywanych. Nowe zasady miałyby obejmować:
Możliwość izolacji osób unikających powrotu w ośrodkach zamkniętych do 2 lat.
Tworzenie centrów „powrotowych” poza granicami UE.
Prawo do przeszukiwania urządzeń cyfrowych migrantów oraz obowiązkowe badania medyczne w celu ustalenia ich realnego wieku.
Dożywotnie zakazy wjazdu dla osób stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa.
Uzależnienie współpracy wizowej z krajami spoza UE od ich gotowości do przyjmowania z powrotem swoich obywateli.
Jest to pierwsze tak znaczące zwycięstwo prawicowej koalicji w Europarlamencie w tej dziedzinie i to pomimo ostrego sprzeciwu lewicy alarmującej o naruszaniu praw człowieka. Teraz projekt ten przejdzie w fazę negocjacji z Radą Europejską, a następnie powróci do finalnego przegłosowania, a więc jeszcze sporo może ulec zmianie. Jest to jednak wyraźna zmiana kursu, która ma miejsce w dość istotnym momencie. Wojna w Iranie może zwiększyć presję migracyjną, dlatego sprawne mechanizmy deportacyjne w nadchodzącym czasie wydają się być absolutną podstawą dla bezpieczeństwa i stabilności krajów Unii Europejskiej.
Bezradność systemu wobec cierpienia – eutanazja Noeli Ramos
Z pozoru kwestie takie jak eutanazja wydawać by się mogły niepowiązane z tematyką tego bloga. Jednak moim zdaniem historia Noelii Castillo Ramos dobitnie pokazuje kapitulację progresywnych rozwiązań wobec ludzkiego cierpienia i traumy. Pokazuje, że uprawomocnienie pojęcia „godnej śmierci” nie jest ostatecznym panaceum, a raczej kolejną puszką Pandory.
Źródło: naTemat.pl
Noelia Castillo Ramos stała się pierwszym w historii Hiszpanii przypadkiem eutanazji, w którym głównym powodem było cierpienie wywołane depresją i ciężkimi zaburzeniami osobowości. Noelia od kilku lat miała problemy psychiczne, dlatego do 2019 roku była pod opieką państwa w ośrodkach młodzieżowych. W 2022 roku zgłosiła wielokrotną agresję seksualną (w tym zbiorową). Po traumie skoczyła z piątego piętra – przeżyła, ale z trwałym kalectwem.
Sprawców nigdy nie odnaleziono i nie skazano, a Noelia wpadła w jeszcze poważniejsze problemy. Skorzystała z prawa ustanowionego w 2021 roku, które dopuszcza eutanazję przy chronicznym cierpieniu psychicznym. Jej ojciec przez kilka lat próbował na drodze sądowej uzasadnić, że jej decyzja nie jest świadoma przez problemy psychiczne, ale ostatecznie żaden wymiar sprawiedliwości nie przyznał mu racji.
Jestem ostatnią osobą, żeby oceniać decyzję Noelii i nie zamierzam się tego podejmować ani analizować jej wyboru. Chcę zwrócić uwagę na coś innego. To państwo nie zapewniło jej długoterminowej pomocy w leczeniu traumy. Pochodziła z dysfunkcyjnej rodziny, więc jej problemy narastały przez lata. W ostateczności zaproponowano jej „godną śmierć”. Systemowi, który operuje logiką kosztów i wydajności, łatwiej i taniej jest zaoferować sterylną śmierć niż wieloletnią, trudną terapię i obecność drugiego człowieka.
Ostatecznie więc z systemowego punktu widzenia zaciera się granica, jaki stan psychiczny uzasadnia taki krok. To może prowadzić do fatalnych konsekwencji wśród wielu młodych ludzi żyjących w osamotnieniu, uzależnieniach i trudnych domach. To furtka, której moim zdaniem państwo nie powinno otwierać.
Ta sytuacja dobitnie pokazuje również, czego bardzo brakuje współczesnemu człowiekowi. Najlepiej wyjaśniła to sama Noelia, mówiąc w wywiadzie na kilka dni przed śmiercią:
Zawsze czułam się samotna, nikt mnie nie rozumiał… mój świat był bardzo ciemny…
Newsletter Independent Trader
Paweł Śmietana
Jest autorem comiesięcznych podsumowań najważniejszych wydarzeń, publikowanych na naszym portalu. Inwestuje w polskie spółki oraz metale szlachetne. Interesuje go geopolityka i stosunki międzynarodowe. Uważa, że chciwość i pycha zniszczy nawet najlepszy system ekonomiczny.
Bloomberg: Tankowce przewożące olej napędowy do Europy zmieniły kurs na morzu, gdyż wojna z Iranem spowodowała wzrost cen i zaostrzenie konkurencji o dostawy.
Unia Europejska i Wielka Brytania są importerami netto oleju napędowego, używanego do napędzania wszystkiego, od ciężarówek po sprzęt budowlany. Jednym z głównych dostawców w regionie są Indie, ale eksport z tego południowoazjatyckiego kraju kieruje się obecnie gdzie indziej.
„W ciągu ostatniego półtora tygodnia baryłki oleju napędowego z Indii trafiały do Azji Południowo-Wschodniej” – powiedział Mick Strautmann, analityk rynku w Vortexa. „Ceny w Azji są znacznie wyższe niż w Europie, co powoduje, że te baryłki oleju napędowego kierują się na wschód”.
Różnica w cenie Diesla pomiędzy Wschodem a Zachodem.
„W kwietniu generalnie odnotujemy gwałtowny spadek importu do Europy” – powiedział George Shaw, analityk rynku ropy naftowej w Kpler, odnosząc się do paliw typu diesel.
W między czasie dochodzą pierwsze dane pokazujące wzrost inflacji zarówno w Polsce (szacunki GUS mówią o 3,0% w marcu, względem 2,1% w lutym), jak i w Unii Europejskiej (2,5% w marcu, wzgledem 1,9% w lutym).
Europejski Bank Centralny prognozuje, że inflacja w strefie euro może osiągnąć szczyt na poziomie 6,3% w pierwszym kwartale 2027 roku, jeśli konflikt w Iranie będzie się przeciągał.
Arekb52(@arekb52)
#20822
2 miesięcy temu
Trochę prywaty. Przenoszę tu wątek, który mnie interesuje, może ktoś zerknie i się wypowie.
Kefi Gold and Copper. Dlaczego uważam tą firmę za godną uwagi. Po pierwsze – ruszyli z budową swojej pierwszej kopalni w Tulu Kapi. Mają na nią pełne finansowanie i poparcie rządu. Produkcja roczna ma wynieść 140 tys uncji a cena wydobycia 900-1100 dolarów. Planowane wydobycie w 2027r. To będzie trampolina dla innych projektów firmy. I tu się robi ciekawie- w samej Etiopii firma ma olbrzymie tereny koncesyjne, to samo w sąsiednim Sudanie. Ale prawdziwie przyszłościowe projekty widzę w Arabii Saudyjskiej. Poprzez spółkę Gold and Minerals (25 % udziałów) firma ma dostęp do olbrzymich obszarów koncesyjnych w AS (2200 km2) a na nich kilkanaście znalezisk w większości miedź i cynk, ale tez złoto. Któż to ma pozostałe 75 %? Niejaki Abdul Rahman Saad Al-Rashid człowiek Saudów, więc z koncesjami itd problemów nie będzie. Widzę to tak – Saudowie sami nie potrafią tej miedzi wydobyć, więc wzieli takie Kefi do poszukiwań i ewentualnych kopalni. Spółka Kefi kosztuje obecnie 0,01 F za akcję. 2 główne niebezpieczeństwa – Kefi nie poradzi sobie operacyjnie, lub Saudowie zawalą gotowe kopalnie.
InsolventUncle(@insolventuncle)
#20821
2 miesięcy temu
Ciekawa mapa w kontekście potencjalnych ataków na intrastrukturę związaną z odsalaniem wody na Bliskim Wschodzie.
Ostatnio edytowano 2 miesięcy temu przez InsolventUncle
supermario(@supermario)
#20820
2 miesięcy temu
Odcedzając pitolenie kilka ciekawych rzeczy . Ciekawe kiedy Turcja podzieli casus Dubaju.
Jak podaje WSJ Trump jest gotowy do zakończenia operacji militarnej przeciwko Iranowi, nawet jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana.
Przypomnę w tym kontekście informacje z wczorajszego wieczoru:
Komisja Bezpieczeństwa Narodowego Iranu zatwierdziła projekt ustawy, który wprowadzałby opłaty dla statków przepływających przez Cieśninę Ormuz – poinformowała agencja informacyjna Fars, powołując się na jednego z członków komisji. Jeśli projekt stanie się prawem, będzie on przewidywał:
wprowadzenie systemu opłat tranzytowych w rialach,
zakaz przepływu przez cieśninę dla statków amerykańskich i izraelskich,
podkreślenie suwerenności Iranu nad tym strategicznym szlakiem wodnym,
zakaz przepływu dla statków państw, które nakładają na Iran jednostronne sankcje.
Warto odnieść to do artykułu jaki opublikował ostatnio legendarny Inwestor Ray Dalio pt. It All Comes Down to Who Controls the Straight of Hormuz: The „Final Battle” (Wszystko sprowadza się do tego kto kontroluje Cieśninę Ormuz: Finałowa bitwa) Dalio sprowadza w nim całą obecną wojnę USA/Izrael–Iran do jednej kluczowej kwestii: kto realnie kontroluje Cieśninę Ormuz. Jeśli Iran zachowa zdolność do blokowania, ograniczania lub negocjowania przepływu tankowców nawet po zakończeniu bezpośrednich walk wówczas w oczach świata Stany Zjednoczone i Donald Trump przegrają tę wojnę, niezależnie od liczby zrzuconych bomb czy zniszczonych celów.
Dalio porównuje tę sytuację do historycznych momentów przełomowych dla wcześniejszych imperiów. Przywołuje między innymi kryzys sueski z 1956 roku, który pokazał kres globalnej dominacji Wielkiej Brytanii. Podobne punkty zwrotne przeżywały wcześniej również Holandia (XVIII w.) i Hiszpania (XVII w.), gdy utraciły zdolność do ochrony kluczowych szlaków handlowych. W jego interpretacji konflikt wokół Ormuzu może być analogicznym testem dla współczesnej pozycji Stanów Zjednoczonych i powojennego porządku międzynarodowego.
Jeśli USA zapewnią pełną i bezpieczną kontrolę nad cieśniną, wzmocni to ich wiarygodność militarną, pozycję dolara jako głównej waluty rezerwowej oraz globalne zaufanie do amerykańskiego przywództwa. W przeciwnym scenariuszu konsekwencje według Dalio będą następujące:
Sojusznicy i wierzyciele stracą zaufanie do USA
Sprzedaż amerykańskiego długu
Osłabienie dolara, szczególnie względem złota
Ryzyko utraty statusu dolara jako waluty rezerwowej
„When the world’s dominant power that has the world’s reserve currency is overextended financially, and it reveals its weakness by losing both military and financial control, watch out for allies and creditors losing confidence, the loss of its reserve currency status, the selling of its debt assets, and the weakening of its currency, especially relative to gold” – Ray Dalio.
Dalio w swoim artykule zwraca uwagę na asymetrię między stronami konfliktu. Iran walczy o przetrwanie systemu politycznego i może być gotowy ponosić bardzo wysokie koszty przez długi czas. Stany Zjednoczone mają natomiast znacznie niższą tolerancję społeczną na długotrwałą wojnę i straty w ludziach, co sprzyja strategii przeciągania konfliktu i stosowania działań asymetrycznych przez Iran.
Całą sytuację Dalio wpisuje w swoją teorię tzw. Wielkiego Cyklu, zgodnie z którą imperia powstają, osiągają szczyt potęgi, a następnie stopniowo tracą dominację w cyklach trwających mniej więcej 75–100 lat. Jego zdaniem obecna rywalizacja o kontrolę nad Cieśniną Ormuz może być jednym z ważniejszych momentów późnej fazy amerykańskiego cyklu hegemonicznego i testem trwałości powojennego porządku światowego.
Podobnie sytuacje widzi Luke Gromen, który stawia tezę, że „przegrana” Trumpa (dalsza blokada Cieśniny Ormuz) skończy się wyprzedażą amerykańskich obligacji przez kraje, które w ten sposób będą finansować wyższe rachunki za zakup ropy. Wyprzedaż obligacji, to wzrost ich rentowności i kolejna podwyżka kosztów obsługi długu dla USA. Straci na tym dolar a wygranym zarówno według Dalio jak i Gromena ma być niezawodne złoto.
Przypomne tylko, że blokada cieśniny Ormuz może oznaczać że wyższe ceny ropy pozostaną z nami na dłużej, co rodzi uzasadnione obawy o wzrost inflacji. Jeśli szukać analogii z latami 70-tymi kiedy przyszła druga fala inflacji…
… złoto wzrosło z ok. 130 USD/oz do ok. 850 USD/oz. Oczywiście nie twierdzę, że tym razem złoto zyska kilkukrotnie, jednak na pewno kruszec ten ma dużo przesłanek za tym aby rosnąc w kolejnych latach, nawet jesli w krótkim terminie jego zachowanie będzie mocno uzależnone od przyszłości stóp procentowych.
Ostatnio edytowano 2 miesięcy temu przez Krzysztof Miazga
Jeżeli USA/Izrael nie mają jakiegoś asa w rękawie, to już przegrali. Nawet jeśli się tam wpakują armią, zakładając, że będą w stanie ją osłaniać (bo baz i samolotów nie potrafią), to taka kampania potrwa z perspektywy USA na tyle długo, że Republikanie zostaną zmieceni w wyborach na jesień, a zaraz potem Trump zostanie zmieciony impeachmentem.
Zresztą to widać kto przegrał po tym, kto kwiczy o zawieszenie broni/pomoc/pokój i to nie jest Iran.
I ani trochę mi nie jest Trumpa żal. Skoro lata na smyczy Izraela to sam jest sobie winien. I nawet nie będę się domyślać, co w przeszłości nawywijał, że ta smycz jest taka krótka…
„I ani trochę mi nie jest Trumpa żal. Skoro lata na smyczy Izraela to sam jest sobie winien. I nawet nie będę się domyślać, co w przeszłości nawywijał, że ta smycz jest taka krótka…”
Było nie bzykać małolatów pod czujnym okiem obiektywu kamery mosadu w rytm oklasków ich agenta epsteina.
PS – to tak jak w małżeństwie – 5 minut przyjemności a później to już głównie zobowiązania i problemy 😀
supermario(@supermario)
#20817
2 miesięcy temu
„Finlandia miała być bezpiecznym schronieniem dla Ukraińców, a staje się dla miejscem bez przyszłości. Połowa uchodźców już opuściła kraj, głównie z powodu języka i trudności w znalezieniu pracy. Zbliżający się koniec ochrony tymczasowej i potencjalne opłaty za studia zniechęcają kolejnych. – Czuję, że ten kraj nie chce nas tutaj – powiedziała 25-letnia Ukrainka, która postanowiła wyjechać.
Finlandia, która miała być dla wielu Ukraińców nowym domem, powoli staje się dla nich miejscem bez przyszłości. Z najnowszych danych opublikowanych przez fiński portal Yle, wynika, że blisko połowa osób, które uciekły tam przed wojną, zdążyła wyjechać.
Sytuacja jest na tyle trudna, że ucieka czas. Ochrona tymczasowa dla uchodźców w Unii Europejskiej kończy się w marcu 2027 roku. Fińscy urzędnicy oświadczyli, że specjalny status nie jest na zawsze. Jeśli ktoś chce zostać w Finlandii na stałe, musi albo pracować, albo się uczyć. Tyle że Finlandia ma obecnie najwyższe bezrobocie w całej Europie, co stawia imigrantów na straconej pozycji.
Dodatkowym problemem są pieniądze na naukę. Od przyszłego lata studia w Finlandii mają być płatne dla osób spoza UE. Choć na razie Ukraińcy są z tych opłat zwolnieni, nikt nie daje im gwarancji, że tak zostanie w przyszłym roku.”
„W 2025 roku 72,2 proc. aktywnych klientów rynku Forex poniosło stratę, a łączna wartość ich ujemnych wyników sięgnęła 2,68 mld zł. Zysk wypracowało 27,8 proc. uczestników rynku, lecz suma ich zarobków była niemal czterokrotnie niższa i wyniosła 740 mln zł. Najnowsze dane opublikowane przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego pokazują, że choć większość inwestorów wciąż traci, średnia strata na klienta była niższa niż rok wcześniej, a średni wynik nadal pozostawał pod kreską.
Z opublikowanego na stronie Urzędu zestawienia wynika, że obraz rynku nie zmienia się od lat. Regularnie od 70 do 80 proc. aktywnych klientów kończy rok na minusie. W 2025 roku było ich 266 818, podczas gdy zysk wykazało 102 919 osób. Średnia strata przypadająca na klienta, który tracił, wyniosła 10 046 zł, a średni zysk w grupie klientów dodatnich sięgnął 7 190 zł. Oznacza to, że nawet przy wyraźnym wzroście liczby osób zarabiających przewaga strony stratnej pozostała zdecydowana.”
cyt”Ostatecznie Kijów i tak odebrał Rosjanom 1/4 ich rekordowych zysków. ” Raczej to na polecenie 1mili2 LondonCity… wykonywane są te ataki, komuś bardzo zależy aby w Europie był zamęt, wystarczyło tylko nie obrażać się na Rosję jak dwóch kacapów się bije, mielibyśmy tanią energię, a co za tym idzie bylibyśmy +++. Myślę z czysto ekonomicznego punktu, litość to zbrodnia – to fakt.
supermario(@supermario)
#20814
2 miesięcy temu
Zdolna młodzież od robotyki zbiera na wyjazd . Może ktoś z Wielce Czcigodnych ma ochotę wesprzeć.
Plany USA wobec Białorusi. Niewykluczone spotkanie Trump-Łukaszenko „Urzędnicy Białego Domu mówią o polityce ostrożnego otwarcia wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki. Nie ma w tej chwili planów spotkania prezydenta Trumpa z Aleksandrem Łukaszenką — powiedział PAP wysoki rangą urzędnik administracji USA. Zasugerował jednak, że jest to możliwe, jeśli Białoruś poczyni dalsze postępy w kwestii uwalniania więźniów politycznych.
Przedstawiciel Białego Domu odpowiedział w ten sposób na pytanie PAP o sugestię specjalnego wysłannika prezydenta USA, Johna Coale’a, który w wywiadzie dla „Financial Times” powiedział, że rozważana jest wizyta Łukaszenki w Białym Domu.
Prezydent Trump jasno dał do zrozumienia, że jest gotów spotkać się z każdym, jeśli będzie to korzystne dla interesów USA. Chociaż nie ma w tej chwili planów spotkania z prezydentem Białorusi Łukaszenką, postrzegamy to ostatnie uwolnienie więźniów jako kolejny konstruktywny krok w kierunku poprawy naszych dwustronnych relacji z Białorusią.Będziemy dalej oceniać możliwości dalsze zaangażowanie z Białorusią w przyszłości, jeśli będziemy obserwować dalsze postępy.
„Raporty pojawiające się w Wirginii potwierdzają, że migranci, w tym ci nielegalnie przebywający w kraju, mogą pozostawać w szkołach średnich do 22. roku życia, umieszczając dorosłych w klasach z niepełnoletnimi. To, co jest usprawiedliwiane pod hasłem „dostępu do edukacji”, w praktyce stworzyło lukę, dzięki której dorośli mogą legalnie siedzieć obok nastoletnich uczniów. Kolejny przykład Demokratów stawiających otwarte granice ponad wszystko.
Mamy teraz sytuację, w której osoby znacznie wykraczające poza to, co rozsądna osoba zdefiniowałaby jako „wiek szkolny”, są przetrzymywane w szkołach średnich, finansowane przez podatników i usprawiedliwiane całkowitym zniekształceniem prawa. Decyzja Sądu Najwyższego z 1982 roku miała zapewnić, że dzieci, a nie dorośli, nie zostaną pozbawione podstawowej edukacji. Chodziło o nieletnich, o ochronę dzieci, a nie o otwieranie drzwi dla dorosłych, by mogli siedzieć w klasach z 13- i 14-latkami. A jednak właśnie tym się to stało. Kodeks Wirginii § 22.1-5 miał pomóc uczniom niemówiącym po angielsku w integracji. Tymczasem amerykańska młodzież musi legalnie opuścić szkołę publiczną do 20. roku życia, czyli o dodatkowe dwa lata po tradycyjnym ukończeniu szkoły. Decydenci przekształcili środek ochrony dzieci w lukę, która obecnie umieszcza dorosłych migrantów, w tym tych nielegalnych, w środowiskach przeznaczonych dla nieletnich. Teraz mamy dwunastolatków siedzących w klasach obok dorosłych mężczyzn z zupełnie innych środowisk i kultur, i mówi się nam, że to normalne. Nie jest. To fundamentalne załamanie celu prawa i lekkomyślne porzucenie tych samych uczniów, których miało chronić.
Ustawodawcy Wirginii aktywnie podejmują działania na rzecz uregulowania polityk zapewniających dostęp do publicznej edukacji niezależnie od statusu imigracyjnego. Stan otrzymuje finansowanie na programy ESL, a polityka otwartych granic jest wzmacniana. Pomimo zarzutów molestowania i oczywistych zagrożeń, ustawodawcy w Wirginii nie martwią się o bezpieczeństwo dzieci.”
Australia jest jedną z najważniejszych jurysdykcji wydobywczych na świecie. Jest tam wyjątkowo dużo spółek surowcowych notowanych na giełdzie, więcej niż w jakimkolwiek innym rozwiniętym kraju.
Dość powiedzieć, że Australia jest m.in. najważniejszym eksporterem węgla koksującego, niezbędnego do produkcji stali.
Australijski sektor wydobywczy zużywa prawie 10 miliardów litrów diesla rocznie, a jeden duży wóz technologiczny potrafi spalić milion litrów w skali roku. To czyni Australię jednym z najbardziej paliwożernych krajów rozwiniętych.
Zgodnie z poniższym wykresem, kraj ten jest liderem zużycie diesla per-capita.
Co ważne, od 2012 roku Australia pozamykała większość swoich rafinerii ropy naftowej (zostały dwie). Powód: rafinerie były niekonkurencyjne wobec gigantycznych zakładów w Azji i na Bliskim Wschodzie. Import paliw stał się tańszy niż lokalna produkcja.
Australia 80-90% zużywanych paliw importuje. Import w dużym stopniu bazuje na węglowodorach z krajów Bliskiego Wschodu. W związku z wojną w Zatoce Perskiej, Australia została odcięta od dostaw, co sprawia, że paliwa stały się rekordowo drogie. Dobrze pokazuje to poniższy wykres.
Trzeba podkreślić, że kraj ma tylko kilka tygodniowe zapasy ropy.
Sytuacja zaczyna uderzać w krajowy sektor wydobywczy oraz rolny.
Australia wysiewa pszenicę, jęczmień i rzepak zazwyczaj od kwietnia do czerwca. To znaczy, że braki oraz wysokie ceny paliw uderzają w rolników w newralgicznym momencie. Nie wspominając o cenach nawozów.
Kryzys paliwowy zmusza biznesu górnicze do wstrzymywania operacji. Przykład, na razie z branży wydobycia złota:
„Operacje w odległej kopalni złota w Australii Zachodniej zostaną wstrzymane – to jeden z pierwszych sygnałów, że niedobory paliwa, wywołane wojną na Bliskim Wschodzie, zaczynają uderzać w małe i średnie firmy działające w sektorze wydobywczym, który w ogromnym stopniu opiera się na oleju napędowym.”
Australia jest jednym z najważniejszych eksporterów węgla na świecie – zarówno energetycznego, jak i koksującego. Dlatego kryzys paliwowy w Australii może mieć realne, globalne konsekwencje. Można spodziewać się spadku globalnej podaży węgla i to w sytuacji kryzysu energetycznego, który przesuwa popyt z ropy i gazu (których nie da się pozyskać na rynku w związku z blokadą cieśniny Ormuz) właśnie w kierunku węgla.
Problemy w Australii przekładają się też na rynek stali (węgiel koksujący wykorzystywany jest w hutach).
Wyższe ceny paliw w tym kraju oznaczają też wyższe koszty wydobycia wielu innych surowców.
Choć w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie najwięcej mówi się o problemach rynku ropy i gazu, to są też inne rynki, które cierpią i to nawet mocniej. Warto zdawać sobie tego sprawę.
Na koniec kilka spółek węglowych wartych uwagi w mojej ocenie (choć do najtańszych już nie należą).
Peabody Energy Corp (BTU)
Natural Resources Partners (NRP)
Warrior Met Coal (HCC)
Core Natural Resources (CNR)
Notowania YTD:
Z polskich ciekawie wypada Bogdanka (LWB).
Co ważne, 2022 rok (wysokie ceny węgla) pomógł spółkom węglowym oczyścić się z długu i poprawić ogółem swoją sytuację. Dlatego dziś są to o wiele bardziej atrakcyjne spółki niż wtedy (bilanse wyglądają lepiej), a wiele wskazuje na to, że możemy mieć powtórkę jeśli chodzi o wzrosty cen węgla. Tymczasem są one wciąż na dość niskich poziomach.
Pozdrawiam, Konrad Pietruszka Independent Trader Team
Zespół Independent Trader(@zespol-independent-trader)
#20806
Użytkownik
2 miesięcy temu
Wątek na linki
Jeśli Wasz komentarz ogranicza się jedynie do przekazania linku do innego artykułu bądź nagrania YT, bez jakiegoś komentarza czy przemyśleń z Waszej strony, to prosimy wrzucajcie go w odpowiedzi na ten wpis.
Dziękuję i pozdrawiam!
Żeby zapewnić najlepsze wrażenia, my oraz nasi partnerzy używamy technologii takich jak pliki cookies do przechowywania i/lub uzyskiwania informacji o urządzeniu. Wyrażenie zgody na te technologie pozwoli nam oraz naszym partnerom na przetwarzanie danych osobowych, takich jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalny identyfikator ID w tej witrynie. Brak zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre funkcje.
Kliknij poniżej, aby wyrazić zgodę na powyższe lub dokonać szczegółowych wyborów. Twoje wybory zostaną zastosowane tylko do tej witryny. Możesz zmienić swoje ustawienia w dowolnym momencie, w tym wycofać swoją zgodę, korzystając z przełączników w polityce plików cookie lub klikając przycisk zarządzaj zgodą u dołu ekranu.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
#Diesel w Europie
Bloomberg: Tankowce przewożące olej napędowy do Europy zmieniły kurs na morzu, gdyż wojna z Iranem spowodowała wzrost cen i zaostrzenie konkurencji o dostawy.
Unia Europejska i Wielka Brytania są importerami netto oleju napędowego, używanego do napędzania wszystkiego, od ciężarówek po sprzęt budowlany. Jednym z głównych dostawców w regionie są Indie, ale eksport z tego południowoazjatyckiego kraju kieruje się obecnie gdzie indziej.
„W ciągu ostatniego półtora tygodnia baryłki oleju napędowego z Indii trafiały do Azji Południowo-Wschodniej” – powiedział Mick Strautmann, analityk rynku w Vortexa. „Ceny w Azji są znacznie wyższe niż w Europie, co powoduje, że te baryłki oleju napędowego kierują się na wschód”.
Różnica w cenie Diesla pomiędzy Wschodem a Zachodem.
„W kwietniu generalnie odnotujemy gwałtowny spadek importu do Europy” – powiedział George Shaw, analityk rynku ropy naftowej w Kpler, odnosząc się do paliw typu diesel.
W między czasie dochodzą pierwsze dane pokazujące wzrost inflacji zarówno w Polsce (szacunki GUS mówią o 3,0% w marcu, względem 2,1% w lutym), jak i w Unii Europejskiej (2,5% w marcu, wzgledem 1,9% w lutym).
Europejski Bank Centralny prognozuje, że inflacja w strefie euro może osiągnąć szczyt na poziomie 6,3% w pierwszym kwartale 2027 roku, jeśli konflikt w Iranie będzie się przeciągał.
Trochę prywaty. Przenoszę tu wątek, który mnie interesuje, może ktoś zerknie i się wypowie.
Kefi Gold and Copper. Dlaczego uważam tą firmę za godną uwagi. Po pierwsze – ruszyli z budową swojej pierwszej kopalni w Tulu Kapi. Mają na nią pełne finansowanie i poparcie rządu. Produkcja roczna ma wynieść 140 tys uncji a cena wydobycia 900-1100 dolarów. Planowane wydobycie w 2027r. To będzie trampolina dla innych projektów firmy. I tu się robi ciekawie- w samej Etiopii firma ma olbrzymie tereny koncesyjne, to samo w sąsiednim Sudanie. Ale prawdziwie przyszłościowe projekty widzę w Arabii Saudyjskiej. Poprzez spółkę Gold and Minerals (25 % udziałów) firma ma dostęp do olbrzymich obszarów koncesyjnych w AS (2200 km2) a na nich kilkanaście znalezisk w większości miedź i cynk, ale tez złoto. Któż to ma pozostałe 75 %? Niejaki Abdul Rahman Saad Al-Rashid człowiek Saudów, więc z koncesjami itd problemów nie będzie. Widzę to tak – Saudowie sami nie potrafią tej miedzi wydobyć, więc wzieli takie Kefi do poszukiwań i ewentualnych kopalni. Spółka Kefi kosztuje obecnie 0,01 F za akcję. 2 główne niebezpieczeństwa – Kefi nie poradzi sobie operacyjnie, lub Saudowie zawalą gotowe kopalnie.
Ciekawa mapa w kontekście potencjalnych ataków na intrastrukturę związaną z odsalaniem wody na Bliskim Wschodzie.
Odcedzając pitolenie kilka ciekawych rzeczy . Ciekawe kiedy Turcja podzieli casus Dubaju.
GARAŻ CEZAREGO GRAFA – YouTube
#Trump vs. Iran
Jak podaje WSJ Trump jest gotowy do zakończenia operacji militarnej przeciwko Iranowi, nawet jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana.
Przypomnę w tym kontekście informacje z wczorajszego wieczoru:
Komisja Bezpieczeństwa Narodowego Iranu zatwierdziła projekt ustawy, który wprowadzałby opłaty dla statków przepływających przez Cieśninę Ormuz – poinformowała agencja informacyjna Fars, powołując się na jednego z członków komisji. Jeśli projekt stanie się prawem, będzie on przewidywał:
Warto odnieść to do artykułu jaki opublikował ostatnio legendarny Inwestor Ray Dalio pt. It All Comes Down to Who Controls the Straight of Hormuz: The „Final Battle” (Wszystko sprowadza się do tego kto kontroluje Cieśninę Ormuz: Finałowa bitwa) Dalio sprowadza w nim całą obecną wojnę USA/Izrael–Iran do jednej kluczowej kwestii: kto realnie kontroluje Cieśninę Ormuz. Jeśli Iran zachowa zdolność do blokowania, ograniczania lub negocjowania przepływu tankowców nawet po zakończeniu bezpośrednich walk wówczas w oczach świata Stany Zjednoczone i Donald Trump przegrają tę wojnę, niezależnie od liczby zrzuconych bomb czy zniszczonych celów.
Dalio porównuje tę sytuację do historycznych momentów przełomowych dla wcześniejszych imperiów. Przywołuje między innymi kryzys sueski z 1956 roku, który pokazał kres globalnej dominacji Wielkiej Brytanii. Podobne punkty zwrotne przeżywały wcześniej również Holandia (XVIII w.) i Hiszpania (XVII w.), gdy utraciły zdolność do ochrony kluczowych szlaków handlowych. W jego interpretacji konflikt wokół Ormuzu może być analogicznym testem dla współczesnej pozycji Stanów Zjednoczonych i powojennego porządku międzynarodowego.
Jeśli USA zapewnią pełną i bezpieczną kontrolę nad cieśniną, wzmocni to ich wiarygodność militarną, pozycję dolara jako głównej waluty rezerwowej oraz globalne zaufanie do amerykańskiego przywództwa. W przeciwnym scenariuszu konsekwencje według Dalio będą następujące:
„When the world’s dominant power that has the world’s reserve currency is overextended financially, and it reveals its weakness by losing both military and financial control, watch out for allies and creditors losing confidence, the loss of its reserve currency status, the selling of its debt assets, and the weakening of its currency, especially relative to gold” – Ray Dalio.
Dalio w swoim artykule zwraca uwagę na asymetrię między stronami konfliktu. Iran walczy o przetrwanie systemu politycznego i może być gotowy ponosić bardzo wysokie koszty przez długi czas. Stany Zjednoczone mają natomiast znacznie niższą tolerancję społeczną na długotrwałą wojnę i straty w ludziach, co sprzyja strategii przeciągania konfliktu i stosowania działań asymetrycznych przez Iran.
Całą sytuację Dalio wpisuje w swoją teorię tzw. Wielkiego Cyklu, zgodnie z którą imperia powstają, osiągają szczyt potęgi, a następnie stopniowo tracą dominację w cyklach trwających mniej więcej 75–100 lat. Jego zdaniem obecna rywalizacja o kontrolę nad Cieśniną Ormuz może być jednym z ważniejszych momentów późnej fazy amerykańskiego cyklu hegemonicznego i testem trwałości powojennego porządku światowego.
Podobnie sytuacje widzi Luke Gromen, który stawia tezę, że „przegrana” Trumpa (dalsza blokada Cieśniny Ormuz) skończy się wyprzedażą amerykańskich obligacji przez kraje, które w ten sposób będą finansować wyższe rachunki za zakup ropy. Wyprzedaż obligacji, to wzrost ich rentowności i kolejna podwyżka kosztów obsługi długu dla USA. Straci na tym dolar a wygranym zarówno według Dalio jak i Gromena ma być niezawodne złoto.
Przypomne tylko, że blokada cieśniny Ormuz może oznaczać że wyższe ceny ropy pozostaną z nami na dłużej, co rodzi uzasadnione obawy o wzrost inflacji. Jeśli szukać analogii z latami 70-tymi kiedy przyszła druga fala inflacji…
… złoto wzrosło z ok. 130 USD/oz do ok. 850 USD/oz. Oczywiście nie twierdzę, że tym razem złoto zyska kilkukrotnie, jednak na pewno kruszec ten ma dużo przesłanek za tym aby rosnąc w kolejnych latach, nawet jesli w krótkim terminie jego zachowanie będzie mocno uzależnone od przyszłości stóp procentowych.
Jeżeli USA/Izrael nie mają jakiegoś asa w rękawie, to już przegrali. Nawet jeśli się tam wpakują armią, zakładając, że będą w stanie ją osłaniać (bo baz i samolotów nie potrafią), to taka kampania potrwa z perspektywy USA na tyle długo, że Republikanie zostaną zmieceni w wyborach na jesień, a zaraz potem Trump zostanie zmieciony impeachmentem.
Zresztą to widać kto przegrał po tym, kto kwiczy o zawieszenie broni/pomoc/pokój i to nie jest Iran.
I ani trochę mi nie jest Trumpa żal. Skoro lata na smyczy Izraela to sam jest sobie winien. I nawet nie będę się domyślać, co w przeszłości nawywijał, że ta smycz jest taka krótka…
„I ani trochę mi nie jest Trumpa żal. Skoro lata na smyczy Izraela to sam jest sobie winien. I nawet nie będę się domyślać, co w przeszłości nawywijał, że ta smycz jest taka krótka…”
Było nie bzykać małolatów pod czujnym okiem obiektywu kamery mosadu w rytm oklasków ich agenta epsteina.
PS – to tak jak w małżeństwie – 5 minut przyjemności a później to już głównie zobowiązania i problemy 😀
„Finlandia miała być bezpiecznym schronieniem dla Ukraińców, a staje się dla miejscem bez przyszłości. Połowa uchodźców już opuściła kraj, głównie z powodu języka i trudności w znalezieniu pracy. Zbliżający się koniec ochrony tymczasowej i potencjalne opłaty za studia zniechęcają kolejnych. – Czuję, że ten kraj nie chce nas tutaj – powiedziała 25-letnia Ukrainka, która postanowiła wyjechać.
Finlandia, która miała być dla wielu Ukraińców nowym domem, powoli staje się dla nich miejscem bez przyszłości. Z najnowszych danych opublikowanych przez fiński portal Yle, wynika, że blisko połowa osób, które uciekły tam przed wojną, zdążyła wyjechać.
Sytuacja jest na tyle trudna, że ucieka czas. Ochrona tymczasowa dla uchodźców w Unii Europejskiej kończy się w marcu 2027 roku. Fińscy urzędnicy oświadczyli, że specjalny status nie jest na zawsze. Jeśli ktoś chce zostać w Finlandii na stałe, musi albo pracować, albo się uczyć. Tyle że Finlandia ma obecnie najwyższe bezrobocie w całej Europie, co stawia imigrantów na straconej pozycji.
Dodatkowym problemem są pieniądze na naukę. Od przyszłego lata studia w Finlandii mają być płatne dla osób spoza UE. Choć na razie Ukraińcy są z tych opłat zwolnieni, nikt nie daje im gwarancji, że tak zostanie w przyszłym roku.”
Problemy Ukraińców w Finlandii. Coraz więcej emigracji – PolsatNews.pl
„W 2025 roku 72,2 proc. aktywnych klientów rynku Forex poniosło stratę, a łączna wartość ich ujemnych wyników sięgnęła 2,68 mld zł. Zysk wypracowało 27,8 proc. uczestników rynku, lecz suma ich zarobków była niemal czterokrotnie niższa i wyniosła 740 mln zł. Najnowsze dane opublikowane przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego pokazują, że choć większość inwestorów wciąż traci, średnia strata na klienta była niższa niż rok wcześniej, a średni wynik nadal pozostawał pod kreską.
Z opublikowanego na stronie Urzędu zestawienia wynika, że obraz rynku nie zmienia się od lat. Regularnie od 70 do 80 proc. aktywnych klientów kończy rok na minusie. W 2025 roku było ich 266 818, podczas gdy zysk wykazało 102 919 osób. Średnia strata przypadająca na klienta, który tracił, wyniosła 10 046 zł, a średni zysk w grupie klientów dodatnich sięgnął 7 190 zł. Oznacza to, że nawet przy wyraźnym wzroście liczby osób zarabiających przewaga strony stratnej pozostała zdecydowana.”
Polacy nadal tracą fortunę na tradingu. Nowy raport KNF nie pozostawia złudzeń | BitHub.pl
cyt”Ostatecznie Kijów i tak odebrał Rosjanom 1/4 ich rekordowych zysków. ” Raczej to na polecenie 1mili2 LondonCity… wykonywane są te ataki, komuś bardzo zależy aby w Europie był zamęt, wystarczyło tylko nie obrażać się na Rosję jak dwóch kacapów się bije, mielibyśmy tanią energię, a co za tym idzie bylibyśmy +++. Myślę z czysto ekonomicznego punktu, litość to zbrodnia – to fakt.
Zdolna młodzież od robotyki zbiera na wyjazd . Może ktoś z Wielce Czcigodnych ma ochotę wesprzeć.
Młodzież żebrze, Kapela śpiewa. KOLESIOSTWO niszczy Polskę
Plany USA wobec Białorusi. Niewykluczone spotkanie Trump-Łukaszenko
„Urzędnicy Białego Domu mówią o polityce ostrożnego otwarcia wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki. Nie ma w tej chwili planów spotkania prezydenta Trumpa z Aleksandrem Łukaszenką — powiedział PAP wysoki rangą urzędnik administracji USA. Zasugerował jednak, że jest to możliwe, jeśli Białoruś poczyni dalsze postępy w kwestii uwalniania więźniów politycznych.
Przedstawiciel Białego Domu odpowiedział w ten sposób na pytanie PAP o sugestię specjalnego wysłannika prezydenta USA, Johna Coale’a, który w wywiadzie dla „Financial Times” powiedział, że rozważana jest wizyta Łukaszenki w Białym Domu.
— powiedział urzędnik.”
Plany USA wobec Białorusi. Niewykluczone spotkanie Trump-Łukaszenko – Informacje
„Raporty pojawiające się w Wirginii potwierdzają, że migranci, w tym ci nielegalnie przebywający w kraju, mogą pozostawać w szkołach średnich do 22. roku życia, umieszczając dorosłych w klasach z niepełnoletnimi. To, co jest usprawiedliwiane pod hasłem „dostępu do edukacji”, w praktyce stworzyło lukę, dzięki której dorośli mogą legalnie siedzieć obok nastoletnich uczniów. Kolejny przykład Demokratów stawiających otwarte granice ponad wszystko.
Mamy teraz sytuację, w której osoby znacznie wykraczające poza to, co rozsądna osoba zdefiniowałaby jako „wiek szkolny”, są przetrzymywane w szkołach średnich, finansowane przez podatników i usprawiedliwiane całkowitym zniekształceniem prawa. Decyzja Sądu Najwyższego z 1982 roku miała zapewnić, że dzieci, a nie dorośli, nie zostaną pozbawione podstawowej edukacji. Chodziło o nieletnich, o ochronę dzieci, a nie o otwieranie drzwi dla dorosłych, by mogli siedzieć w klasach z 13- i 14-latkami. A jednak właśnie tym się to stało. Kodeks Wirginii § 22.1-5 miał pomóc uczniom niemówiącym po angielsku w integracji. Tymczasem amerykańska młodzież musi legalnie opuścić szkołę publiczną do 20. roku życia, czyli o dodatkowe dwa lata po tradycyjnym ukończeniu szkoły. Decydenci przekształcili środek ochrony dzieci w lukę, która obecnie umieszcza dorosłych migrantów, w tym tych nielegalnych, w środowiskach przeznaczonych dla nieletnich. Teraz mamy dwunastolatków siedzących w klasach obok dorosłych mężczyzn z zupełnie innych środowisk i kultur, i mówi się nam, że to normalne. Nie jest. To fundamentalne załamanie celu prawa i lekkomyślne porzucenie tych samych uczniów, których miało chronić.
Ustawodawcy Wirginii aktywnie podejmują działania na rzecz uregulowania polityk zapewniających dostęp do publicznej edukacji niezależnie od statusu imigracyjnego. Stan otrzymuje finansowanie na programy ESL, a polityka otwartych granic jest wzmacniana. Pomimo zarzutów molestowania i oczywistych zagrożeń, ustawodawcy w Wirginii nie martwią się o bezpieczeństwo dzieci.”
Wirginia zezwala DOROSŁYM MIGRUJĄCYM MĘŻCZYZNOM na uczęszczanie do szkoły średniej | Armstrong Economics
„Przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie Rosja zarabiała z tego tytułu każdego dnia 350 mld USD.” – chyba powinno być „350 mln USD”
Dziękuję za wyłapanie literówki. Błąd poprawiony.
Nie każdy człowiek musi mieć swój własny pokój! – Robert Winnicki
Nie każdy człowiek musi mieć swój własny pokój!
Sorry miało iść do Wątku na linki .
Australia jest jedną z najważniejszych jurysdykcji wydobywczych na świecie. Jest tam wyjątkowo dużo spółek surowcowych notowanych na giełdzie, więcej niż w jakimkolwiek innym rozwiniętym kraju.
Dość powiedzieć, że Australia jest m.in. najważniejszym eksporterem węgla koksującego, niezbędnego do produkcji stali.
Australijski sektor wydobywczy zużywa prawie 10 miliardów litrów diesla rocznie, a jeden duży wóz technologiczny potrafi spalić milion litrów w skali roku. To czyni Australię jednym z najbardziej paliwożernych krajów rozwiniętych.
Zgodnie z poniższym wykresem, kraj ten jest liderem zużycie diesla per-capita.
Co ważne, od 2012 roku Australia pozamykała większość swoich rafinerii ropy naftowej (zostały dwie). Powód: rafinerie były niekonkurencyjne wobec gigantycznych zakładów w Azji i na Bliskim Wschodzie. Import paliw stał się tańszy niż lokalna produkcja.
Australia 80-90% zużywanych paliw importuje. Import w dużym stopniu bazuje na węglowodorach z krajów Bliskiego Wschodu. W związku z wojną w Zatoce Perskiej, Australia została odcięta od dostaw, co sprawia, że paliwa stały się rekordowo drogie. Dobrze pokazuje to poniższy wykres.
Trzeba podkreślić, że kraj ma tylko kilka tygodniowe zapasy ropy.
Sytuacja zaczyna uderzać w krajowy sektor wydobywczy oraz rolny.
Australia wysiewa pszenicę, jęczmień i rzepak zazwyczaj od kwietnia do czerwca. To znaczy, że braki oraz wysokie ceny paliw uderzają w rolników w newralgicznym momencie. Nie wspominając o cenach nawozów.
Kryzys paliwowy zmusza biznesu górnicze do wstrzymywania operacji. Przykład, na razie z branży wydobycia złota:
„Operacje w odległej kopalni złota w Australii Zachodniej zostaną wstrzymane – to jeden z pierwszych sygnałów, że niedobory paliwa, wywołane wojną na Bliskim Wschodzie, zaczynają uderzać w małe i średnie firmy działające w sektorze wydobywczym, który w ogromnym stopniu opiera się na oleju napędowym.”
Źródło: https://www.rnz.co.nz/news/top/589856/fuel-crisis-forces-wa-resources-company-blue-cap-mining-to-send-workers-home
Podsumowanie
Australia jest jednym z najważniejszych eksporterów węgla na świecie – zarówno energetycznego, jak i koksującego. Dlatego kryzys paliwowy w Australii może mieć realne, globalne konsekwencje. Można spodziewać się spadku globalnej podaży węgla i to w sytuacji kryzysu energetycznego, który przesuwa popyt z ropy i gazu (których nie da się pozyskać na rynku w związku z blokadą cieśniny Ormuz) właśnie w kierunku węgla.
Problemy w Australii przekładają się też na rynek stali (węgiel koksujący wykorzystywany jest w hutach).
Wyższe ceny paliw w tym kraju oznaczają też wyższe koszty wydobycia wielu innych surowców.
Choć w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie najwięcej mówi się o problemach rynku ropy i gazu, to są też inne rynki, które cierpią i to nawet mocniej. Warto zdawać sobie tego sprawę.
Na koniec kilka spółek węglowych wartych uwagi w mojej ocenie (choć do najtańszych już nie należą).
Peabody Energy Corp (BTU)
Natural Resources Partners (NRP)
Warrior Met Coal (HCC)
Core Natural Resources (CNR)
Notowania YTD:
Z polskich ciekawie wypada Bogdanka (LWB).
Co ważne, 2022 rok (wysokie ceny węgla) pomógł spółkom węglowym oczyścić się z długu i poprawić ogółem swoją sytuację. Dlatego dziś są to o wiele bardziej atrakcyjne spółki niż wtedy (bilanse wyglądają lepiej), a wiele wskazuje na to, że możemy mieć powtórkę jeśli chodzi o wzrosty cen węgla. Tymczasem są one wciąż na dość niskich poziomach.
Pozdrawiam,
Konrad Pietruszka
Independent Trader Team
Wątek na linki
Jeśli Wasz komentarz ogranicza się jedynie do przekazania linku do innego artykułu bądź nagrania YT, bez jakiegoś komentarza czy przemyśleń z Waszej strony, to prosimy wrzucajcie go w odpowiedzi na ten wpis.
Dziękuję i pozdrawiam!
STANOWSKI: NAJWIĘKSZA FABRYKA KIEŁBAS W POLSCE
STANOWSKI: NAJWIĘKSZA FABRYKA KIEŁBAS W POLSCE